2014

koncerty /
concerts
 

 

   

 

22.02.2014 godz. 19.00 

koncert REPORTAŻ (Andrzej Karpiński / Marzena Karpińska)

pt. "Głos z Wielkopolski czyli Domowy Wyrób Kiełbas"

Pawilon Nowa Gazownia - Poznań

fot. Tomasz Karpiński

Jeden z najlepiej nagłośnionych koncertów Reportażu w ostatnich latach. Tamtejszy akustyk Eryk Kozłowski, absolwent Reżyserii Dźwięku jest warty polecenia wymagającym muzykom. Sala profesjonalnie wytłumiona panelami akustycznymi. Idealne miejsce dla malujących dźwiękiem. Jak na niszową muzykę frekwencja była na przyzwoitym poziomie.

 

„GŁOS Z WIELKOPOLSKI czyli DOMOWY WYRÓB KIEŁBAS” jest nowym projektem muzycznym zespołu REPORTAŻ. Polega na uzyskaniu równowagi między formą a treścią jak najprostszymi środkami. Celem jest połączenie słowa z dźwiękiem w kierunku stworzenia bardziej słuchowiska muzycznego niż koncertu. Projekt zawiera autorskie teksty współczesne i utwory aranżowane, wkomponowane między teksty historyczne i muzykę improwizowaną. Środkiem wykonawczym są wyłącznie głos i perkusja, czasami przetwarzane elektronicznie. W projekcie wykorzystano cytaty z Encyklopedii Staropolskiej, opracowanej przez Aleksandra Brücknera, wydanej w 1937 roku przez Dom Wydawniczy TEM (Trzaska, Evert i Michalski), reprint Wydawnictwo Naukowe PWN 1991r.

Głównym osiągnięciem, według autorów projektu, jest utworzenie w warstwie tekstowej portretu Wielkopolaka, wcale nie odbiegającego cechami osobowości i obyczajów od dzisiejszego Wielkopolanina. Natomiast w warstwie technicznej, osiągnięciem są nie możliwe do odróżnienia dźwięki grane na żywo, nagrywane i odtwarzane.  Dodatkową satysfakcję daje przygotowanie projektu bez pieniędzy jakichkolwiek osób, firm lub instytucji.

Projekt jest ucieczką od wszelkich, muzycznych wzorców umożliwiających porównanie. Również ucieczką od własnych, wcześniej tworzonych rozwiązań. Po ostatnich latach tworzenia przez REPORTAŻ muzyki totalnie improwizowanej, trzasków, szelestów, a nawet totalnej destrukcji, program jest ulgą na uszy dla duszy. Projekt ma być niejako kontestacją - kontestacji, odpoczynkiem, wyciszeniem, powrotem z dalekiej podróży. Z okazji 30 lat działalności zespołu REPORTAŻ, w projekcie wykorzystano trzy, stare utwory z lat 1983 / 1985, ale jakże aktualne w dzisiejszej rzeczywistości. Są także, jak na reporterów przystało, nowe kompozycje, odnoszące się do obecnych wydarzeń. Zespół obecnie występuje w niemal wyjściowym składzie: Marzena Karpińska i Andrzej Karpiński. Do składu początkowego z 1982r. brakuje tylko współtwórcy zespołu – basisty Piotra Łakomego.

 

Główne założenia projektu:

 

na NIE:
- nie angażować w projekt innych wykonawców
- nie odnosić się do prymitywnych mediów
- nie szokować wyglądem lub zachowaniem
- nie atakować kościoła
- nie używać wulgaryzmów
- nie grać na przedmiotach
- nie grać rękami na perkusji
- nie niszczyć instrumentów muzycznych
- nie używać innych pałek niż dwie drewniane
- nie kłaść przedmiotów na naciągi
- nia zadziwiać na siłę słuchaczy
- nie grać na innych instrumentach niż perkusja (wyjątek – mini syntezator)
- nie zapętlać innych dźwięków niż głos i perkusja
- nie używać wyświetlanych obrazów podczas koncertu
- nie budować artyzmu i wagi projektu ponad to co zostało wykonane

