wstecz / backwards

prasa, internet / in the press, web 2004r.:

 

 

10 grudnia 2004r.

Gazeta Wyborcza Poznań

Tomasz Janas

 

9 grudnia 2004r.

Gazeta Wyborcza Poznań

(midol)

 

24-25 lipca 2004r.

Gazeta Wyborcza Katowice

 

 

19 kwiecień 2004

Gazeta Wyborcza Lublin

krytyczny artykuł o festiwalu

 

13 kwiecień 2004r.

Gazeta Wyborcza Lublin

  mip (13-04-2004 12:22)


Chatka Żaka, 14-19 kwietnia
Artykuł archiwalny; Co jest grane

ZdaErzenia mają kilkuletnią tradycję. Zwykle odbywają się dwa razy w roku: na wiosnę i jesienią. Każda impreza jest inna, każda ma swój własny, niepowtarzalny klimat. ZdaErzenia przyciągają twórców oryginalnych, odcinających się od utartych zachować, przechodzonych, wielkich haseł i poszukujących nowych rozwiązań w sztuce. ZdaErzenia przyciągają widzów, którzy szukają nowych doznań. Istotą uczestnictwa w imprezie jest to, że publiczność identyfikuje się z całością imprezy. Pragnienie aktywnego uczestnictwa wyraża się wieloma spontanicznymi wystąpieniami organizowanymi przez widzów.

Pierwsze w tym roku ZdaErzenia mają bogaty program i potrwają aż sześć dni. Uroczyste wciągnięcie na maszt flagi ZdaErzeń i otwarcie imprezy - w środę o godz. 14. Na wszystkie dni festiwalu zaplanowano "Zderzenie z komiksem". Będzie giełda komiksów, warsztaty, prelekcje, dyskusje i spotkania z autorami. To pierwsza w Lublinie "komiksowa akcja" na taką skalę. Nie zabraknie koncertów. Do Lublina przyjedzie grupa Kobiety z Trójmiasta - reprezentanci postjassowej alternatywy, Budyń czyli Jacek Szymkiewicz, wokalista i lider grupy Pogodno, legendarny Reportaż oraz grający ostrą muzykę zespół Tone Industria Night. W programie ZdaErzeń jest też poetycki slam i mnóstwo projekcji filmowych. Na ekranie będzie można zobaczyć produkcje niezależne, m.in. najnowszą, lubelską produkcję grupy Papa Dżekson Tijo "Trzech chłopaków", "Bar na Wiktorii" Leszka Dawida czy paradokument o Witoldzie Gombrowiczu "List z Argentyny" w reżyserii Grzegorza Packa.

Karnet na wszystkie imprezy ZdaErzeń kosztuje 15 zł, bilety na koncerty czy projekcje filmowe - 8 zł. Reszta imprez jest bezpłatna.

 

 

kwiecień 2004r.

Reportaż w Cuneiform Records !

(USA)

When's the last time you heard an album that not only had you thinking, "what the hell?" the first time you heard it, but also the fifth time... the tenth time.. the twentieth time? Been a while? Maybe the time is ripe to pick up this, uh, thing - the latest from the newly "re-formed" avant-rock group Reportaz. I say "re-formed" in quotes since it's not really a band reunion - just the leader, Andrzej Karpinski, who decided to go at it as a one-man band. It should be made clear that I know nothing of the earlier incarnation of Reportaz, which released a couple albums back in the late 80s, so my impressions of this album (and its sister 2003 release, Muzyka do Tanca) stand alone.

This is, for lack of a better description, a "performance piece." In fact, it sez so right here on the back of the rather stunningly beautiful album packaging (an über-sturdy cardboard tri-fold job): "The musical content of this record was created in November 2002, to be performed live. A special set of instruments was built, allowing simultaneous use of percussion and electronic devices. As a result - this is almost a live recording, with the sound as close to concert sound as possible." This is awfully impressive, and either this special set of instruments is very special indeed, or Karpinski has a few extra limbs - there are some passages here where there's a lot going on.

Strange percussion noises abound, either existing as weird, sometimes seemingly random backgrounds and accents, or taking the lead in highly rhythmic and sometimes even melodic passages. The "electronic devices" - some of which must be samples, as I hear something that sounds awfully like a bassoon - are generally used for atmosphere, augmenting the percussion rather than dominating it. It's impressive how Karpinski manages to create a pretty dark, menacing atmosphere with such minimal - and unusual - tools. It's his creativity on the percussion instruments that is the focus of the album.

