wreszcie kolejna płyta Reportażu (pierwszy, po latach, krajowy krążek z nowościami Reportazu)...
Żyjemy w Świecie szybkich zmian.
Nasze reakcje często decydują
o powodzeniu w życiu. Nadmiar
informacji i możliwości, udręka
wolności, nie potrafimy dokonywać
wyboru. Niniejszy program jest
wołaniem wrażliwego człowieka
o umiar, proporcje i opamiętanie.
Jest to protest przeciwko materialnemu,
zdziczałemu rozwojowi za wszelką
cenę. Krzyki i jęki rozsądku. Zesta-
wienie tradycyjnego postrzegania
nauki, religii, miłości i sztuki z ich
deformacjami i patologiami. Autor
zadaje pytania; czy przyzwyczajenie
to już tradycja? lub czy grzeczność
to już kultura? Wędrując do wnętrza
siebie przez rozgłośnie radiowe
i ustawy rządowe dociera poprzez
toalety na plażę, gdzie zachwyca się
różnorodnością ludzi i otoczenia.
Pyta niepewnie o sens dążenia Świata
do jednolitości kultury, wiary, uczuć,
technologii, a nawet wyżywienia.
Z wyraźnie ironicznym “eR” autor
wyraża swój stosunek do wyższych
sfer. Natomiast w nizinach społecznych
znajduje wielki potencjał prawdy,
wartości etycznych i poświęcenia.
Szydzi z niebycia sobą, z kreowania
siebie jako kogoś innego, lepszego.
We live in the world of rapid changes.
Our reactions determine our fate.
Too much information, too many options
The curse of freedom makes it hard to
Make the right choice. This is a call
From a sensitive citizen. A call for
Restraint, proportion and reason
This is a protest against the material,
Wild evolution of humanity,
Whatever the price.
The screams and groans of reason.
This is a trial of confronting the traditional
Image of religion, science, love and art
With their deformed, pathological versions
The Author asks: Is habit a tradition?
Is politeness a culture?
Taking a trip inside himself
Through radio stations
And governmental laws
He reaches the beach
Through the toilettes
Where he admires
People and surroundings.
He questions the tendency of
Unification in: culture, beliefs, feelings,
Technology and even eating habits
(desperate fight for diversity)
With the ironical „R” he
Expresses his attitude towards aristocracy
And underlines the potential of truth and devotion lying
Amid the lower classes.
He hates when people create themselves,
try to be someone else, someone better...
Refleksja pierwsza!
Wlazł człowiek na scenę i mruga
ładna to będzie opowieść, nie długa
nie długa, nie krótka lecz w sam raz
nikt nie usłyszy jej jeszcze raz
Życie powinno mieć jakiś sens
obojętnie czy długie czy krótkie
nie muszę żyć wśród bogatych
chcę tylko, by moi goście byli ciekawi
mieli dobry gust
i gdy śpiewają nie fałszowali
A ja będę mówił
co mi ślina na język przyniesie
w obojętnym języku, w obojętnym szyku
byle nie przegrać za wcześnie
byle osiągnąć bogactwo
bo to przecież jest szczęście
Wlazł człowiek na scenę i mruga
ładna to była opowieść, nie długa
nie długa, nie krótka lecz w sam raz
nikt nie usłyszy jej jeszcze raz...
Nie u nas
Pięć żon to atrakcyjne
ale nie u nas
połknięcie żywej rybki to atrakcyjne
ale nie u nas
chodzenie nago jest atrakcyjne
ale nie u nas
nurkowanie po małże jest atrakcyjne
ale nie u nas
polski folklor nie jest więc atrakcyjny
u nas
wszystko jest atrakcyjne
co jest bardzo daleko
nie licze więc na Ciebie
kolego...
Kłopoty z zerem
jeśli człowiek według Ciebie
patrzący w gwiazdy na niebie
liczy trzy miliardy włosów
lub trzy miliony na ciele
i nie rozumiesz różnicy
to jesteś głupi
być głupim jest wygodnie
bo nie trzeba uważać
można głupoty o lądowaniu
na gwiazdach powtarzać
i łamanie wzrokiem sztućców
głupcom pokazać
jeśli w naszej Galaktyce
jest dwieście milionów
lub dwieście miliardów gwiazd
i nie rozumiesz różnicy
to znów jesteś głupi
a do twych drzwi
często pukają wróżbici
być głupim jest łatwe
bo kto męczyłby się
żeby cokolwiek zrozumieć
wystarczy pismo przeczytać mówią
żeby wszystko umieć
po co zadawać pytania
i ciągle pytać o sens
po co czekać na mannę
i walczyć o każdy kęs...