- nie wzbogać materiału w studio bardziej, niż jest wykonalny na scenie
- nie dziwić się gdy nikt nie pyta dlaczego ..... Domowy Wyrób Kiełbas?

na TAK:
- grać tylko w duecie
- skupić się tylko na temacie projektu
- improwizować tylko w trakcie czytania tekstów
- angażować się społecznie lub politycznie tylko w kulminacjach
- grać na tradycyjnym, minimalnym zestawie perkusyjnym tradycyjnymi pałkami
- używać tradycyjnego nagłośnienia
- głos i perkusję lekko modyfikować elektronicznie w celu nadania spójności
- do modyfikacji używać loopera
- tworzyć loopy w czasie rzeczywistym wyłącznie z instrumentów dostępnych na scenie
- mini syntezator używać ozdobnie, a nie konstrukcyjnie
- na pytanie: dlaczego... Domowy Wyrób Kiełbas, odpowiadać tylko wtajemniczonym

 

 

PROGRAM:

1.

Tom 1 / str. 46 Artysta

 

ARTYSTA, muzyk, malarz, rzeźbiarz, architekt (zwany stale mularzem), dorabiał się znaczenia i zasobności w  wiekach średnich, oparty o cech, śród innych mieszczan. W 16-18 wieku przy pogardzie wszystkiego, co miejskie, co przemysłem, robotą ręczną zatrącało, pogardzie zaczerpniętej z klasyków i ich na rzemiosła poglądu, mowy o artystach nie było. Wystarczy spojrzeć, jak Górnicki wiele artystycznych rzeczy od dworzanina usuwa, jakie mu Włoch przypisywał.  W rachunkach wydatków zasadniczo nie wymienia się nazwiska artysty, zaznacza się tylko wypłatę " panu architektowi" i "stiukatorowi", "piktorowi" ; nawet przy dziełach, których wartość współcześnie wysoko ceniono, nie wymieniono nazwiska ich twórców. Świat szlachecki miał od tego Niemców i Włochów, żeby mu za jego pieniądze pałac wystawili, rzeźbami fasadę upstrzyli, w ogrodzie posągów nastawiali, w komnatach sufity obmalowali, żeby mu almarie, skrzynie, pulpity do izby wstawili, kaflami piec wyłożyli itd. Sam się na tym nie znał ani w tym smakował; płacił jedną robotę drożej niż drugą. W obrazie pytał tylko: co to,  nigdy: jak to;  obraz miał nasuwać myśl pobożną, a czasem w sali jadalnej i postaci nagie uprzyjemniały pobyt. Wychodził z zasady ( wskazówki Jakóba Sobieskiego dla synów ), po co się szlachcicowi muzyki uczyć, kiedy ma dosyć pieniędzy, żeby mu inni, co z tego żyją, przygrywali. Dalej było zasadą nie ubiegać się o żadną doskonałość, byle jak na luteńce sobie przygrywać; o artyzm nikt nie pytał, więc i artysty nie uznawał. Wiedział, że jeden lepiej gra niż drugi, że po Bekwarku lutni nie godzi się tykać, ale o doskonaleniu się muzyki świeckiej u nas głucho; kościelna tylko miała swoje tradycje i tę za przykładem głównie włoskim pielęgnowano. Utalentowanego Polaka za granicą raczej ceniono niż w kraju. Wszędzie zastępowali obcy, Włosi lub Niemcy, drogę; ich sprowadzano, co było nieskończenie łatwiej i wygodniej, niż starać się, by w kraju coś podobnego powstało. Jakże wyjątkowo znajdzie się u nas choćby kompilacja muzyczna czy malarska! Tej miary rzeźbiarz, co Jan z Urzędowa (zm. ok. 1583) nazwany na nagrobku "Praksytelesem polskim", należy do najrzadszych zjawisk. Zamiast artyzmu i artysty był cech i majster cechowy. Sobieski otaczał się tylko malarzami obcymi; jemu dziwimy sie więcej niż Francuzce Marysieńce. Kultury artystycznej nie było, proste ławy wschodnie zarzucano dywanami, ściany obijano szpalerami, na obrazy, na bibeloty miejsca nie było; biżuterie albo noszono, albo w skarbcu od przypadku chowano. Nie sprzyjał temperament narodowy rozwojowi narodowej sztuki; od tego byli obcy najmici, aby co modne  czy potrzebne od nich za zapłatą otrzymać. Szlachcic czuł się zrodzony do polityki i towarzystwa, sztuki polecał innym. Dopiero za St. Augusta pojawia się arystokrata, który nie uważa za ubliżające dla swego stanu zajmować się architekturą: August Moszyński, który projektuje kościoły ( w Mikulińcach, Dominikański w  Tarnopolu ) i pałace. Pozycję społeczną artysty ocenił u nas dopiero wiek 19.   

