2006
media / in the press, web /medias / Presse, Internet
25.09.2006
portal www reymont pl - Łódź

Bezsensory to nowy projekt członków formacji Reportaż, czyli Andrzeja Karpińskiego i Witolda Oleszaka, – najwybitniejszej (jedynej?) krajowej grupy nawiązującej do nurtu rock in opposition, mieszającego surrealizm i poezję na gruncie rockowej kameralistyki. Powstały w 1982 roku zespół wydawał płyty m.in. w prestiżowej brytyjskiej wytwórni Recommended Records, koncertował w Polsce ze Skeleton Crew (Fred Frith, Tom Cora), a także na warszawskim festiwalu Marchewka '87 obok Davida Thomasa, Chrisa Cutlera, Minimal Compact, The Ex czy Test Dept. Działalność Reportażu dokumentowana była na płytach i kasetach niezależnych wydawnictw z Polski, USA, Belgii, Francji i Włoch. Formacja tworzyła muzykę do filmów i spektakli. Witold Oleszak zanim związał się z Reportażem współtworzył poznańskie podziemie punkowe. Z grupą Krew w latach 1986-1988 wystąpił na kilku koncertach i przedstawieniach teatralnych, m.in. wraz z legendarnymi The Swans na festiwalu Poza Kontrolą '87. Duet Bezsensory od ponad pół roku rejestruje improwizowane koncerty z poznańskiego klubu Charyzma. Wybór tych nagrań znalazł się na CD... "Bezsensory".
29 września - AOIA - ul. Zachodnia 54/56 - start: 20.00 - wstęp: 10-13 PLN
29.06.2006
Portal Nowa Muzyka - Poznań
autor - Piotr Tkacz