Patologie
Witamy w sklonowanym kraju
eksperyment się udał
lecz wszystko jest dwa razy mniejsze
cichsze, płytsze i głupsze...
Jest armia samolocików i stateczków,
biznesików i snobeczków
zamiast ludzi są ludziki
papieroski i waciki
no a zamiast sztuki sztuczki
klimaciki dla maluczkich...
ja, bi-smark
byłem tam...
światło ukryte między cieniami
trucizna w słodyczy
a prawda między słowami
bez krzyku - z nadzieją
bez ojca - z idolem
bez rodziny - z obcymi
bez dyplomu - z honorem
bez fałszu i obłudy
z zemstą znosiłem
życia z chamstwem trudy
światło ukryte między cieniami
trucizna w słodyczy
a prawda między słowami
bez taktu - lecz jak idol
bez gitary z tremolo
wyśmiewany - i podziwiany
uniwersalny jak
bi-stro
konsekwentny jak
bi-metal
traktowany jak
bi-det
jak
bi-smark
byłem tam...
Żyła złota
Proszę Państwa... Super News
radio “Kariera i Synowie”
jako pierwsze podaje informację
że wczoraj w godzinach rannych
ranny został w Krakowie
nastolatek, któremu kolega wyrwał
za pomocą szczypiec cztery cale
długości czterdziestu centymetrów
żyły dwa fragmenty całe
żyłę można oglądać
codziennie w naszym radiu
od dziesiątej trzydzieści
aż do rozkładu
jednocześnie przeczymy
pogłoskom, że z naszego powodu
modne jest wyrywanie żył
bez żadnego powodu
w końcu społeczeństwo ma rozum
i powinno znać fakty
choćby za cenę ofiary
lub opłaconej masakry
Ustawa w czterech ustępach
odczytam Państwu ustawę
ustawę w czterech ustępach
jak można rządzić krajem
jeśli co drugi, to niedołęga
-w ustępie pierwszym jest napisane:
biedni i bez układów
nie będą brani pod uwagę
-w drugim ustępie, na samym wstępie
o prawdy trzymaniu za zębami
o władzy przywilejach,
z których niemoralne jest korzystanie
a głupotą nie skorzystanie
-ustęp trzeci... jest dla dzieci
-natomiast w ustępie czwartym
jest cały sens zawarty
do obrzydzenia cała rzeczy kupa
od lewej nudna
a od prawej głupia
ja tutaj Nitschego nie sugeruję
przeciwnie...
wciąż ustępuję, wciąż ustępuję
Plaża
obserwacja, dużo ciał, mało oczu
kapelusze, zawstydzenie
boso, szkło, szaszłyk
zapomnienie, jaskrawość
cień drzewa, przesuwanie
pod ręcznikiem przebieranie
zupełna nagość, nowoczesność
ktoś przyniósł wodę nad wodę
przeludnienie, otyłość
chrapanie, w brzuchu burczenie
na dziesięć sposobów
skryte przed posiłkiem modlenie
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
Tu, kiedy jestem w środku
tu, kiedy jestem w środku siebie
widzę jak obrzydliwie wygląda sumienie
bulgocze krwista tkanka
dudni tętnienie żył
(wie Pani; on będzie żył)
skurcze... a potem kurcze rozkurcze
teraz już wiem skąd się biorą wymioty
męczy się moja pompa
pompa sssssąco - tłłłłocząca
i wszystko to tak ciężko na miłość pracuje
tłoczy na radość i ssie na złość
jest bardzo ciasno i bardzo śmierdzi
gorąco, żrąco i ssąco - tłocząco
...tak wyglądają wyrzuty sumienia
więc jak tu marzyć o pójściu do nieba
Refleksja ostatnia
mieszkam w kraju istot
zadowolonych z wszystkiego
właściwie to z wszystkiego
co bliskie jest ich “ego”,
z sukcesów własnych
i z postępów dzieci
nikt z nich nie wie co będzie jutro
nikt nie wie czy da się coś z tego sklecić
jednostki biorące władzę w swe ręce
prócz niezbędnej prywaty
i publicznej debaty
wymyślają sensu rzeźbę
wymyślają i ...
przemijają jak sezonowe kwiaty
jak przelatujące ptaki
jak sezonowe kwiaty
jak przelatujące ptaki
jak sezonowe kwiaty
jak przelatujące ptaki
grudzień 2003r.