 

Polskie Bzy

bez  radny

bez  domny

bez  pieczny

bez  wonny

bez  zwykły

bez  cenny

beztroski

beeeezzz…

bez  barwny

bezbarwny

bez  duszny

bezduszny

bez  świeży

bezczelny

bezbożny

beeeezzz…

bez limitu

bez litości

ośmieszanie

polskich gości,

beznadziejny

bez  celowy

zamach

międzynarodowy  

 

2.

Tom 2 / str. 886 Wielkopolska

 

WIELKOPOLSKA,  to zarodek państwa i narodu polskiego, bo jej włodycy-książęta, od praojca chłopka Piastami zwani, podbili ziemie graniczne, oprócz Zachodu i Północy. Gdy miano Polski, Polan, całe państwo oznaczało, ją nazywano wielką, właściwie pierwotną, prastarą, chociaż Małopolska ją co najmniej dwukrotnie rozmiarami przewyższała. W przewrocie po r. 1035 zapewne wiele ucierpiała, bo odnowa państwa wyszła od Krakowa; Poznań i Gniezno zaczęły ustępować przed Krakowem już znacznie za Krzywoustego, który seniorat z Krakowem połączył. Wystawiona na najsilniejszy kontakt z Niemcami Zachodu Śląska, przewyższała kulturą inne dzielnice i dlatego jej przysądzono wytworzenie polskiego języka literackiego, tym bardziej że nie znała mazurzenia, cechy wybitnej wszystkich innych dzielnic a obcej językowi kulturalnemu. Mimo większej kultury produkcyjnością się później już nie odznaczała; w cień ją zasunęli i panowie małopolscy, i literatura małopolska. Kraj – jedna wielka równina, bagnisty nad Obrą i Notecią, wyrobił kilka grup mniejszych: Pałuki w Wągrowieckiem i i. Własność bardzo rozdrobniona fortun magnackich nie znała, chociaż Ostrorogowie, Górkowie, Kościeleccy, Tomiccy, Leszczyńscy, Opalińscy urzędami i godnościami (więcej niż majątkami) słynęli. Wielkopolski tryb życia był skromniejszy, nie znał wielkich warchołów (Stadnickich, Potockich, Radziwiłłów i i.); mieszczaństwo co prawda upadło jak wszędzie indziej (Poznań bogaty zszedł na ruinę), ale chłop wielkopolski oblicz ludzkiego, ani on, ani wieś jego nie stracili; mimo silnej kolonizacji niemieckiej, prowadzonej przez panów i duchowieństwo (magistrat poznański „Bambrów” w swoich 6 wsiach osadził r. 1729), życie tradycyjne szlachty i ludu nie zamarło, a mieszczaństwo rychlej się polszczyło niż np. krakowskie. Niwy kujawskie były bogatsze, ale stosunki  nie inne; od Kujaw wybiegały gałęzie na północ, aż do Warmii i Chełmna, i skolonizowały kraj niegdyś pruski a na Kociewiu i śród Borowiaków spowodowały przewagę polszczyzny nad kaszubszczyzną.  

