teksty / lyrics 1987r.:
Andrzej Karpiński (teksty wybrane) 1987r.
Sprawy osobiste
O czym myśli ta kobieta
stoi, zmęczona
a tyle miejsca
(sraczkowate mokasyny)
jedzie już trzy dni do syna
spytać się jak dziś wygląda
W niektórych milczeniu
odwagę widziałem
lecz
w jej milczeniu był strach...

"SPRAWY OSOBISTE" olej, drewno (91cm x 70cm) - Andrzej Karpiński `87
Błędne koło
Kiedy mówię o sobie źle
potakujesz
z niepewną radością
kiedy dobrze mówię o sobie
przyjemnie jest
lecz nie Tobie
Jak mam więc zdobyć
u Ciebie zaufanie?
Kłamaniem?
Klaskaniem?
Klaskaniem?
Kłamaniem?
Że aż się wzruszam ramieniem
Lubię tylko trwałe rzeczy
starą szafę
lub coś w rodzaju biblii
(Maślakowo zawsze miaa lepiej)
a ja nie mogę znaleźć tego, no
jak to się mówi?
...sposobu
i stoję tak tylko na niby poważnie
(za tym wszystkim coś się kryje)
wszyscy mi wierzą w planowane gesty
chociaż ostatnio byłem w porządku
ale tak tylko, prowizorycznie
Chodź!
Teraz opowiem ci bajkę
bo jutro, rano
znów włączysz radio
Popołudnie
Ten człowiek, który tam tak biega w koło
to wcale tam tak nie biega w koło
ten człowiek, który tam tak się wygłupia
to wcale tam tak się nie wygłupia
ten człowiek, który tam tak coś kopie w ziemi
to wcale tam tak czegoś nie kopie w ziemi
ten człowiek, który tam tak się głupio patrzy
to wcale się tak tam głupio nie patrzy
ten człowiek, który tam tak coś pisze na kartce
to on wcale tam tak czegoś nie pisze na kartce
ten człowiek, który tam tak coś czyta z tej kartki
to rzeczywiście tam tak coś czyta z tej kartki
bo mi powiedział !
Czterech chłopców z Albatrosów
Zawsze chciałam
mieć chłopca, po prostu
nie dużego, nie małego
lecz w sam raz
przyjechało takich czterech
z Albatrosów
identycznych
trzeba wybrać - taki czas
wszyscy buty mieli zdobione
nosy trochę czerwone
za bardzo się wygłupiali
i w ogóle, tacy mali?!
Nie znali się wcale na modzie
w Kuwejcie nigdy nie byli
nie szli wczoraj w pochodzie
nikt z nich się w niczym nie mylił
Pojechało czterech chłopców
z Albatrosów
nie zdążyłam
miałam szansę no i czas
nie zmieniło się nic moje życie
nie lekkie, nie ciężkie
lecz w sam raz...
Stoję obok Ciebie
Tak jakoś pusto
czekam
jakiś zmierzch się zaczyna
coś kończy się
przed rozpoczęciem
a w głowie przecież luksus
(czy to jest prawda?)
Tak chciałbym zabrać Cię z sobą
lecz nie mam siły
mogę tylko sygnał dać
powierzchownie lub przenikliwie
jak w buszu i na pustyni
(jednocześnie)
każdy cios jest odchłanią
spoczynkiem przed walką o to samo
potem znów jestem zadowolony
nie pamiętam zdziwienia przegranej
choć to się stało przed chwilą
Przecież...
wciąż wygrywam swój rytm
może to prawda, a może poezja
nikt nie nauczył mnie
jak mam to widzieć
czyżby nie zwykłe natchnienie ruszyło
lub łyk rozsądku
w zwykłym pysku?
Co z tego, że Tobie uwierzę
(nawet Cię nie słuchałem)
może masz rację a ja nie
lecz co jest fałszem?
Moje natchnienie?
Ty w artystycznym świecie
szukasz mojego istnienia
lecz pudło - przecież teraz
stoję obok Ciebie
Szycha
Roztańczyłeś się mój kochany
nauczyłeś się życia z błędem
coś, gdzieś zgubiłeś po drodze
za często żywiłeś się mięsem.
Ty już nie kochasz zwierząt
i jądra masz syntetyczne
choć szychą Cię nazywają
to jesteś tworzywo sztuczne.
Nawet już nie masz siły
z honorem stanąć na nogach
ty ślepy, stalowy kurczaku
w złotych ostrogach na...
a zresztą co tam.
(kwiecień 1987r.)
Big Guy
Too much dancing, my dear
Your life is a shit
You lost somthing behind
You ate too much meat
You don`t like animals
You have synthetic balls
People call you big guy
But they know you are false
You don`t even have power
To stand straight on your legs
You are blind, you are stiff
With some gold plated pegs...
Anyway...
(April 1987)

"SZYCHA" olej, płótno, szyszki i złotol (49cm x 76cm) - Andrzej Karpiński `87
Postrzelony
Być żołnierzem
znaczy mieć mundur i służyć
być lekarzem
znaczy mieć kitel i leczyć
być księdzem
znaczy mieć habit i nawracać
być malarzem
znaczy mieć pędzel i malować
być muzykiem
znaczy mieć instrument i grać
czy ja mogę być... sobą
i służyć, leczyć
nawracać, malować i grać
bez munduru,
kitla, habitu,
pędzla i instrumentu?
Nie mogę!
Przecież mam narzędzia i pracuję
dlatego jestem robotnikiem
a w niedzielę
zakładam słomkowy kapelusz
i leje się ze mnie pytanie:
Czy mieć wszystko
znaczy trzymać wszystko
czy pomyśleć o wszystkim?