Well, that and his voice. This is something I'm still unsure about. A large percentage of Gulasz z Serc consists of Karpinski speaking (not singing) in Polish in weird voices, backed by sparse percussion or maybe some sinister electronics. Think of how some of the aliens talk in Star Wars, complete with drawn-out syllables, and you're not only on the right track, you've already heard half the album. After listening to the album many times I still find most of these passages more irritating than not.

In the end, this is still something I'm glad I have, if only for its utter uniqueness. Its appeal will be limited to the most adventurous of prog fans, who can deal with very extended, sometimes obtuse structures, spacy atmospheres, and fucking bizarre vocalizations. Myself, I mostly dig it for the passages where Karpinski's percussion is at the forefront - he's got some really cool sounds in there, and if this is truly as live as the package claims it is, there's some really impressive performances involved as well.

Modern abstract dance is, for me, one of the most confounding art forms out there; a sort of artistic expression for which I have no grounds for interpretation or appreciation. About my only frame of reference or point of familiarity is the music which accompanies the dance: while it is often equally strange and aesthetically unusual, at least I know something about music, in stark contrast to my complete ignorance when it comes to dance. It has been an interesting exercise for me to envision the dance piece to which Muzyka do Tanca ("Dancing Music") serves as accompaniment.

Similar to Gulasz z Serc, this album is a sort of "performance piece" by the one-man-band Reportaz; it consists mostly of prepared percussion, electronic samples (your usual synth sounds plus things that sound like bassoons and plucked strings, among others), and voice. Unlike Gulasz z Serc, Karpinski's vocalizations (which, for lack of a better description, are totally wack) are not the focal point of most of the album, which for me is a relief. Indeed, this album is marginally more melodic than its sister release, and the relative sparseness of the vocals (which appear mostly in brief interludes) makes it more accessible - and, for me, more enjoyable.

The appeal of Muzyka do Tanca lies not in the scattered melodies but in the dark, moody soundscapes created entirely out of unusual percussion sounds and atmospheric electronics. The opening track, for example, is a pastiche of squeaks and bangs underlaid by cinematic keyboards. Somehow, out of this primordial soup of untamed sound arises an effectively compelling composition. Don't ask me how, but it works. Later tracks - including the three improvised pieces - introduce more melody into the mix, but for the most part the fascinating stuff lies in the sounds - and the soundscapes - that Karpinski manages to generate from his percussive devices.

If I hadn't seen contemporary dance before, I would be absolutely at a loss to figure out how this stuff works as "dancing music". As it is, I'm fascinated, and I'd like to see the performance that this music accompanies. Even if I can't appreciate the visual aspects of the dance piece, I can appreciate the creativity it must take to pair human movement with this kind of amelodic, sometimes arhythmic, but generally very compelling music.

 

 

marzec 2004r.

rockmagazyn.com Izabela Larisz

 