 

 

Płynnie

płynnie

kwitnie kwiat jabłoni

W rynnie

kwitnie kwiat jabłoni

aaa…

nuty

wykraczają piękne

buty

wykraczają piękne

aaa…

sztukę

sponsorują często

głupie

sponsorują często

aaa…

państwo

dawno już przejęło

draństwo

dawno już przejęło

aaa…

 

 

3.

Tom 1 / str. 562 Kary

 

KARY były dawnym trybem europejskim surowe, czy to w celu odstraszania, czy wedle dawniejszego zapatrywania jako zemsta za zbrodnię. Niejedna utrzymywała się przez wieki niezmieniona, np. kara rozsiekania członków za zdradę państwa, którą obciążono i św. Stanisława, tak że według legendy orły strzegły całości członków. W roku 1145 Piotra Własta oślepiono i wygnano; Zbigniew, brat Krzywoustego, przypłacił oślepienie śmiercią. Później wysadzano się po prostu  na stopniowanie mąk przedśmiertnych, na okazałość procedury okrutnej, jak najjawniejszej, np. na rynku pod pręgierzem. Srożono się szczególnie na Żydach obwinionych o mord rytualny; tylko przyjęcie chrześcijaństwa ochraniało od mąk. Zadowalano się ścięciem; kary wykonywano nawet na trupie. R. 1761 powiesił się np. skazany o to rabin, mimo to „trup przez kata u końskiego ogona uwiązany, wleczony przez miasto i na stosie spalony, a popiół na wiatr wyrzucono”. Jeżeli skazany zbiegł, palono albo wieszano portret jego a choćby kartkę z imieniem przybijano na szubienicy;

Przywieszano porąbane członki na szubienicy przy gościńcu i każdy wjeżdżając do miasta mijał „cierpięgę” taką; zauważono, że to tylko wstrętne, ale nie skuteczne. Piekarskiego za zamach na Zygmunta 3 obwożono po Warszawie, szarpiąc ciało rozżarzonymi szczypcami, spalono i obcięto obie ręce, rozszarpano końmi i spalono zwłoki, a popiół rozrzucono. Równie okrutny był wyrok na Żydów żytomierskich (o mord rytualny r. 1753) ; kat prowadził ich od rynku i pręgierza pod szubienicę, obie ręce po łokcie okręciwszy konopiami, oblawszy smołą i zapaliwszy ; pod szubienicą darł z każdego po trzy pasy, żywcem ćwiartował, głowy na pale wbijał i ćwierci porozwieszał. Taki bywał los skazańców męskich: darcie pasów i szczypanie żarzącymi się obcęgami było ogólne i na to widowisko zbiegały się tłumy, a uczniów ze szkoły na taki dzień uwalniano; kobiety zazwyczaj topiono, czarownice tylko na stosach płonęły. Dla ojcobójców i dzieciobójczyń przepisywał „ Statut litewski”: po rynku wożąc kleszczami ciało targać, a potem miech skórzany, wsadziwszy do niego psa, kura, węża, kotkę, zaszyć i gdzie najgłębiej utopić.   

 

 

Obrzęd

Nastąpi rozczepienie ciał,

niektórych,

tych co się narażą,

tych co się narażą.

Nastąpi rozłączenie par,

niektórych,

tych co się narażą,

tych co się narażą.

  

4.