"POSTRZELONY" olej, ołówek, drewno, 3 otwory (46cm x 64cm) - Andrzej Karpiński `87
Nic takiego
To nie może mi się wydawać
ja już się Ciebie nie boję
znam stany krótkotrwałe
depresje i wzloty we dwoje
ostatnio jest jednak inaczej
światło ktoś cisnął w nasz dom
przestało być wszystko na niby
ustąpił ból z okolic skroni
Wiesz...
przestałem dawno marzyć
nie wiem już zresztą
jak to jest
nie kończmy nigdy tej ekstazy
zacząłem wierzyć w no... wiesz
nie którzy myślą
że nie mam kłopotów
Ty spojrzysz tylko
czy pada deszcz
ja się nie skryję
jak inni
za płotem
gdy pada deszcz
nie widać łez
Miejsca leżące, pierwsza klasa
On był w wiosennym nastroju
uwodził znajomą głupotą
zmieniał co chwilę temat
by nie zajść za daleko
było trochę o działce
o teściowej i dzieciach
potem o sztucznych nawozach
i nie wywożonych śmieciach
za oknem podsłuchiwałem
zapurtany przedział

"MIEJSCA LEŻĄCE, PIERWSZA KLASA" olej, płótno, kłębek wełny (70cm x 60cm) - Andrzej Karpiński `87
Gracz
Potrzebuję człowieka
który powie mi kim jestem
potrzebuję człowieka
który powie mi co czuję
czy umiem kochać, czy nie
czy w piekle mam być
czy w niebie
potrzebuję człowieka
który powie mi com wart
jak wyglądam
i w ogóle gdzie stoję
Wierzysz, że mi "lusterko" się stłukło?
Czy Ty na prawdę
nie słyszysz idioto
że od początku
świadomie łżę?

"GRACZ" (autoportret) olej, płótno, papier i kurz (47cm x 56cm) - Andrzej Karpiński `87
W górę rzeki
Czasami trzeba gdzieś uciec
albo wszystko znienawidzę
nie chodzi o zasady
lecz o szczyptę zdrowia
(to się bólem brzucha objawia)
a wszystko
dalekie i obce mi
co tak blisko jest
Rzygam
standardowym romantyzmem
co się dźwiękiem skrzypiec nazywa
rzygam
pozorną mądrością
co opanowaniem
i sceptyzmem się nazywa
a tak wierzyłem
że uczucie z inteligencją
ma coś wspólnego
przecież widzę
że to się nie da
czas już tak bardzo się zawężył
że to od niego ginę
jako nieporadny
zwolennik postępu
A już
na pewno świadomie
odejdę od wszystkich
gdy niepotrzebnym się poczuję
Przysięgam zatem, że słyszę
jakby z wolna nadchodzący
finał potężnej symfonii
akcentowanej rytmicznie
skrzypieniem kół
mojego roweru
niestety - zasłuchałem się
a stał tam przecież znak:
"ślepa droga"
albo wbił go tam
jakiś wariat
z wydziału ruchu myślowego
teraz...
dopiero mam dreszcze!

"W GÓRĘ RZEKI" tusz, tempera, papier (70x50) - Andrzej Karpiński `87
Czas pokory
Przecież
nie chodzi tylko o to
żeby żyć
po co mówić
kiedy nikt nie słucha
czy nadzieja
musi być tak paskudna
że trzeba przeszkadzać innym i sobie?
Czy jest coś niematerialnego
poza
miłością, religią i sztuką?
Wszyscy ludzie boją się tej prawdy
a do rozmowy
nikt się nie przysiada
Dopiero przed śmiercią
ich twarze uśmiechnięte są
i całe mokre od łez
to zbyt późno
dla nich minął już czas pokory
Więc wierzyć w człowieka?
Człowiek dobry i człowiek popsuty
Jestem uczciwym,
szlachetnym człowiekiem
dobrym dla ludzi,
dla dzieci i zwierząt
chia, chia!
Nie lubię
zwracać nikomu uwagi
bo jestem serdeczny
i nigdy się nie kłócę
Jestem uczciwym,
szlachetnym człowiekiem
dobrym dla ludzi,
dla dzieci i zwierząt
chia!
Jak ktoś mnie uderzy
to nie oddaję
zgadzam się ze wszystkim
wszystko mi się podoba
odpowiadają mi
wszystkie święta
bo:
Jestem uczciwym,
szlachetnym
chia, chia!
człowiekiem