Zjawisko cz.3: Reportaż - polski underground


Polska scena muzyczna jest chora - nic odkrywczego, jej patologią jest roztrojenie jaźni rynku muzycznego. To już nie jest popularny podział na scenę komercyjną i podziemie, polska kultura muzyczna posiada trzecie dno. Co wspólnego z całą tą showbusinessową plątaniną ma jakiś nawiedzony Reportaż?
Gdyby przyjrzeć się uważnie rodzimej scenie muzycznej można zobaczyć obraz bez potrzeby zakładania trójwymiarowych okularów. Pierwsze dno polish showbusiness zajmuje muzyka tzw. Wielkiej Piątki - popkulturowego mariażu majorsów z kosztowną siłą roboczą "gwiazd", monopolisty z muzycznej krwi i kości. Obok, nieco niżej sytuuje się mało konkurencyjny poprock, który niby rynkowo istnieje, lecz w gruncie rzeczy bardziej niby. Trzecie i ostatnie dno - niezależnego rynku muzycznego, spowite mrokiem można już chyba tylko określać w kategoriach showbusinessowej partyzantki. W gruncie rzeczy nie chodzi o trójwymiarowość rodzimej popkultury, bo ta wpływa tylko korzystnie na różnorodność muzycznego rynku. Problemem jest nierówny dostęp do pełnoprawnej konkurencji tego, co niekomercyjne z tym, co jak najbardziej show i business wykluczywszy z tego wszystkiego pieniądz. Nie ekonomia wyłącznie kształtuje świadomość mediów, czynnikiem decydującym o patologii układu: komercyjny - niezależny jest ignorancki stosunek mediów do fanów muzyki w ogóle. Ta niewidzialna ręka rynku muzycznego (przecież każdorazowe próby zdemaskowania "wielkiego majorsa", czy w potencjalnej stacji radiowej, czy telewizyjnej stają się niewykonalne - w efekcie okazuje się, że rynek "wspierają" sami melomani) kreuje czarno-białą politykę marketingową w muzyce.W rezultacie, w świadomości potencjalnego słuchacza radia oraz oglądacza TV funkcjonuje muzyka komercyjnego monopolisty, jako muzyka numer 1, obok której plączą się jakieś "niezależne śmieci".
Nomen omen, "underground" jest najbardziej chorym określeniem w historii kultury popularnej, jako nośnik niegdysiejszej dumy (okresu opozycji do systemu), zaś obecnie wzmocnionego kompleksu, który nie wiadomo z czego miałby wynikać. Z komercji, ani tym bardziej z niekomercji nie wynika żadna wartość estetyczna muzyki i sztuki, w obydwu wypadkach istnieją projekty ważne, jak i zupełnie żenujące. W czym więc tkwi problem? W segregacji, ćwiartowaniu muzycznego rynku ze względu na target i medialność. Jeśli niewidzialny majors zdoła pojąć ostatecznie w mig tę oto prawdę, że odbiorca muzyki to, jako konsument, bestia myśląca i inteligentna, wówczas może w końcu w jednym metaforycznym hipermarkecie umieści na półkach globalną skarbnicę krajowej muzyki - tej z nurtu independent i tej z nurtu dependent. Tylko, czy niewidzialny majors może być aż tak inteligentny? Z drugiej strony, znaczący udział we wspomnianej partyzantce showbusinessowej przypada w szczególności muzycznym krytykom, jeśli mają być w tej grze równie silni, to dlaczego nie jako majorsi z misją? A znaczy to wówczas jedynie tyle, że czas podkasać rękawy i wziąć na siebie korepetycje w zakresie promocji promowania równego rawa do konkurencji w muzycznym showbusinessie. Kto miałby korzystać z tych lekcji? Niedouczeni business majorsi! Scena, umownie zwana "niezależną" posiada walor, jakiego brak innym niszom tego rynku - kamuflarz, który sprawia, że jest to obszar prawdziwie zamaskowanych perełek wydawniczych i trzeba ich szukać. Jakby nie było, skuteczne poszukiwanie i promowanie jest domeną menadżerską, dlatego każdy kto decyduje się na wspieranie kultury niezależnej musi mieć świadomość, że ostatecznie wybiera piekielnie niełatwą rolę promotora. Dotyczy to dziennikarzy muzycznych, ale i w nie mniejszym stopniu fanów tej muzyki. Wszystko, co zostało tu powiedziane nie zaskakuje niczym nowym, brzmi naiwnie jak maniefest lipcowy, i właśnie dlatego przeciera szlaki szarych komórek i użyźnia ten prosty i realny sposób myślenia o muzyce, by była muzyką bez spychania jej do undergroundów i na marginesy kultury. Czas na promocję muzyki jako jednej i różnorodnej kultury nisz, na uczciwych zasadach gry w myśl hasła: "jedna muzyka, ludzka muzyka", po to by artysta niezależny przestał być postrzegany jak oszołom. Tego zaś nikt przecież z palca nie wyssał...
Analogicznie do paradoksalnej sytuacji, jaka trawi polski rynek muzyczny przedstawiają się losy poznańskiej formacji Reportaż idące w parze z jej niezwykłym artyzmem. Z wydawnictwami zespołu w formie dwóch albumów (b> Gulasz z serc i Muzyka do tańca
fani rockowej awangardy mogą się zaznajomić dzięki recenzjom zamieszczonym w serwisie. Ten kto zetknął się z dyskografią Reportażu w postaci wspomnianych albumów uzna zespół za debiutanta, tymczasem grupa działa na scenie muzycznej od 22 lat! Jeśli jednak ktoś skłoni się ku tej muzyce bezbłędnie pojmie tajemnicę nieobecności Reportażu na polskim rynku, a zwłaszcza w świadomości fanów szeroko rozumianej muzyki rockowej.
