2012

teksty, obrazy, wypowiedzi

lyrics, pictures, point of view

 

 

 

„MOIM ZDANIEM”

Andrzeja Karpińskiego z grupy REPORTAŻ

- odpowiedzi na osiem pytań Chrisa Cutlera, ilustrowane tekstami, zdjęciami, obrazami i muzyką,

przeznaczone do "The Points East Box"

12 płytowe wydawnictwo z książką o wschodnim rocku awangardowym wydane przez ReR Megacorp

tłumaczenie - Krzysztof Żukowski 2012r.

 

"IN MY OPINION"

by Andrzej Karpiński from REPORTAŻ  group

- answers to eight questions from Chris Cutler, illustrated by texts, photos, drawings and music, for "The Points East Box"

Historic numbered art edition 12xCD compilations,

book and box. ReR Megacorp

translation - Krzysztof Żukowski 2012

 

 

 

1. Jakie były ogólne warunki dla muzyki w Polsce, szczególnie rocka, muzyki improwizowanej albo eksperymentalnej, kiedy zacząłeś grać?

1. What were the general conditions for music, especially rock, improvised or experimental music in your country when you started to play?

 

Na wstępie chciałbym ogólnie przedstawić warunki które mnie otaczały i otaczają. Pozornie będą to tematy nie odpowiadające bezpośrednio na pytania, nie zawsze związane z muzyką, ale na mnie zawsze silnie działające, będące główną motywacją do pisania tekstów i muzyki.

W Polsce od lat 80-tych niewiele zmieniło się w zakresie muzyki eksperymentalnej. Niewiele zmieniła się też sytuacja polityczna. Ponoć komunizm w tej części świata upadł, ale trupa nikt nie widział…

Już w samym sformułowaniu „muzyka eksperymentalna” jest problem. Bo co to właściwie oznacza? Eksperymentować, czyli co? Grać od tyłu? Stanąć na rękach? Coś zepsuć? Jak mogę eksperymentować z materią muzyczną, której do końca nie poznałem? To byłby wyraz bezsilności twórczej lub cynizmu. Cały czas uczę się wypowiadania przez sztukę. Lubię równowagę w muzyce pomiędzy formą i treścią, więc nie chcę za wszelką cenę grać muzyki dziwnej. To łatwe mieć zwariowane pomysły; zagrać z kogutami, albo lepiej nago z kogutami. Albo zagrać pod wodą, lub na dachu wieżowca. Można też zagrać na spektroskopie lub twardościomierzu, tylko…. PO CO??? W Polsce  trudno było i jest skupić się wyłącznie na formie artystycznej. Muzyk wrażliwy, z wiedzą historyczną i kochający swój kraj, zawsze będzie nawiązywać do swoich przemyśleń. Jeśli ktoś w Polsce tworzy inaczej, to nie chcę znać jego biografii. W latach 80-tych normalni obywatele, artyści, patrioci mieli wspólnego wroga – KOMUNIZM. Więc jeśli ktoś zajmował się sztuką, czuł obowiązek nawiązywania do tego tematu. Nie chodziło o bezpośrednie treści, wystarczył znak przynależności, jakakolwiek deklaracja w towarzystwie. Niestety, po latach okazało się, że nie wszyscy płynęli z prądem dobrowolnie i świat polskiej sztuki na wiele lat podzielił się.

Od lat, u wielu muzyków, obserwuję fascynację nad eksperymentami dotyczącymi instrumentów i technologii. Natomiast nie dostrzegam zainteresowania muzyką, eksperymentami aranżacyjnymi, tonalnymi, rytmicznymi. Muzycy eksperymentalni mało budują, natomiast uwielbiają burzyć istniejące struktury, których sami nie potrafiliby stworzyć. To tak, jakby sztuka nowoczesna polegała na nieustannej destrukcji. Ta powszechna euforia, radość i samozadowolenie z burzenia, często wynika z niewiedzy, z braku zainteresowania historią muzyki, historią sztuki w ogóle. W zakresie poszukiwań muzycznych często trafiamy na kompozycje sprzed stu i więcej lat, które są bardziej eksperymentalne muzycznie niż współczesne propozycje. Uważam, że tylko najlepsi „konstruktorzy muzyczni” powinni otrzymywać pozwolenie (licencję) na destrukcję. Można odnieść wrażenie, że poszukiwania artystyczne są podobne do istnienia komety. Poprzez eliptyczną i ruchomą trajektorię, kometa rzadko odwiedza nasz układ gwiezdny, ale to jest ciągle ta sama bryła lodu. Natomiast dla przeciętnego człowieka ta sama kometa będzie każdorazowo wyjątkowym i jednorazowym zjawiskiem. No a dla ludzi bez wiedzy niestety rozżarzoną kulą ognia. Zauważyłem, że muzyce eksperymentalnej ciągle brakuje kręgosłupa, fundamentu, popularyzacji. Jeśli nie stanie się popularna, nigdy nie powstaną warunki i okazje do oswojenia się z nią. Stąd dzisiejszy artysta eksperymentalny często wpada w histerię i agresywne próby przedostania się do odbiorcy. Estetyką stał się brak estetyki, muzyka zeszła na dalszy plan. Zaczął liczyć się szok, skandal, prowokacja, a potem układy i poparcie w towarzystwie…