Ta przeraźliwie upalna niedziela, w którą Fred Frith zawitał do Poznania, to był jakiś dziwny dzień. Dopiero po południu
uświadomiłem sobie, że to 'dziś', dzień był zupełnie 'niekoncertowy', za to w stu procentach letni, ale zarazem męczący
gorącem, wyczerpujący i zniechęcający do wszelkiego ruchu. Po usłyszeniu gitarzysty na żywo uzyskałem pewność, że
na występ Fritha każdy dzień byłby odpowiedni. Do Starego Browaru dotarłem około 20:20 (godzina z plakatu - 20)
wypatrując kolejek na koncert, jednak miłe zaskoczenie supportujący Reportaż o tej godzinie już grał w najlepsze, a
większość publiczności zajęła już miejsca na sali. Supportem był poznański zespół, który obecnie przybrał kształt duetu
- Andrzej Karpiński na perkusji (wspomaganej elektroniką) i Witold Oleszak (klawisze). Pamiętam, że gdy ostatnio widziałem
Karpińskiego w duecie z francuskim gitarzystą Nicolasem Chatenoud, pomyślałem 'jakie to frithowskie' (skojarzyło mi się to
mocno np. z płytą "Gravity"). Reportaż był odpowiednim wstępem do koncertu gitarzysty, wprowadził ducha improwizacji,
choć miałbym parę uwag, co do jego wykorzystania. Jak na mój gust było w tym więcej szukania niż znajdowania,
perkusista cały czas dokręcał jakieś gałki w swoich przetwornikach dźwięków, klawiszowiec często przyjmował pozycję
wyczekującą wobec niego. Może nie miał odwagi przejąć inicjatywy, a może nie takie było założenie projektu. Była to więc
w pewnym sensie improwizacja nie pociągnięta do końca, dość asekuracyjna. Support grał około trzech kwadransów a po
krótkiej przerwie pojawił się Fred Frith. Wcześniej zerknąłem na stolik, na którym rozłożone były rozmaite przedmioty
- blaszane puszki, łańcuszki, pędzle, sznurki, szczotki do butów, patyczki, pałki perkusyjne, małe radyjko (dyktafon ?).
Wszystkie te atrybuty poszły w ruch, a Frith okazał się człowiekiem orkiestrą, który ze swej gitary zrobił kontrabas, cymbałki,
syrenę, skrzypce, dzwony (tak, takie kościelne), banjo, perkusję, a momentami też zawodzącą, łkającą trąbkę. Jak często
bywa z najciekawszą muzyką, ta również mocowała się z naturą czasu, mówiła o niej coś nowego. Przed muzykiem w półkolu
leżało około dziesięciu 'skrzyneczek', które umożliwiały mu wprowadzanie gitarowych dźwięków w obieg. Frith zaczął od
rozciągniętych, płomiennych akordów, potem krążyły one, jakby majaczyły w oddali przez długie chwile. Tak było jeszcze
kilka razy, artysta proponował nam nowe dźwięki, a my jakby unoszeni przez nie, mogliśmy obserwować z góry pejzaż
dźwiękowy, który minęliśmy przed momentem. Fred Frith od początku zapanował nad koncertem, poprosił fotografów by
nie robili zdjęć podczas występu. Zamiast tego urządził minutę specjalnie dla nich - w tym czasie przyjmował dziwaczne pozy
markując zapamiętanie i szaleństwo w grze. Poczucie humoru objawił też podczas samej improwizacji, a jest to rzadka cecha
tego typu występów (do głowy przychodzą mi Noid albo, ze względu na brzmienie swego daxofonu, Kazuhisha Uchihashi), chyba
głównie dlatego, że artyści boją się (zresztą słusznie) stworzenia muzycznego kabaretu. Frith był od tego daleki, jego różne
pomysły na traktowanie swej gitary zawsze miały też znaczenie muzyczne i ono było pierwszoplanowe. Gitarzysta
improwizował bardzo odważnie, jakby co rusz wyruszał w nieznane po raz kolejny, niestrudzenie. Co uczyniło występ tak
bardzo ciekawym w odbiorze (i w gruncie rzeczy 'przyjemnym') było wrażenie całościowego ładu. Czuć było że Frith daje
sobie zupełnie wolną rękę w grze, ale oprócz tego była ta świadomość, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku.
I nie chodzi o jakieś zaplanowanie, bo być może celu nie znał sam wykonawca (albo celu w ogóle nie ma), ale o to, że ta
przygoda wyjdzie wszystkim na dobre. I faktycznie - mistrzowski w epizodach występ ułożył się w fascynującą, składną,
trzymającą w napięciu całość.
Piotr Tkacz
komentuj artykuł
sytri_ [sytri_@op.pl] pisze:
Reportaz zagral bardzo przyjemnie....dobrze ze nie bylo odglosow paszcza -wole to instrumentalne wcielenie...a Frith...coz
mistrzostwo-ogromna wyobraznia....niewielu ma taka...muzyka improwizowana najwyzszych lotow-ja dla siebie prywatnie
oceniam ten koncert jako maly spektakl muzycznego BDSM...... :)Piekny to byl czas.......
pt [] pisze:
ja nie znosze takich gadek w stylu kazdy by tak potrafil zrobic .mam na nie taka odpowiedz, ze byc moze okej, ze kazdy by
tak potrafil, ale z jakiegos powodu nie kazdy jednak tak robi. wiec ten kto to robi to wlasnie jest ten ktory potrafi, a nie ci
co gadaja, ze by tez tak potrafili. tez mialem podobne odczucia po koncu, to jest taki papierek lakmusowy na dobry koncert,
a improwizacje w szczegolnosci, ze wlasnie jakies tu i teraz tak idealnie sie przeciely i razem daly cos...no Cos po prostu.
Patschula [] pisze:
Reportaż zaczął świetnie; można wyczuć było zgranie, tworzenie zaplanowanych struktur; perkusja odgrywała najważniejszą
rolę. Wystep byl trafionym w dziesiatke eksperymentalnym supportem przed jeszcze bardziej eksperymentalnym Frithem. Ten
natomiast pokazał, że gitara może być sama w sobie wystarczająca, no oczywiście za pomocą odpowiedniego zapętlania jej
dźwieków. Różnorodność przedmiotów, którymi molestował swoją gitare była równie imponująca, jak samo skupienie,
wewnetrzny spokoj artysty. Przyjemnie bylo bardzo to obserwowac, oczekujac czym jeszcze artysta zaskoczy. Moze wlasnie
tu jedna uwaga - sam sposob gry przyciagal bardziej niz budowana muzyczna przestrzeń... Usłyszałam komentarz, że każdy
mógłby robić takie rzeczy z gitara , w sensie, ze moglby cos na nia sypac, przeciagac sznurki przez struny czy jak na samym
koncu na chwile wlaczyc male radyjko, przeciagnac je szybko po strunach.....Otoz nie kazdy by tak potrafil.. musialby miec tak
niesamowita wyobraznie jak Frith. Zakonczenie & bis daly poczucie wewnetrznego wypelnienia entuzjazmem i zadowoleniem,
poczucia, ze jest sie we wlasciwym mejscu i we wlasciwym czasie.. mozna bylo udac sie na lekko trzesacych sie z wrazenia
nogach w strone domu
27.06.2006
Gazeta Wyborcza - Poznań
autor - Tomasz Janas