Losy poznańskiego zespołu są wiarygodnym potwierdzeniem tezy o tym, że to co cudze jest dla nas złotem, a to co rodzime błotem. Andrzej Karpiński - duchowy ojciec całego przedsięwzięcia założył Reportaż w 1982 roku w stolicy Wielkopolski wraz z Piotrem Łakomym. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, każdy zespół ma jakiś początek i swoją historię, gdyby nie aktywność okołomuzyczna Reportażu, stanowiąca o jego wartości artystycznej. Ponieważ zespół jest silnie związany ze sceną plastyczną (warto zwrócić uwagę na przepięknie zilustrowane i zaprojektowane wyżej wymienione płyty Reportażu. To prawdziwe dzieła sztuki, które tylko potwierdzają sakralny stosunek lidera grupy do sztuki) konotacje tego faktu objawiają się w charakterze muzyki, jaką zespół uprawia. Sprawiają, że każdorazowy kontakt z nią przeradza się w doświadczenie audio - wizualne, choć tę muzykę tylko słychać staje się również widoczna, oddziaływując silnie na wyobraźnię. Toteż Reportaż jest osobliwym i jedynym bodaj, jako ewenement w skali światowej plastycznym teatrem dźwięku o punkowych korzeniach konstelacji lat 80-tych. Dlatego też, tej poznańskiej grupie przyświeca idea jakiejś plastycznej komuny, kulturalnej cyganerii. Wystarczy spojrzeć na działalność koncertową zespołu, przebogatą w latach 80-tych i każdorazowo rejestrowaną na kasetach, co tylko potwierdza charakter muzyki Reportażu, która jest żywa. A były to między innymi: udział w koncercie w ramach Pierwszego Festiwalu Muzyki Nowofalowej w Toruniu' 83, rok później udział w edycji festiwalu Rock Front 1 w Warszawie, czy w '87 roku udział w warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Awangardowej Marchewka. Jednak tym, co wyznacza wartość muzyczną tego zespołu na arenie międzynarodowej jest obecność muzyczna Reportażu w Anglii, USA, czy w Belgii dostępna na płytach i kasetach ważnych wytwórni niezależnych. Fakt ten nie zamyka aktywnej obecności grupy w Europie Zach., bowiem zespół ma swego zagorzałego promotora, którym jest Chris Cutler działający w londyńskim wydawnictwie Recommended Records. W 2000 roku Reportaż nieudolnie reaktywował się, po tym jak zawiesił swą działalność na początku lat 90-tych, co w ostateczności zaowocowało eksperymentalną działalnością grupy Reportaż w jednoosobowym składzie, w roku 2002. Nietrudno odgadnąć, iż za tym wielce oryginalnym projektem kryje się postać wspomnianego Andrzeja Karpińskiego - spiritus movens Reportażu, który przeszedł w kolejny, bodaj najdoskonalszy wymiar artystyczny i tworząc elitę polskiej awangardy rockwej. Tak jak przed laty, Reportaż buduje swą tożsamość muzyczną w oparciu o koncerty, gdzie każdy jeden jest zarazem eksperymentalnym przestawieniem teatralnym, zresztą w 2002 roku powstała muzyka do przedstawienia Iwony Pasińskiej Gra I. Czas
wystawionego w Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu, i z obszernym zapisem tej muzyki na płycie Muzyka do tańca. Kolejnym wydarzeniem jest album Reportażu Gulasz z serc, jak łatwo spostrzec każdej nowej płycie Andrzeja Karpińskiego towarzyszy aura artystycznego wydarzenia o charakterze teatralno - muzycznym. Tak jest i w tym przypadku, przedpremierowy koncert - spektakl tego albumu odbył się w poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, w pracowni Leszka Knaflewskiego "Audiosfery". Gulasz... zagościł także na koncertach w poznańskim klubie Piwnica21 oraz między innymi w stołecznym Centrum Sztuki Współczesnej, czy w ramach Międzynarodowego Festiwalu Malta 2003 w Poznaniu. Wszystko to potwierdza jedynie audiowizualny wymiar muzyki uprawianej przez jednoosobowy Reportaż, w którym miejsca koncertowania tego zespołu nie są wynikiem przypadku.
To nie jest muzyka łatwa i nie jest to muzyka - breloczek, który ma zabawiać ucho podczas zmywania naczyń, czy zmiany koła w samochodzie. Andrzejowi Karpińskiemu udaje się coś, o czym jako o integralnej części muzyki chyba zapomniano, tym czymś jest fakt słuchania muzyki, a nie odsłuchiwania, szczególnie gdy dotyczy to muzyki rockowej. Na czym więc polegać by miała zjawiskowość Reportażu? Zespół od 1982 roku aktywnie propaguje niepopularną raczej w kraju awangardę rockową z dużym sukcesem w świecie, w Polsce zajmując najradykalniejszą z możliwie radykalnych nisz rynkowych. O muzyce Reportażu nie sposób mówić, na nic się zdadzą najszczersze chęci. Tę antykoniukturalną i antymarketingową muzykę trzeba odkryć, a to znaczy, że trzeba jej posłuchać. Kiedy się już to zrobi, nie sposób od niej odejść obojętnym, człowiek czuje się jak złapany na haczyk - Reportaż jest takim haczykiem niewątpliwie, niepróżnując przy tym. Kolejny projekt pod szyldem grupy zapowiada sią materiałem Cuda i dziwy
.
Warto szukać na scenie niezależnej muzycznych perełek, zysk jest podwójny: satysfakcja z odkrycia, które się promuje i niezłe korepetycje dla bossów - majorsów. Tylko czy oni sobie coś z tego robią...