Od kiedy muzyka przestała pełnić konkretną funkcję i stała się sztuką sama dla siebie, nastąpił rozbrat z odbiorcami. Przez ogólny brak edukacji ESTETYCZNEJ do świata sztuki dostało się wiele zła w czystej postaci (prymitywne happeningi polityczne, antykościelne, itp. działanie kompletnie nie związane ze sztuką), a bezbronni słuchacze, widzowie i czytelnicy nadal brną bezmyślnie za swoimi nieszczęśliwymi idolami. Niezwykłe jest to, że ogólny pejzaż społeczeństwa, lub widoczny horyzont wygląda źle, ale podczas rozmów prywatnych wszyscy wiedzą o co chodzi, co jest dobre, a co złe. Zatem uważam, że mimo etycznych sztormów,  religijnych huraganów i  politycznych trzęsień Ziemi, non-stop atakowana jednostka, jak zwykle pozostanie nietknięta. To raczej społeczeństwa są chore, nie potrafimy jako gatunek nad tym zapanować. Ciągle jedyną i najskuteczniejszą, acz nie idealną formą samoorganizacji i porządku społecznego jest wiara. Z takiej perspektywy nie ma znaczenia porównywanie sztuki w środkowej i zachodniej Europie w odstępie zaledwie 30 lat. To jasne, że różnice tkwiły głównie z powodów politycznych w poziomie materialnym życia, ale wiara i podstawy moralne w całej Europie były i są takie same. Tutaj chciałbym zaznaczyć, że Polska jest położona geograficznie idealnie w Europie Środkowej. Umowny podział na wschód i zachód Europy jest stereotypem politycznym. Bo jeśli chodziłoby o podział ideologiczny to Francja, jako wzorzec rewolucji dla Rosji powinna być WSCHODEM Europy, a zmęczona komunizmem Polska z amerykańskimi inwestycjami wojskowymi ZACHODEM Europy. Jeśli nielogiczne skojarzenia działają w jednym kierunku, to niech działają też w drugim! Wracając do różnic w muzyce, uważam, że duży wpływ na wyobraźnię artystyczną i tematykę twórczości ma położenie geograficzne i klimat. Gdy przejeżdżałem samochodem przez pola słoneczników w okolicach Arles na południu Francji, miałem wrażenie, że tam każdy wrażliwy człowiek namalowałby słoneczniki w wazonie. Swoją drogą to przereklamowany i średni obraz Van Gogha. Ta część Francji z powodu specyficznego światła, refleksów morza i ochry jest eksperymentalnym atelier na świeżym powietrzu. W Wielkopolsce natomiast jesteśmy otoczeni żółtymi polami rzepaku, maków polnych, gospodarstwami rolnymi. To widać z kolei w malarstwie Chełmońskiego, czy Wyczółkowskiego. Na skandynawskie kryminały też miała wpływ prawdopodobnie geografia i ilość światła dziennego. Z kolei muzyka półkuli południowej ma dosłownie i w przenośni inną temperaturę.