23.06.2006
Gazeta Wyborcza, Co jest grane - Poznań
autor - Tomasz Janas

Oto koncert, który z pewnością będzie wydarzeniem. Po raz pierwszy w Poznaniu zagra Fred Frith. Jako suport zaprezentuje
się Reportaż, promujący swą nową, wydaną właśnie płytę. Fred Frith jest artystą specyficznym. To wybitny gitarzysta
i kompozytor, który potrafi być zaledwie basistą lub skrzypkiem w projektach innych muzyków. Zapewne dla części sympatyków
muzyki rockowej jest postacią niemal anonimową. Przez wielu uważany jest jednak za geniusza i legendę rockowego muzykowania.
Awangardowego, a więc chętnie sięgającego i do języka jazzu, i do muzyki współczesnej, a jednak wyrosłej z tradycji rockowej,
wciąż poszukującej i niepokornej. Swą muzyczna karierę zaczynał w końcu lat 60. Znaczona jest ona wielkimi dokonaniami
- solowymi, z własnymi zespołami i gościnnym udziałem w nagraniach innych wykonawców. Do historii rocka przeszedł zespół
Henry Cow, w którym spotkał się m.in. z perkusistą Chrisem Cuttlerem i wokalistką Dagmar Krause. Wspólnie nagrali m.in. płyty
"Leg End", "Unrest", "Western Culture". Spotkali się też w zespole Art Bears, z którym nagrali m.in. krążki "Winter Songs" i "The
World As It Is Today". Z kolejnymi wybitnymi postaciami muzycznej awangardy - legendarnym wiolonczelistą Tomem Corą
i multiinstrumentalistką Zeeną Parkins Frith stworzył kolejny zespół Skeleton Crew (świetne płyty "Learn To Talk" i "Country of
Blinds"). Z Billem Laswellem i Fredem Maherem (a potem Charlesem Harwardem) współtworzył trio Massacre. W sławetnej
supergrupie Johna Zorna Naked City (z Billem Frisellem, Wayne Horvitzem, Joey Baronem) przyjął rolę basisty. U świetnego
szwedzkiego akordeonisty Larsa Hollmera (znanego też z projektu Accordion Tribe) został skrzypkiem. Grał też w grupach
Golden Palominos, Material, gwiazdorskim kwartecie French - Frith - Kaiser - Thompson. Do nagrania kilku spośród swych
najważniejszych płyt zaprosił Fritha zespół Residents. Gościnnie grał też m.in. u Briana Eno i Rene Lussiera. Nagrywał solo,
komponował. Od wspaniałych płyt z przełomu lat 70. i 80. w rodzaju "Gravity" czy "Speechless", poprzez awangardowe
nagrania, np. "Stone Brich Glass Wood Wire" po skłaniające się w stronę kameralistyki "Traffic Continous" czy "Eye To Ear".
Komponował do filmu, tańca i teatru. Jego utwory wykonywali m.in. Rova Saxophone Quartet, Ensemble Modern, Asko Ensemble.
Aktualnie uczy kompozycji na Mills College w kalifornijskim Oakland. Koncert Fritha poprzedzi duet Reportaż: Andrzej Karpiński
i Witold Oleszak. Rzecz o tyle znacząca, że w połowie lat 80. poznański zespół występował już wspólnie z Frithem, który wraz
ze Skeleton Crew gościł wówczas w Polsce. Tym razem Reportaż przedstawi nową płytę będącą owocem cyklu koncertów "Bezsensory".
19.06.2006
Gazeta Wyborcza - Poznań
autor - Tomasz Janas

03.06.2006
Gazeta Wyborcza - Poznań
autor - "SW"

02.06.2006
Gazeta Wyborcza, Co jest grane - Poznań
autor - Tomasz Janas

02.06.06
reklama koncertu duetu Pogofonic
w Starym Browarze w Poznaniu
TVP 3 Poznań "Teleskop", autor - Mikołaj Żuławski
www.pogofonic.com
klip video (574KB)

02.06.2006
Głos Wielkopolski - Poznań
autor - Marcin Kostaszuk

02.06.2006
Gazeta Poznańska - Poznań
autor - A.F.

07.03.2006
Miejski Informator Multimedialny - Poznań
autor - redakcja

03.03.2006
Gazeta Wyborcza - Poznań
autor - Tomasz Janas

24.01.2006
reklama koncertu "Bezsensory"
w klubie Charyzma w Poznaniu
Radio Merkury Poznań - Przemysław Terlecki

plik audio (3019KB)
23.01.2006
reklama koncertu "Bezsensory"
w klubie Charyzma w Poznaniu
TVP 3 Poznań "Teleskop"
klip video (2944KB)

20.01.2006
Głos Wielkopolski - Poznań
autor - "kar"

20.01.2006
Co Jest Grane - Gazeta Wyborcza - Poznań
autor - Tomasz Janas

19.01.2006
portal Gazety Wyborczej - Poznań
autor - Tomasz Janas