Izabela "Iza( )el" Larisz

 

 

 

 

luty 2004r.

Activist nr 56

autor - Rafał Księżyk

 

 

luty 2004r.

rockmagazyn.com Izabela Larisz 

Muzyka do tańca (Dancing music) – Reportaż

Wydawca: Reportaż

Rok wydania: 2003

Skład: Andrzej Karpiński (teksty, perkusja, urządzenia na prąd, głos)/Marzena Karpińska (głos)

Producent: Reportaż

On-line: www.reportaz.com

Można kupić w: karpina@reportaz.com

Muzyka nie do śmiechu

To druga płyta w eksperymentalnej działalności twórcy Reportażu - Andrzeja Karpińskiego. Choć obydwa albumy: Muzyka do tańca i Gulasz z serc zapisane zostały niemalże w jednej przestrzeni czasowej (dzieli je różnica trzech miesięcy - pierwszy materiał został zarejestrowany 18 października, a drugi 14 grudnia 2002 roku), na dobrą sprawę obydwa albumy są wydawniczymi bliźniętami, bo ukazały się przecież we wrześniu ubiegłego roku. Ma to swoje znaczenie, bowiem Reportaż lansuje muzykę charakterystyczną, a przez to przewidywalną stylistycznie co znaczy jedynie tyle, że sięgając po jeden z tych albumów, pomijając ich chronologiczną kolejność, wybór jest pewny - to gwarancja artystycznej ewolucji twórcy Reportażu. Syntetyczna doskonałość, eksperyment, wycyzelowane dźwięki i ascetyczność słów na tej płycie potwierdzają jedynie wielkość i ważność sacrum, którym jest dźwięk. Jeśli uznać, że muzyki należy słuchać z namaszczeniem z racji tego, że jest ceremonią dźwięków, to tak jakby powiedzieć o tej płycie wszystko. Doskonała akustyka, perfekcjonizm specjalnie spreparowanej perkusji oddającej wrażenie gwałtownych załamań, powodują że Reportaż tworzy muzykę demoniczną i złowieszczą, najbardziej podskórną jaką można wykreować. Oddają ją przebogate środki wyrazu (A. Karpiński jest mistrzem perkusji, zaś album ten to wprost sesja na perkusję), a konwulsyjny rytm "policzkuje" człowieka - bohatera tej muzycznej opowieści, który sobie na to zasłużył - ta perkusja to muzyczna garda ściągająca człeka do pionu. I pomyśleć, że wszystko to gra 1 człowiek, a słychać tu 100-osobową orkiestrę! Ten album jest autentycznym krzykiem człowieka niegodzącego się na ludzką rzeczywistość, ale i tego który "podskakuje" życiu, sprawia to, że obydwaj krzyczą jednakowo lecz z zupełnie innych powodów...Jest to płyta z muzyką do tańca, ale tańca wyłącznie na własny rachunek. Jakaś piekielna otchłań ludzkiego świata w krzywym zwierciadle, można poczuć się jak ktoś, kto zdobył magiczną lupę i podgląda przez nią świat w prawdziwej ostrości. Wszystko się tu kiwa, pulsuje, podryguje i bulgocze w maskaradzie o wdzięcznej nazwie "społeczeństwo" - ono zdaje się być na tej płycie szczególną tragifarsą i szkaradnym masken balem, nibytańcem manekina - nie-człowieka, który zatańczy tak jak mu zagrają. Nie bez powodu nasuwają się skojarzenia psychodelii i neurotycznego teatru (skojarzenie bliskie teatrowi T. Kantora albo animacjom z clipów Tool'a), w którym głównym aktorem jest homo automaticus i zmechanizowane życie. Człowiek skrzypi tu jak zardzewiała sprężyna w mechaniźmie zegarka, ciężko się spręża wyciskając resztki pordzewiałego życia i, co słychać złowieszczo, lada moment pęknie. Skojarzenie to nie jest przypadkowe, ponieważ album z Muzyką do Tańca zawiera fragmenty utworów do spektaklu Iwony Pasińskiej zatytułowanego "Gra I. Czas" Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu. Ale też teatralność, w dobrym tego słowa znaczeniu jest rdzeniem tego poznańskiego artysty. Ta płyta udawadnia, że nie da się samego siebie złapać za włosy i podnieść w górę, o czym niektórzy obywatele zdają się zapominać...Ta muzyka ogólnie rzecz biorąc wyznacza proces, zmianę, rozpad i kreację, bo też rozwijać można się tylko wtedy, kiedy się coś niszczy i przecina robiąc miejsce nowemu, a Muzyka do Tańca jest złowieszczym rytmem wskazówek zegara, który wybija godzinę sztywniakom. Na niszczeniu i tworzeniu polega sztuka i taki jest Reportaż. Na ten album w szczególności winni zwrócić uwagę miłośnicy rockowej awangardy, yassu a także death metalu. Kapitalny album.