Czasami zastanawiam się jak to jest możliwe, że po tylu latach kolonializmu, oprócz wyraźnych korzyści materialnych, tak mały wpływ na kulturę i sztukę krajów zachodniej Europy miał kontakt z „innym światem”. A może kultury, mentalności, przywiązania do miejsca nie da się zmienić? Dla przykładu 130mln Japończyków na 380 000km2 potrafi się rozwijać i zachowując tradycję, kulturę być bogatym. Taka sama liczba Rosjan na 17 000 000km2 nie potrafi. W byciu wielkim i silnym nie chodzi o własności fizyczne. Mikołaj Kopernik nie musiał podróżować, aby odkryć, że Ziemia nie jest centrum świata. Poczucie wielkości jest w głowie jednostki. Społeczeństwa nie mają wspólnej głowy, wyobraźni. Żadne społeczeństwo nie wpadnie w jednym momencie na ten sam genialny pomysł. Świat może się rozwijać tylko dzięki indywidualistom.  

 

Little has changed in the field of the experimental music in Poland since the ‘80s. Not much has changed in the political situation either. Seemingly communism in this part of the world died, but nobody has seen its corpse yet... At the outset, I would like to present the general view of the situation then and now. Some parts of it seem to have no connection with the question, they aren't always associated with music, but they have been strongly influencing me, they were the main motivation for writing lyrics and composing.

The expression "experimental music" is quite problematic. What does it actually mean? What kind of "experiment" are we talking about? Is it playing backwards? Standing on our hands upside down? Spoiling something? How can I experiment with a musical matter, which I am not fully acquainted with? That would be the expression of creative helplessness or cynicism. I've been learning to express myself through art all the time. I like the balance between the form and the content in music. So making "strange" music at all cost isn't my goal. It's easy to have crazy ideas. You can play with a chicken on your head, or even better – let’s play naked with two snakes. How about playing under the water surface? Or at the roof of a skyscraper? It's also possible to play while standing on the spectroscope or density meter, but... WHAT FOR? In Poland it was (and still is) difficult to be focused on the art form exclusively. A sensitive musician, who loves his homeland and who is aware of its history, will always somehow refer to his thoughts. If there is an artist in Poland who has a different approach, I don't want to know his name. In the ‘80s all "normal" citizens, artists, patriots had a common enemy – communism. So when you had worked in the field of art, you would have felt obliged to refer to this topic. A clear statement wasn't necessary, a sign of belonging was enough, a suggestion among friends. Unfortunately, it took many years to discover that not all of us sailed with the tide voluntarily and… Polish world of art has become divided for many years.

Many musicians are focused on experimenting with instruments and technologies. But so called "experimental" musicians don't build much, they rather love to demolish the existing structures, which they themselves would never be able to create. One may think that modern art is based on never ending destruction. A widespread euphoria and satisfaction derived from destruction often have their source in ignorance and lack of knowledge about art (in generel) or the history of music. A hundred and more years old compositions are often more experimental than contemporary ones. I believe that only the best musical "constructors" should have a license to deconstruction :)

An artistic exploration may be compared to... a comet. Comets rarely visit our stellar system, because of their elliptical and shifting trajectory, but they are just blocks of ice anyway. An average person treats a comet as a unique and one-time phenomenon, while for an uneducated person it’s a flaming ball of fire (unfortunately). I have noticed that experimental music still lacks backbone, the foundation, popularization. If this music stays unpopular, conditions and opportunities to familiarize with it will never arise. Hence, some experimental artists get hysterical and aggressively try to reach the audience. The lack of aesthetics is now called aesthetics and the music is relegated to the background. What counts is a shock, outrage, provocation and… good connections or a support of (as we call it) the mutual adoration society.

Since music ceased to perform a firm function and became just an art for itself, it has fallen out with the audience. By a general lack of aesthetic education a lot of evil (in its pure form) has penetrated the world of art – primitive political or clearly anticlerical happenings, actions completely not related to art. The defenseless listeners, viewers and readers continue to wade blindly in footsteps of their unhappy idols. It is remarkable that while the overall "landscape of society" looks bad, in private conversations everyone knows "what’s going on", what is right and what is wrong. So I think that despite the ethical storms, religious hurricanes and political earthquakes, an individual person (though non-stop attacked) remains intact. The societies seem to be sick, and we aren't able to have the situation well in hands. The most effective, though not an ideal form of self-organization and social order still is the faith. From this perspective there's no sense to compare the art in the Central and Western Europe in the space of last 30 years. It is clear that the differences were (mainly for political reasons) in the material sphere, but faith and moral bases throughout Europe were and they still are the same. I have to point out that geographically Poland is located exactly in the centre of Europe, so it is a part of Central Europe. Contractual allocation to Eastern and Western Europe is just a matter of a political stereotype, because from the ideological point of view France, which was the revolutionary model for Russia, should be the East of Europe, while tired of communism Poland, looking forward to US military investments on its territory, should be the West of Europe. If illogical associations are accepted in one direction, let's accept them in a reverse direction too!