Tom 2 / str. 747 Turyści

 

TURYŚCI.  Od 16 w. nikt tyle po Europie nie podróżował co Polacy, nikt mniej niż oni o tym nie pisał, nikomu innemu też nie wychodziły podróże tak na złe. Przed 16 w. był Polak domatorem jak Rej, mili za granicę nie wyglądał i w kraju nie na dyszlu mieszkał. Jeździli duchowni, w poselstwach stale, mnisi na kapituły zakonne, odbywane we Francji czy Włoszech; księża dla studiów do Padwy i Bolonii, rzadziej do Pragi i Paryża. Z upadkiem reformacji ustały pielgrzymki do Niemiec i Holandii; nie zastąpiły Lipsiusa armady hiszpańskie ani obozy Spinoli; sztuka i tak Polaków nie wabiła nigdy. Najfatalniej wpływał Paryż sam; gdy młodzi Opalińscy w Paryżu o akademię pytali, zaprowadzono ich do ujeżdżalni; tam rujnowały studentów już wtedy pojedynki i bijatyki, kobiety i karty, biesiady i stroje; wydrwigrosze i lichwiarze rzucali się na ten łatwy połów. Tak odmieniały się drogi, i cele podróżników 16 a 17 wieku. Już Górnicki wyrzucał kult języka obcego a gardzenie własnym po przyjeździe zza granicy. Ale do stroju cudzoziemskiego nawykano i w domu; tak szydził Zbylitowski już r. 1600, że w licznym zebraniu towarzyskim żadnej Polki nie obaczył: „jedna siedzi w szacie z weneckiej dziedziny, druga z hiszpańskiej, ta podobno Francuzka, ta zaś niderlandzki ubiór na sobie nosi, czyli to florencki”. O zalewie niemieckim począwszy od 13 w. nie należałoby tu wspominać. Od 15 w. coraz więcej kupców obcych, to włoskich to ormiańskich, a od 16 w. przybywali coraz liczniej i Szkoci. Zaciągi cudzoziemskie od 15 w., czeskie, niemieckie, husarskie i węgierskie zapełniały roty polskie. 18 w. doznał najznaczniejszego przypływu obcych rzemieślników, których nowa Warszawa nęciła; teatry francuski, włoski, niemiecki prosperowały lepiej niż polski; zjawiali się już od dawna lekarze, wielu Włochów między nimi, dzięki wysokiemu poziomowi medycyny włoskiej, a najwięcej Niemców. Przeprawy bywały niemożliwe na błotnistym Polesiu: trzeba było czekać zimy i mrozów; ale i poza Polesiem bywały drogi haniebne, a karety miewały liczną służbę i zaprzęg bynajmniej nie dla parady, lecz do podtrzymywania albo wydobywania wozu z błota; a czasem i kilkanaście koni nie podołało tej pracy. Haniebnym drogom odpowiadały godnie haniebne zajazdy, tj. karczmy, już od 17 w. wyłącznie w rękach żydowskich; wobec niewielkiego ruchu służyła karczma potrzebom lokalnym, tj. chłopom, a więc głównie niedzielnej zabawie z muzyką i tańcami; było co pić, choćby najhaniebniejszej jakości, nie było co jeść ani gdzie spać, był zajazd dla koni a izba niby dla podróżnych o woni nieznośnej i robactwie dokuczliwym. Więc należało z sobą wozić zapasy żywności i pościel, która w wozie za siedzenie (niewygodne) służyła. Lubomirski Stanisław na pięć dni rozkładał swój tabor, w pierwszy wyruszała milicja, w drugi stajnia, w trzeci muzyka, w czwarty myślistwo, w piąty on sam z okazałym dworem; Konstanty Ostrogski wiózł z sobą nawet na niewielką odległość samego kredensu trzy tuziny złocistych półmisków; podróż ks. Michała Radziwiłła do Wiednia i Włoch r. 1674 pochłonęła subsydia papieskie, kosztowała 744.000 zł, na zastawy otrzymano 200.000 zł. A tak samo było i w 18 w. : podróż Szczęsnego Potockiego z Tulczyna do Lubomla r. 1792 kosztowała 372.000 zł; podróż ks. A. Czartoryskiego z Puław na Wołyń odbywała się w 400 koni i 14 wielbłądów. Wielbłądy nadpływały do Polski po wyprawie wiedeńskiej ( z Murzynami ), i Potoccy i Czartoryscy sprowadzali coraz nowe, ale zwierzęta w zimie „nudziły” się i ginęły. Laboureur nazywa Polaków „ les plus grands voyageurs de l’Europe.     