Lista utworów:

1. Gra I. Czas, część 1 (First Play. The Time, part1)/ 2. Szycha (Big Guy)/ 3. Gra I. Czas, część 2(First Play. The Time. part 2)/ 4. Reportaż (Report)/ 5. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 6. Gra I. Czas, część 3 (First Play. The Time, part 3)/ 7. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 8. Refleksja druga (The Second Coclusion)/ 9. Muzyka do Tańca (Dancing Music)/ 10. Człowiek z nikąd (Nowhere Man)/ 11. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 12. Zeby żyć i śnić (To Live and Dream)

Izabela "Iza( )el" Larisz

 

styczeń 2004r.

rockmagazyn.com Izabela Larisz

Gulasz z Serc (Goulash of Hearts) – Reportaż

Wydawca: Reportaż

Rok wydania: 2003

Skład: Andrzej Karpiński (teksty, perkusja, głos, urządzenia na prąd)

Producent: Reportaż

On-line: www.reportaz.com

Można kupić w: karpina@reportaz.com

 

Zapis z mózgu

To druga płyta w dorobku Andrzeja Karpińskiego - muzyka, autora tekstów, kompozytora i twórcy Reportażu, który jest specyficznym projektem jednej postaci, wspomnianego Andrzeja Karpińskiego multiinstrumentalisty i człowieka - orkiestry. Zamysłem muzyka było oddanie do rąk słuchaczy płyty z orginalnym zapisem studyjnym możliwie najbardziej zbliżonym do wersji koncertowej. Celem tej płyty miał być autentyzm i tak też się stało. Reportaż jest jednym z czołowych przedstawicieli awangardy. Od pierwszego numeru na płycie jest pewne, że czeka nas introwertyczna jazda po makabrycznie zidiociałej, ludzkiej rzezcywistości i neurozie tego świata. Autor droczy się z odbiorcą przemawiając w roli natrętnego towarzysza z TV, między innymi w utworze Refleksja Pierwsza otwierającym album, szydząc ze wszystkiego co dostępne w formacie społecznym: z biegu, pędu, mrówczej orki, przepisów, powinności, instruktaży i przemówień. Muzycznie Gulasz z serc mógłby śmiało posłużyć jako tło dla teatru eksperymentalnego. To płyta nieprzewidywalna muzycznie, każdy kolejny utwór jest wielką niewiadomą, dzikim splątaniem neurotycznego jassu, mrocznego i rozbudowanego jam session przypominającego ścieżkę dźwiękową do filmów fantasy. Niezwykle rozbudowana i przestrzenna kompozycja, czasem pozornie naiwna jakby ktoś od niechcenia stukał bezmyślnie łyżką po szklance, a potem...już tylko to, co najlepsze. Złośliwa wokaliza niczym halucynacje albo satanistyczne podszepty, zaś całość podana w kpiarskim tonie, jak w doskonałym Ja Bi - smark jednym z najciekawszych na tej płycie, brzmiącym niczym narkotyczne urojenia. Muzyka i teksty osiągają zamierzony efekt irytującego spowolnienia, przekora jednoosobowego teatru, którym niewątpliwie jest Reportaż pozwala wykpić szablon chorej ludzkiej rzeczywistości i okrutnego tempa, które narzuca się z zewnątrz. Po obejrzeniu jej w krzywym zwierciadle, jakim jest ta płyta ma się już tylko ochotę na ucieczkę z tego świata (kto widział "Ucieczkę z kina Wolność" ten wie o co chodzi), z makabry w jakiej się zanurzamy. To bardzo dobry, spójny i przemyślany materiał, w którym protest, oniryczny tekst i muzyka tworzą przepyszny gulasz, nie tylko z serc. Polecam szczególnie miłośnikom dobrego rocka.

Lista utworów:

1. Refleksja Pierwsza (Conclusion One)/ 2. Nie u Nas (Not Here)/ 3. Kłopoty z Zerem (Trouble some Zero)/ 4. Patologie (Pathologies)/ 5. Ja Bi-smark Me Bi-shop)/ 6. Żyła Złota (The Golden Vain)/ 7. Ustawa w Czterech Ustępach (Four Passages of the Law)/ 8. Plaża (The Beach) /9. Tu, kiedy jestem w środku (Here, when I`m Inside)/ 10. Refleksja ostatnia (The Last Conclusion)

Izabella "Iza()el" Larisz

 

styczeń 2004r.