I think that a huge impact on the artistic imagination and creativity has a climate and localisation. When I saw the fields of sunflowers near Arles I thought that every sensitive person in the Southern France could have painted sunflowers (anyway, it isn't the best of van Gogh's paintings). This part of France is an experimental outdoor studio with specific light, sea reflections and ocher. In Wielkopolska (the region of Poland where I live) we are surrounded by farms and fields of yellow rapeseed or wild poppies – which was pictured in Chełmoński's or Wyczółkowski's paintings. Geographical location and specific daylight might have had an impact on Scandinavian detective stories. On the other side, the music of the Southern hemisphere has literally and figuratively a different temperature.

Sometimes I wonder how it is possible that (after so many years of colonialism) the "other world" has had such little impact - except for explicit material benefits - on the culture and art of Western Europe. Is changing culture, mentality and attachment to the place impossible? 130 million Japanese citizens, living on the area of 380 thousand square kilometers, can achieve a huge progress and become rich, while preserving their tradition and the culture. The same number of Russians, living on the area of 17 million square kilometers, can't. If you want to be great and strong, physical abilities are not enough. Copernicus didn't have to travel to discover that the Earth is not the centre of the world. A sense of greatness hides in the head of the individual. Societies don't have a common head, mind nor imagination. All members of a society won't have the same brilliant idea in the same moment. The world's progress can be achieved only because of individualists. 

 

 

Teraz

gram i krzyczę w gwieździste niebo,

opuszczam oczy

widzę tysiące szczurów

wystraszonych, bez pamięci,

poddanych, przegranych.

Więc jako zacofany

notuję przebieg wydarzeń dla następnych pokoleń,

jeszcze bardziej zbuntowanych,

bez przestarzałych kamer cyfrowych,

tylko notujących, pamiętających,

myślą podróżujących ....

                                                   (Karpiński 2003r.)

 

NOW

I play and scream at starry sky,

I lower my eyes and

I see thousands of rats

Frightened, remembering nothing,

Losers, they've given up

I'm behind the times, so I write down

The course of events for the next generations.

Even more rebellious,

Keeping no obsolete digital cameras, but

Writing everything down, preserving the memory,

Mind travelers...

                                               (Karpiński 2003)

 

2. Jak i dlaczego zacząłeś grać, i co miało wpływ na kierunek bardziej eksperymentalny. Skoro to robiłeś, jakie miałeś doświadczenie?

2. How and why did you begin tp play, and what influenced you to take a more experimental route. When you did take it, what was your experience?

 

Polska muzyka eksperymentalna w latach 80-tych istniała tylko w środowisku filharmonicznym, jazzowym i w studiach Polskiego Radia (muzyka do filmów, słuchowisk, itp.). W muzyce rockowej, nieco wcześniej, działało w tym zakresie tylko środowisko grupy SBB Józefa Skrzeka i grupa Czesława Niemena. Nieliczni, polscy kolekcjonerzy płyt winylowych byli jedynym źródłem podobnej muzyki zza granicy. Chociaż nikt o tym głośno nie mówił, panowała (i panuje do dzisiaj) ogólna atmosfera naśladownictwa. Owszem, mimo „żelaznej kurtyny” tysiące dzieci komunistów studiowały lub pracowały za granicą i miały kontakt z sztuką zachodu, przeciętny Polak nie… Eksperymentowanie z muzyką rockową w Polsce było wtedy w obszarze zainteresowania dosłownie garstki muzyków. Poza tym, brak możliwości zakupu jakichkolwiek instrumentów zmuszał wręcz do samodzielnego konstruowania sprzętu. Pamiętam jak demontowałem kwadratowe elektromagnesy ze starego monitora telewizyjnego, aby zbudować piezoelektryczną przystawkę do gitary klasycznej. W sklepach nie było niczego. Jako wzmacniacza używaliśmy przerobione zwykłe radio kuchenne. Wstawione do dużego kartonu nabierało niższych tonów. Jako pałek perkusyjnych używało się niekiedy oszlifowane poprzeczki od wieszaków do ubrań. Moja pierwsza perkusja miała naturalne naciągi z cielęcej skóry. Gdy w pomieszczeniu do prób była wilgoć, wcale nie brzmiały. Lepsze byłyby wtedy kartony ze sklepu! Do tego dochodziło wpinanie pinezek w młoteczki pianina, aby dodać wyższych tonów. Niestety brzmiał jak klawesyn. O braku mikrofonów i wykręcaniu wkładek z słuchawek telefonicznych lepiej nie wspominać, W takich warunkach sprzętowych każda muzyka brzmiałaby awangardowo ! Naszym problemem było zbyt krótkie wybrzmiewanie strun gitary basowej lub talerza perkusji. Dążyliśmy do znanego brzmienia z płyt innych zespołów, i preparowaliśmy nasze niedoskonałe dźwięki w tym kierunku. To znacznie trudniejsze niż psucie idealnie brzmiącego instrumentu, zwane dzisiaj „muzyką preparowaną”.  W tym samym czasie muzycy z zachodu po prostu szli do sklepu i kupowali instrumenty, które preparowali aby brzmiały gorzej (czyli tak jak nasze). Jednocześnie wystawiali na śmietnik działające, ale niemodne telewizory, pralki, garderobę. Ale to już inny temat.