 

I NIC

rozwlekanie

przekładanie

ciągłe czasu marnowanie

przecinanie

rozkręcanie

fortepianów marnowanie

Jednak to błąd wyjeżdżać stąd!

Jednak to błąd opuszczać dom!

rozpuszczanie

pomniejszanie

wciąż jakości obniżanie

promowanie

lansowanie

konfidentów nagradzanie

Jednak to błąd wyjeżdżać stąd!

Jednak to błąd opuszczać dom!

przekręcanie

zaprzeczanie

ciągłe prawa omijanie

oskarżanie

znieczulanie

to narodu zanikanie

Jednak to błąd wyjeżdżać stąd!

Jednak to błąd opuszczać dom!

  

5.

Tom 2 / str. 202 Polacy

 

POLACY  ( Poloni) oznaczają naród dopiero od drugiej połowy 10 w. „Polanie” jeszcze w 15 w. nazywają się w strofach dodatkowych do Bogurodzicy ale już ustępowali przed nową krótszą formą : POLAK. Obie nazwy oznaczały pierwotnie tylko późniejszego Wielkopolaka, tj. mieszkańca pól nadwarciańskich. Naród polski (Polska) powstał, jak inne europejskie, ze skrzyżowania kilku ras. Dawna Polska jednakże podobnego pytania nie znała, wierzyła samym oczom, np. co do wzrostu: małym był Jan Tarnowski, małym ostatni Tęczyński, co do cery jasnej, czy ciemnej itp., lecz żadnych z tego antropologia współczesna nie wyciągała wniosków. W długim współżyciu, uwarunkowanym jednolitym językiem i obyczajem, wiarą, ustrojem państwowym, położeniem na uboczu – Polski, dalekiej od Rzymu jak od Bizancjum, wyrobiły cechy wspólne, odróżniające Polaka od Litwina i Rusina, z którymi go ustrój państwowy od połowy 16 w. połączył, a najbardziej od Niemca, który od 13 w. napierał od zachodu na Śląsk, Wielką i Małąpolskę a od północy na Wielkopolskę, Kujawy i tychże kolonię, ziemię głównie chełmińską ( tak niegramatycznie zwaną chełmską). Bliższy zachodowi wiarą i ustrojem wyróżniał się Polak ogładą od po bizantyńsku kostniejącego Rusina, żywością od ciężkiego i upartego Litwina, ruchliwością, zapalnością, marzycielstwem od powolnego a metodycznego Niemca, który Polaka pracowitością i oszczędnością przewyższał. Sangwinik, pocieszał się stałym „jakoś to będzie”, bywał i po szkodzie niemądry; gotowy do ofiar i poświęcenia, ale niewytrwały w niczym, chyba w gorącym przywiązaniu do ziemi, wiary i obyczaju, więc mimo wszelkiej płochości miłośnik i obrońca przeszłości; więc obojętny na widoczne niedomagania, puszczał przestrogi mimo uszu;  nieprzedsiębiorczy, dał sobie wydrzeć udział w opanowaniu morza, chociaż posiadł wybrzeże morskie, a dał Tatarom przewodzić na Podolu i Ukrainie, czego by Moskwa, choć tępa, niezniosła. Ciekawy, pojętny, łatwo sobie przywłaszczał obce zdobycze, nie siląc się na własne, nie ubiegając się nigdy o istotne pierwszeństwo, niedbały o postępy, ulepszenia, reformy (nawet sochę ze Wschodu otrzymał, a pługa i trójpolówki od Niemców się uczył) ; wrodzonych zdolności ( większych niż np. u Czechów albo Moskwy) nie udoskonalił. Zdawał pracę na obcych; budownictwo (oprócz drewnianego), rzeźbiarstwo, malarstwo przez całe średniowiecze, odrodzenie i barok przeważnie albo wyłącznie obcymi u niego stało, sam się nad przeciętną cechowość z jej „majstersztukami” nie wznosił. W jedynej muzyce tworzył samoistnie, chociaż i tutaj doskonałości przed 19 w. nie dopiął. Podobnie było w nauce i literaturze; po wawrzyny nie sięgał, talentu nie pielęgnował z małymi wyjątkami.