Poznań Muzyka do tańca
/Dancing Music/
Andrzej Karpiński
(teksty, perkusja, głos i urządzenia na prąd)
/ lyrics, percussion, voice, and electrical devices /
fragment z próby02 (3419KB)
Materiał powstał w listopadzie 2002r. Zawiera utwory na preparowaną perkusję i tekst
oraz obszerne fragmenty muzyki do spektaklu I. Pasińskiej “Gra I. Czas”
Polski Teatr Tańca - Poznań.
/ The musical content of this record was created in October 2002. It is a set of pieces composed
for prepared percussion and voice together with large elements of musical score for I. Pasinska
performance “First Play. The Time” Polish Dance Theatre Poznan. /
głos kobiety - Marzena Karpińska
/ Woman's voice - Marzena Karpińska /
nagrania - Andrzej Karpiński, Skórzewo listopad 2002r.
/ Recorded by - Andrzej Karpiński, Skórzewo October 2002. /
montaż i mastering - Przemysław Ślużyński,MM Studio, Poznań sierpień 2003r.
/ Mastered by - Przemysław Ślużyński, MM Studio, Poznań August 2003. /
projekt okładki - Andrzej Karpiński, wrzesień 2003r.
/ Cover design - Andrzej Karpiński, September 2003. /
na okładce - obraz Izabelli Rybackiej “Druga nóżka”, olej 1991r.
/ Cover art - Izabella Rybacka “Second Leg”, oil on canvas 1991. /
wersja angielska - Cezary Ostrowski, MyHouse, Poznań wrzesień 2003r.
/ English version - Cezary Ostrowski, MyHouse, Poznań September 2003. /
Muzyka do Tańca (Dancing Music) ------------------------- 53:32 (total time)
1. Gra I.Czas, część 1 (First Play. The Time, part 1) --- 7:29
2. Szycha (Big Guy) --------------------------------------------- 2:53
3. Gra I.Czas, część 2 (First Play. The Time, part 2) --- 2:53
4. Reportaż (Report) ------------------------------------------- 2:45
5. Muzyka improwizowana (Improvised music) --------- 6:23
6. Gra I.Czas, część 3 (First Play. The Time, part 3) --- 4:02
7. Muzyka improwizowana (Improvised music) ---------- 2:44
8. Refleksja druga (The Second Conclusion) ------------- 1:51
9. Muzyka do Tańca (Dancing Music) --------------------- 8:28
10. Człowiek z nikąd (Nowhere Man) ------------------------ 2:46
11. Muzyka improwizowana (Improvised music) --------- 6:27
12. Żeby żyć i śnić (To Live and Dream)-------------------- 4:25

Szycha
Roztańczyłeś się mój kochany
nauczyłeś się życia z błędem
coś, gdzieś zgubiłeś po drodze
za często żywiłeś się mięsem.
Ty już nie kochasz zwierząt
i jądra masz syntetyczne
choć szychą Cię nazywają
to jesteś tworzywo sztuczne.
Nawet już nie masz siły
z honorem stanąć na nogach
ty ślepy, stalowy kurczaku
w złotych ostrogach na...
a zresztą co tam.
(kwiecień 1987r.)
Big Guy
Too much dancing, my dear
Your life is a shit
You lost somthing behind
You ate too much meat
You don`t like animals
You have synthetic balls
People call you big guy
But they know you are false
You don`t even have power
To stand straight on your legs
You are blind, you are stiff
With some gold plated pegs...
Anyway...
(April 1987)
Reportaż
Słyszycie te świerszcze?
Cykają
jak gdyby nic się nie stało
obojętne im jest skąd jestem
a jednak pytają o pochodzenie
czasem powiem coś do widzenia
a czasem coś do nich...
(październik 1985r.)
Report
You hear the crickets?
They chirp
As if nothing had happened
They don't care who I am
But they ask me: Where from?
Sometimes I talk to them
Sometimes I talk alone...
(October 1985)
PŁYTY POWSTAŁY PRZY DUŻYM WSPARCIU NASTĘPUJĄCYCH FIRM:
