festiwale / festivals 1987r.:
2 stycznia 1987r.
Riviera Remont w Warszawie w ramach
festiwalu "Kontrola 86" koncert "Prawo Ciążenia"
3 stycznia 1987r.
Riviera Remont w Warszawie w ramach
festiwalu "Kontrola 86" "koncert improwizowany"


Dworzec PKP Poznań, od lewej: ktoś, Jacek Hałas, Andrzej Łakomy, Andrzej Karpiński, Piotr Łakomy, Arnold Dąbrowski

W pociągu... Czarna kurtyna, którą zawsze muzycy wozili ze sobą nie zakryła okna sceny Riviery
10 stycznia 1987r.
klub Gwint - Białystok w ramach
Festiwalu Białostockiego "koncert improwizowany"
27 marca 1987r.
Hala Gwardii - Warszawa, Międzynarodowy
Festiwal Muzyki Alternatywnej "Marchewka", "koncert improwizowany"

Reportaż z Davidem Thomasem i Chrisem Cutlerem w Hali Gwardii. Od lewej: Paweł Paluch, Piotr Łakomy,
Chris Cutler, Andrzej Karpiński, David Thomas, Arnold Dąbrowski
/...był marzec 1987r., zbliżał się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Alternatywnejej „Marchewka” w Warszawie. Trzydniowe święto rockowej awangardy. Koncerty te, przy wsparciu warszawskiego Alma Artu organizował jugosłowianin Libero Pertik z kumplami, współtwórca Radio Warszawa – odpowiednika polskiego Residents. Nasz udział w festiwalu synchronizował organizacyjnie jak zwykle Henryk Palczewski. Jako Reportaż byliśmy już dość jasnym punktem na europejskiej mapie rocka alternatywnego i ciągle mało znanym w kraju. Przyczyniły się do tego wydawane kasety i płyty winylowe w najambitniejszych wytwórniach na zachodzie, a na polskim terenie wspólne koncerty z amerykańskim duetem Skeleton Crew (Fred Frith i Tom Cora). Trzeba pamiętać, że w latach 80-tych polski rock nie tylko dzielił się na tę „radiową” lub „Jarocińską” grupę wykonawców ale stanowili ją także wykonawcy radykalnie podziemni, nie szukający potwierdzeń swojego talentu przed dużą publicznością.W wielu przypadkach do dziś ci ludzie stanowią trzon polskiej muzyki postępowej, jedynie znanej poza granicami kraju. Powracając do Marchewki, nie mogłem się już jej doczekać. Program Reportażu był gotowy i zacząłem traktować Marchewkę również jako fan. Wśród grających na festiwalu znalazły się bowiem wielkie nazwiska i nazwy światowej, rockowej awangardy; David Thomas (Pere Ubu, Wooden Birds), Cabaret Voltaire, Chris Cutler (Henry Cow, Art. Bears, Cassiber), Minimal Compact, The Ex, Shrubs, Kempec Dolores, Mint Addicts, Wolfgang Press, Die Todische Doris, zespoły z Rygi i z Moskwy (Maszina Wriemieni i Żoltyje Pocztyliony). Z Polski oprócz Reportażu udział wzięli; Radio Warszawa, Pociąg Towarowy i wykonawcy prezentujący się na małej scenie, między koncertami, których nazw i nazwisk już dzisiaj nie pamiętam. Teraz wracam do momentu naszego wyjazdu. Mięliśmy dużo sprzętu; skrzynie z perkusją, cholernie ciężkie organy B-2 Arka, oraz inne rzeczy, w tym teczkę z ilustracjami oraz zszyte z dwunastu osyfiałych prześcieradeł pofarbowanych w operze na czarno nasze „tło” scenograficzne zawieszane za nami. W tamtych czasach nie było nic pewnego w przewożeniu instrumentów w wagonie bagażowym. Mięliśmy szczęście. „Lech” do Warszawy zawsze dowoził nas i instrumenty bez problemów. Oprócz członków zespołu w podróży uczestniczyły osoby zaprzyjaźnione , łącznie stanowiliśmy 12 osobową grupę. Dojechaliśmy tramwajami, czy jakoś do Hali Gwardii. To wielka hala i byliśmy w szoku, że chłopaki z Radio Warszawa potrafili coś wymyślić aby plastycznie zagospodarować tak dużą kubaturę. Wielka scena była prawie w całości obłożona i obwieszona kalką techniczną i posklejanymi arkuszami szarego papieru. To wszystko zostało pomalowane w jakieś abstrakcyjne formy, napisy i znaki. Świetny efekt. Były dwie sceny; główna i mała oraz stanowisko dźwiękowców. W południe miała odbyć się nasza próba, gdyż graliśmy pierwszego dnia imprezy. Odbyło się to chaotycznie, gdyż co chwilę przyjeżdżali kolejni wykonawcy, ciekawi ludzie i nie można było się skupić. Z resztą od rana po hali i po scenie wzbierała się ilość ludzi ciekawskich, pozostających już do końca wieczoru. To może dziwne, ale przez cały czas myślałem jak będzie wyglądał pierwszy kontakt z muzykami, których słuchałem z płyt przez ostatnich kilka lat. Wreszcie po południu przyjechał z lotniska stary NRD-owski Robur i wysiedli z niego muzycy grupy Wooden Birds. Nie sposób było nie zauważyć Davida Thomasa, to wielki, masywny facet. Z drobnym Chrisem Cutlerem wyglądali jak Flip i Flap. Kolejni, wysiadający muzycy byli mi mniej znani, chociaż rozpoznałem gitarzystę z Pere Ubu. Oprócz Reportażu i Henia, nowych gości witał jakiś kamerzysta z telewizji, Cezary Bystrzycki i Marek Wiernik z radiowej Trójki. Nie ukrywam, że największym moim i kolegów zmartwieniem była słaba znajomość angielskiego, bo co innego znać angielski ze szkoły a co innego rozmawiać z Davidem Thomasem z Cleavlend o jego lub naszej muzyce. Ratunkiem była olbrzymia cierpliwość gości do powolnych rozmów i ogólny entuzjazm wszystkich do tego, co się dzieje. Chris Cutler był zaskoczony tak wielką halą. Mówił, że u nich gra się wyłącznie w małych klubach dla małej publiczności. Thomas powiedział, że ani z Pere Ubu ani z żadnym innym zespołem nie grał w tak dużym pomieszczeniu. Byli trochę zaniepokojeni, jak zabrzmi muzyka bogata w niuanse i ozdobniki w takiej atmosferze. Dodam, że nagłośnienie mimo nie wytłumionej Hali Gwardii było do przyjęcia. Sprawiło to być może 15 KW mocy, albo mój brak porównań do innych koncertów. Reportaż grał również pierwszy raz w takich warunkach i dla kilku tysięcznej widowni. Moje bębny były przestarzałe, choć nastrojone. Jednak jak usłyszałem swoją stopę, wzmocnioną o kilka tysięcy wat, to zaczęło mi się nawet podobać to co gram. Powróćmy do gości. Około 16.00 próbę miał Wooden Birds. Koniecznie chciałem zobaczyć Cutlera w trakcie próby. Interesowało mnie wszystko; muzyka, sprzęt zachowanie muzyków. Heniu objaśniał nam kto, jest kim. Zajęliśmy jakieś miejsca na scenie, za muzykami, wśród ludzi związanych z zespołem. Piotrek Łakomy (bas), siedział z jakąś laską, która projektowała okładki płyt w Recommended Records. Paweł i Arek gdzieś łazili, Heniu prowadził intensywne rozmowy z wieloma innymi muzykami a ja, po wykonaniu serii zdjęć moim ruskim Zenitem, stanąłem obok perkusji Cutlera i przyglądałem się jak gra i czym jest nagłośniony. Moją uwagę zwróciło to, że wszyscy podczas próby byli blisko siebie, jakby nie mogąc zająć całej sceny. To potwierdzało ich przyzwyczajenie do małych klubów. Troszkę rozśmieszyło mnie, że David Thomas grając na mini akordeonie i śpiewając, spocił się tak, że jego szara marynarka wprost ociekała. Oczywiście po ich próbie i przez kolejne trzy dni byliśmy razem. Jakaś gastronomia, wieczorne spotkania, zakwaterowanie. Byłem jak na prochach, tak dużo bodźców w takim stężeniu... Drugiego dnia, gdy też graliśmy, podczas prób poznaliśmy ludzi z Minimal Compact z Izraela oraz radziecki uderground - chłopaków z Maszina Wriemieni (zajebiści). Nick Hobbs, który przyjechał z The EX, znał już nas z polskich koncertów ze Sceleton Crew w Toruniu i Warszawie w roku 1984, kiedy pierwszy raz przyjechał z Fredem Frithem do Polski z inicjatywy Grzegorza Brzozowicza i rozpoznawał teren do możliwości koncertowych. To wszystko robiło na mnie olbrzymie wrażenie, tym bardziej, że sam brałem w tym udział. Trzeba pamiętać, że w tym czasie ważnym, wiarygodnym źródłem informacji o rockowej awangardzie były powielane na ksero (po znajomości) wydawnictwa naszego „opiekuna”-Palczewskiego ARS2 (Awangarda Rock Serwis) i choć inni też dużo wiedzieli i rozumieli, to w praktyce tylko on działał, wydawał pisemka i udostępniał nagrania ciekawych płyt z różnych stron Świata. To między innymi od Palczewskiego panowie z warszawskiej Trójki pożyczali ciekawe płyty aby realizować ambitne audycje o postępach rocka. No ale na Marchewkę nie przyjechał Cabaret Voltaire, czego bardzo żałowaliśmy, bo takie okazje zdarzają się tylko raz. To były dla mnie jedne z najciekawszych dni w latach osiemdziesiątych. Muzyka i spotkania z wykonawcami wpłynęły na mnie pozytywnie. Poza tym do dziś czuję satysfakcję, że Reportaż zagrał dwa koncerty na tym festiwalu. Nigdy tego nie zapomnę i marzę aby w dzisiejszych czasach odbywały się tak twórcze i niekomercyjne koncerty z udziałem różnorodnych a nie jednolitych wykonawców.../

Plakat na "Marchewkę" wykonali muzycy grupy "Radio Warszawa"

Jim Jones i Allen Ravenstine przyjeżdżają z lotniska pamiątkowe zdjęcie Reportażu z Dawidem Thomasem i Chrisem Cutlerem

Grupa The Wooden Birds miała próbę w samo południe Chris Cutler spaceruje po Hali Gwardii

w trakcie próby Dawida Thomasa i Chrisa Cutlera pojawiało się coraz więcej ludzi

scena zaprojektowana przez plastyków i muzyków z "Radio Warszawa" wyglądała imponująco

trwa koncert grupy "Minimal Compact"

Reportaż z grupą przyjaciół przed Halą Gwardii