 

  

Reportaż

Słyszycie te świerszcze?
Cykają,
jak gdyby nic się nie stało.
Obojętne im jest skąd jestem,
a jednak pytają o pochodzenie.
Czasem powiem coś do widzenia,
a czasem coś do nich...

Już nie ma gołębi

na Placu Wolności

cienie krzyży

sięgają tu z litości...

 

 

 


To jest oficjalna strona Andrzeja Karpińskiego działającego pod nazwą Reportaż. Wykorzystywanie, bez zgody autora, zamieszczonych tutaj, chronionych prawnie tekstów, ilustracji, zdjęć i dźwięków będzie przestępstwem! All rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored in a terieval system or transmitted in any form, or by any means, electronic, photocopying or otherwise, without the prior written permission of the Publishers; Karpiński - Reportaz. C`est un site officiel d`André Karpiński existant sous le nom du Reportaż.Ulilisation,sans autorisation de l`auteur,des textes,illustrations,photos,sons,est illégale. Das ist die offizielle Internetseite von Andrzej Karpiński und Reportaż – Gruppe. Die Verbreitung von den hier veröffentlichten rechtlich geschützten Bildern, Graphiken, Illustrationen, Photos, Texten oder Klängen ohne Genehmigung des Autors ist untersagt. karpina@reportaz.com

 

 

 

stronę utworzono / created / Site créé le die / Seite wurde gegründet am: 17.12.2001, ostatnia aktualizacja / last modified / modifié le / die letzte Aktualisierung gab es am: 25.01.2014, Contact e-mail:  karpina@reportaz.com

 

 

 

 

 

 

CURRENT EVENTS:

 

 Reportaż zakończył pracę nad nowym programem koncertowym

"Głos z Wielkopolski czyli Domowy Wyrób Kiełbas"

 

 

 

 

 

 DISTRIBUTIONS

AND LABELS:

 

 

BEZSENSORY CD
2006
Karpiński / Oleszak
Cuneiform Records Recommended Records ARS2
Serpent


 MUZYKA DO TAŃCA CD
2003
Karpiński
 
Cuneiform Records Serpent

Multikulti
Recommended Records
 
ARS2 


  

GULASZ Z SERC CD
2003
Karpiński
  

 Cuneiform Records Recommended Records ARS2
 
Serpent
  Multikulti

  

UP THE RIVER vinyl LP
1989
Dąbrowski / Karpiński / Paluch

 Recommended Records

  

WYBÓR vinyl LP
1987
Dąbrowski / Karpiński /
Łakomy / Paluch
Tonpress 
ARS2

 

  

RE RECORDS QUARTERLY
Vol.1 No.2  vinyl LP
1988
 Hałas / Karpiński / Łakomy

Recommended Records

 

 

 

 

 

 

 DISTRIBUTIONS

AND LABELS:

 

 

BEZSENSORY CD
2006
Karpiński / Oleszak
Cuneiform Records Recommended Records ARS2
Serpent


 MUZYKA DO TAŃCA CD
2003
Karpiński
 
Cuneiform Records Serpent

Multikulti
Recommended Records
 
ARS2 


  

GULASZ Z SERC CD
2003
Karpiński
  

 Cuneiform Records Recommended Records ARS2
 
Serpent
  Multikulti

  

UP THE RIVER vinyl LP
1989
Dąbrowski / Karpiński / Paluch

 Recommended Records

  

WYBÓR vinyl LP
1987
Dąbrowski / Karpiński /
Łakomy / Paluch
Tonpress 
ARS2

 

  

RE RECORDS QUARTERLY
Vol.1 No.2  vinyl LP
1988
 Hałas / Karpiński / Łakomy

Recommended Records