Gibraltar Encyklopedia of Progresive Rock

(USA)

 

 

styczeń 2004r.

informator ARS2 - Piła

autor - Henryk Palczewski

REPORTAŻ
"Muzyka Do Tańca" 

CD – Reportaż 2003 . Nagrania zarejestrowano w listopadzie 2002 roku. Muzycy : Andrzej KARPIŃSKI  (perkusja, głos, urządzenia na prąd), Marzena KARPIŃSKA (głos).

*

Druga płyta po reaktywacji i czwarta w ogóle, nie licząc kaset wydawanych głównie przez firmę A.R.S.. Materiał powstał jednak przed CD "Gulasz Z Serc" a więc jest to po części pierwsza pozycja po rekatywacji. Większość kompozycji przeznaczona została do spektaklu tanecznego "Gra I. Czas" I.PASIŃSKIEJ wykonywanego przez Polski Teatr Tańca z Poznania. Nigdy nie widziałem tego przedstawienia więc trudno jest mi słuchać muzyki jako całości tzn. muzyka – ruch ciał. Istnieje ona dla mnie samodzielnie.Brzmienie oparte jest o tradycyjną perkusję, przetworzoną elektrycznie i elektronicznie oraz elektronikę. Muzyka zdominowana przez rytm w różnych jego przesłaniach i możliwościach opowiadania, od hipnotyczno-rytualnego uzależniającego nas swoją motorycznością, aż po swobodnie rozrzucony w polu uporządkowanego chaosu. Instrumenty nie są ściśle przyporządkowane do konkretnej roli a teksty nie tak wiodące jak na "Gulaszu Z Serc". Dominuje muzyka instrumentalna. Dramaturgia wyraźnie rysowana, konsekwentnie prowadzona i będąca następstwem kolejnych zdarzeń. Chociaż w momentach ekspresyjnych wybucha prostą namiętnością ocierającą się o granice zatracenia. Wskazanym jest słuchanie muzyki w całości. Wtedy nabiera Ona wielkiej mocy, narkotyzuje i wywołuje mocną potrzebę rozpoczęcia wędrowania raz jeszcze. Nasyca nienasyceniem. Ociera się o magię i rytuał, chociaż nie jest to marzenie,  bardziej jest to surrealistyczny realizm. Chociaż ascetyczna w brzmienie to jednak nie uboga, chociaż obracająca ciągle tymi samymi środkami to jednak całkiem poza schematem.

 

 

grudzień/styczeń 2003r. / 2004r.

katalog Recommended Records - Londyn

autor - Chris Cutler

 

REPORTAZ: Goulash of Hearts
Code: ReportazGoulash

Price: £12.50 

A new recording (2003) by Andrzej Karpinski, one of the founders of experimental Polish group Reportaz, active in the '80's (their LP 'Up the River' was the 5th release on our 'Points East' label). Percussionist Karpinski wrote the music and texts and designed, he says, a special set of instruments in order to play drums and the rest simultaneously - so that this is effectively a performance piece. The rest has to include recorded instruments or samples (many keyboards, electronics, bassoon) because this sounds very much like a band recording and is full of sound, depth and detail. Slowish tempi, long developments, moody, powerful, dark, highly structured and with many open, atmospheric stretches. A bit synthesised in places and with a lot of real time processing, this represents a great deal of thought and problem solving. Some interesting drum sounds too. A careful piece of work, impressively realised. Comes in a very sturdy 3 fold packaging, all in Polish but with a booklet containing all the texts in English. And row of corporate logos. A story there. Limited, numbered edition of 500.

 

5 stycznia 2004r.

Gazeta Wyborcza - Poznań (nr 3.4517)

Tomasz Janas

Dwie nowe płyty zespołu Reportaż
Tomasz Janas
Reportaż "Muzyka do tańca" i "Gulasz z serc". Wyd. Reportaż, 2003