Było też radio, ale trudności techniczne nie zawsze pozwalały słuchać rozgłośni zachodnich, gdzie i tak nie było muzyki niekomercyjnej. Panowało ogólne naśladownictwo wzorców zachodnich. Ja również, jako nastolatek byłem pod wpływem „ówczesnej” awangardy rockowej; Yes, Genesis, itp. lub polskich grup SBB, Tropicale Thaiti Granda Banda. Wtedy przestałem słuchać muzyki z radia. W podstawowej szkole muzycznej grałem na fortepianie, jednocześnie zacząłem fascynować się perkusją. Połączenie muzyki klasycznej z rockową zmuszało do refleksji, do porównań technik gry, emocji, związku muzyki z rzeczywistością. Czas płynął i pod wpływem zachodniej mody założyłem zespół punk rockowy. Dopiero po latach zrozumiałem, że punk również został stworzony na potrzeby biznesu i propagandy. Muzyka zawsze była wykorzystywana do polityki. Jak wiekszość młodych ludzi byłem egocentrykiem i egoistą. Nie zauważałem jak moje pokolenie jest manipulowane ideologicznie przez władzę, jak ZSRR wysysa z mojego kochanego kraju soki ludzkich talentów, energii i pomysłowości. Będąc indywidualistą, nie rozumiałem, że żyję w kraju uporczywie walczącym z jednostką. Natomiast silnie czułem, już jako nastolatek, oddziaływanie rusycyzacji Polski. To było obecne w każdej dziedzinie życia; w kinie, telewizji, na ulicy i w szkole. Język rosyjski pamiętam do dziś, w szkole był obowiązkowy. Nie interesowałem się historią, byłem skupiony na sobie. Wtedy moje teksty, ilustracje i pomysły muzyczne były skupione wokół lokalnych spraw społecznych, a nie poważnej polityki, której nie rozumiałem. Znalazłem się poza kontrolą domową. Nawiązałem nowe znajomości. Największe wrażenie zrobili na mnie ludzie bezdomni, życie dużego miasta. Gdy kształtował się mój światopogląd, nastała moda na punk rock.

Zastanawiam się dzisiaj jakim sposobem polscy artyści mogą zgodnie z europejskim trendem kontestować kapitalizm, gdy całe lata o nim marzyli? To właśnie ten hołubiony na zachodzie, znany tylko z teorii socjalizm doprowadził mój kraj do ruiny, a teraz ta chora idea próbuje zaatakować całą Europę. Polska kilka razy w historii uchroniła Europę od zalewu komunizmu. To w Polsce jest kontrolowana strefa buforowa, gdzie od lat zachód i wschód działa intensywnie w zakresie wywiadu, eksperymentów gospodarczych, kulturowych, medialnych i religijnych.  Wobec kolegów, muzyków z zachodu czuję się bardziej doświadczony politycznie, gdyż w przeciwieństwie do nich żyję jednocześnie w dwóch systemach; socjalistycznym i kapitalistycznym. Jeśli jednak jakiś zachodni muzyk na poważnie sympatyzuje z komunizmem to niech w imię RÓWNOŚCI zrezygnuje ze swojego nazwiska i praw autorskich, niech występuje anonimowo, a terminami koncertów niech podzieli się z innymi muzykami. Tak powinno być według idei.

