teksty / lyrics 1986r.:
Andrzej Karpiński (teksty wybrane) 1986r.
Tak się złożyło
nie mogę tego przeżyć
wokół nierówność
nieustanny wyzysk
kiedy to się skończy?
Przecież ideału i tak nie znajdziemy
nigdzie nie można być samotnym
trzeba się męczyć i trwać w miejscu
wszędzie jest bowiem tak samo
każdy miota się bezradnie
z rozpaczy można zwariować
wiem, że za tym wszystkim
coś się kryje
mijają dni
ciężkiego życia...

olej - Andrzej Karpiński `86
Ojcze nasz!
nasza niewiedza - stalowa krata
ściska powierzchnię strzeżonej Ziemi
nad nią jest to, na co czekamy
lecz dalej i tak
nie sięgniemy
Schyl się ku Ziemi
w gorące miejsca
ratuj człekowstręt,
strup ropiejący
stłukło się moje
ostatnie lusterko
masowe nieszczęście
przybiera na sile
Zamęt
Nikt nie słyszy
mojego wołania
w tej dzikiej puszczy
zamętu, rozkoszy
a przecież jestem
wśród ludzi, co mają
te same powody
by żądać pokoju
tak samo spragnieni,
a jednak nie słyszą
mojego wołania
o pomoc, o spokój
i nie wiem czy mam jeszcze
walczyć z potworem
co dawno trzyma mnie
w garści parszywej
a potem wymyśla
wciąż nowe i lepsze
do zagłuszania
mojego skomlenia
Świat się na zmianę:
zieleni, czerwieni
podając sposoby samozniszczenia
wszyscy zajęci pogonią za modą
nie pozwalają
śmietnikom stać pustym
a przecież ten smród
na prawdę jest niczym
w stosunku
do naszych wnętrzności...

tusz/tempera - Andrzej Karpiński `86
W oczekiwaniu na to samo
kiedyś myślałem,
że to wszystko minie
to jest taki dziwny ból
tutaj,
gdzieś za oczami
zmieniałem
i zmieniam wszystko
na około siebie
lecz siebie samego
nie mogę
z całej siły się staram
aż dzisiaj płonę
i czekam na eksplozję
pozornie siedząc
spokojnie
Zachować odstęp
Zachować odstęp
Jak mam rozumieć swobodę
gdy wolność jak obszar się jawi?
Jej okrąg odczuwam gdy myśl Twa
ma mniejsze okręgi od mojej
Niskie miejsce zajmuję
w powszechnej hierarchii wartości
w rytm naturalnej selekcji
szybko zamienię się w kości
A może zachować odstęp
między naszym cierpieniem?
choć Twoje bóle moje łagodzą
a moje ratują Ciebie
Coś wisi nad nami ciężkiego
to dane nam skrzydła wolności
trzepocą od dawna bez skutku
bo zamieniły się w kości...
Opętanie
kiedy nastąpi
ostatnia kłótnia?
Kiedy się wszystko wyjaśni?
Kiedy przestaną
zaprzęgać do koni
i ogłupiać nas głaskaniem?

tusz/tempera - Piotr Łakomy `86
Prawo Ciążenia
Oczy mam zamknięte
spocone ciało
ręki nie podaje nikt...
Kto naciśnie
drugi koniec huśtawki?
Przecież tak nie można żyć...

tusz/tempera - Andrzej Karpiński `86
Kolorowy kartonik
Kiedy czekając
w długiej kolejce
po ciastka
dojdę do lady
wysypię je
i wezmę sobie tylko
kolorowy kartonik
to wszyscy powiedzą
że jestem nienormalny
(są szpitale dla nienormalnych)
potem zamkną mnie
w takim szpitalu
dla nienormalnych
żeby wyleczyć u mnie
chęć długiego czekania
w kolejce po ciastka
tylko po to
żeby nie je wziąć
lecz
kolorowy kartonik...
The Colour box
In after waiting in a long
Queue for cakes, when I get those
Cakes and take just the box
They are going to say I am
Abnormal- there are hospitals
For abnormal-then they will
Lock me in such a hospital for
Abnormal to heal me of my
Will of long waiting and
Standing in a queue just to
Take not the cakes but the
Colour box, but the colour
Box, but the colour box,
Colour box, colour box...
Martwa Natura
(Arnold Dąbrowski)
Biegły dzieci polami Europy
Pan Bóg kulę nosił
leżą w rowach dzieci dziurawe
Maria znów urodziła syna
Biegły wściekłe psy przez miasta
rżały gwałcone klacze
wyły matki - nastolatki
Maria znów urodziła córkę

tusz/tempera - Piotr Łakomy `86