Pisałem w ubiegłym roku z wielką radością o tym, że powrócił do życia koncertowego zespół Reportaż. Ta formacja, o której bez wątpliwości można mówić jako o jednej z legend polskiej awangardy i undergroundu, to dziś jednoosobowy zespół Andrzeja Karpińskiego. Dla sympatyków tego artysty i jego grupy, a także dla wielbicieli mądrych i ważnych muzycznych eksperymentów mamy kolejne dobre wiadomości. Reportaż nie tylko koncertuje, ale również nagrywa. Przed kilkoma tygodniami ukazały się bodaj równocześnie dwie nowe płyty tej formacji: "Muzyka do tańca" oraz "Gulasz z serc".
Karpiński już przed laty wysoko postawił poprzeczkę. Reportaż był zawsze symbolem nie tylko muzyki "innej", odwołującej się do dziedzictwa awangardy. Oznaczał również twórczość na najwyższym poziomie - w sensie koncepcyjnym, muzycznym, wykonawczym, intelektualnym. Z radością stwierdzam, że dzisiejsza samotna twórczość lidera znakomicie wpisuje się we wcześniejsze dokonania jego i jego kolegów z grupy. Reportaż nadal mówi ważnym głosem - zarówno w sensie estetycznym, jak i artystycznym. Że nie jest to głos powszechnie słyszany? Może to lepiej, jeśli zważyć na to, czego słucha się dziś powszechnie... Zresztą o ile wiem, również sam Karpiński woli trafiać ze swymi dokonaniami do (choćby nielicznych) ludzi, dla których będą one ważne, niż odnosić tak zwane sceniczne sukcesy.
Dwie płyty, o których tu mowa, nieco różnią się od siebie. Ma to związek m.in. z przeznaczeniem konkretnych utworów. Płytę "Muzyka do tańca" wypełniają kompozycje, które powstały m.in. z myślą o spektaklu Polskiego Teatru Tańca "Gra I. Czas". Tytuł płyty jednak nie do końca współgra z zawartością. Nie mamy tu bowiem skocznych, tanecznych melodii "dla każdego" - raczej dość introwertyczną muzykę z pogranicza eksperymentu, napisaną na preparowaną perkusję i głos. Rytmicznym i elektronicznym peregrynacjom towarzyszą w pięciu utworach napisane przez Karpińskiego teksty. Niezależnie od wcześniejszego przeznaczenia, muzyka zawarta na tej płycie tworzy zamkniętą, autonomiczną całość. Karpiński inspiruje się dokonaniami m.in. Chrisa Cutlera, jednak w każdym momencie pozostaje wiarygodny. Mówi przy tym językiem trudnym, ale jakże fascynującym.
Druga płyta to "Gulasz z serc", a więc studyjna wersja programu prezentowanego już przez Reportaż podczas koncertów. Celowo pada tu słowo program, gdyż "Gulasz z serc" to nie przypadkowy zbiór utworów, ale przemyślana, logicznie skonstruowana całość. To pozbawiona ozdobników opowieść o naszej współczesności, o powszechnej homogenizacji, o kiepskiej kondycji zbiorowości ludzkiej, która skutecznie osacza wrażliwe jednostki, o dzisiejszym ubóstwie duchowym i kulturalnym. Przyczyniają się do niego i rządzący, i media, i "zwyczajni" ludzie bawiący na plaży. Ta ważna narracyjna opowieść wprowadzona zostaje znów w dźwiękowy świat preparowanej perkusji i elektroniki.
Wspomnieć trzeba także o przepięknej edycji obu płyt. Wydane zostały w pieczołowicie przygotowanych rozkładanych kartonikach, bez użycia plastiku, ze specjalną kieszonką na krążek. Obie ukazały się w nakładzie 500 ręcznie numerowanych egzemplarzy. Trudno będzie kupić je w sklepie, najprędzej można znaleźć obie na internetowej stronie www.terra.pl  Warto!

 

 

styczeń 2004r.

wydawnictwo ARS2 - Piła, katalog płyt

autor - Henryk Palczewski

www.ars2.pl

 

 

UZUPEŁNIENIE

KATALOGU 2003

Numer 15 – 03

REPORTAŻ

  465. "Muzyka Do Tańca" CD cena: 40,00zl

Muzyka do spektaklu I.PASIŃSKIEJ – "Gra I .Czas" w wykonaniu Polskiego Teatru Tańca z Poznania. Nowa elektryczna muzyka kameralna oparta o rytm , hipnotyczny, mistyczny, regularny, nieregularny..... . Przestrzenie, zaduma, tajemnicze historie, wiele namiętności, melancholijne zagadkowe wędrówki............ Perkusja, prepar, elektronika.

UZUPEŁNIENIE

KATALOGU 2003

Numer 12 – 03

REPORTAŻ

 

  458. "Gulasz Z Serc" CD cena: 40,00 zl

 

Powrót legendarnej formacji awangardy rockowej lat 80-tych. Tym razem jako jednoosobowy zespół w osobie Andrzeja KARPIŃSKIEGO. Nowa elektryczna muzyka kameralna ocierająca się o teatr muzyczny, barwne opowiadanie, namiętności, koronki, napięcia....

 

 

To jest oficjalna strona grupy Reportaż.Wykorzystywanie, bez zgody autorów, zamieszczonych tutaj, chronionych prawnie tekstów, ilustracji, zdjęć i dźwięków będzie przestępstwem !!!