Obecnie, mimo „umownej wolności słowa” i możliwości podróżowania, wielu polskich muzyków wciąż naśladuje trendy płynące z Europy Zachodniej. Presja środowiska, przelotne mody i ciągła zależność finansowa powodują, że wykonywana muzyka jest sztuczna i nieszczera. Nie ufam i nigdy nie ufałem artystom utrzymującym się wyłącznie ze sztuki. To jest niemożliwe, aby przez całe życie tworzyć ciekawe rzeczy, które się sprzedają. Jednocześnie rozumiem, że przez całe życie ci artyści muszą „jeść”, więc będą w przyjaźni z władzą. Władzą, która dysponuje publicznymi pieniędzmi i która wskaże korzystny dla siebie kierunek politycznej propagandy, również tej artystycznej. Właśnie z wymienionych wyżej powodów postanowiłem grać, założyć zespół i przy ludziach to wszystko z siebie wyrzucić. Właściwie to chciałem bardziej krzyczeć niż grać, nie myślałem o dźwiękach eksperymentalnych.

 

In the ‘80s Polish experimental music existed only in philharmonic and jazz circles or Polish Radio studio (where music for movies and radio plays was recorded). Earlier in rock music this area was explored by the Silesian group SBB (whose leader was Józef Skrzek) and Czesław Niemen. Few Polish vinyl records collectors were the only source of information about this kind of music created abroad. It isn't spoken loudly, but the atmosphere of overall permission for imitation was always present around and it prevails to this day. Despite the "iron curtain", the communist party members offspring, who studied or worked abroad, had contact with the Western art. The average Pole didn't have a chance to know it.

Experimenting with rock music at that time was the area of interest of few musicians in Poland. It was impossible to buy any instruments, so these few ones were forced to self-construct their equipment. I remember how I dismantled an old television set to get electromagnets for constructing piezoelectric snap for a classical guitar. We used transformed ordinary radio as an amplifier. It could get lower tones while placed inside a cardboard box. There was really nothing at the shops, so… I used as the drum sticks the crossbars of clothes hangers. My first drum kit had natural calf skin drumheads. When there was damp in the rehearsal room, drums sound was disastrous. It could be better to play on carton boxes from the store perhaps. We used to stick pushpins into the piano hammers to add the higher tones – but the piano sounded like a harpsichord then. Since there was the lack of microphones, we used the inserts from telephone tubes instead. Under such conditions any music would sound avant-garde! One of our main problems was short sustain of our bass guitar strings or drum cymbals. We tried to achieve the sound, which we knew well from the recordings of other bands, so we tried to modulate our imperfect sound in this direction. It's much harder than spoiling perfectly sounding instrument to be able to play "prepared music". Because a musician from the West could simply buy an instrument at the store and then "prepare" it in order to get very rough sound - comparable to ours. Interesting, isn’t it?

There was a radio, fortunately. Due to technical difficulties it was hard to listen to Western radio stations. They haven't broadcastsd non-commercial music anyway. As a teenager I was under the influence of "contemporary" avantgarde rock bands: Yes, Genesis - because of the general trend of Western model imitation - or Polish groups like SBB or Tropicale Tahiti Granda Banda. Eventually I stopped listening to the radio. In the primary music school I played the piano but slowly emerged my fascination with the drums. The combination of classical music with rock was forcing to reflection, I used to compare playing techniques, different emotions, music connection to reality. The time went by and… under the Western fashion influence I have formed a punk rock band. It was many years before I realized that punk rock was also created for business and propaganda purposes. Music has always been used for politics. Like the most of young people I was self-centred. I haven't noticed that my generation is ideologically manipulated by the people in power, I wasn't aware of the fact that the Soviet Union has sucked from my beloved country the juice of human talents, energy and ingenuity. As an individualist I didn't understand that I lived in the country, which was persistently against "the individual". By contrast, as a teenager I strongly felt the Russian influence in Poland, which was present in every area of life (streets, cinema, television, school, etc). I remember to this day that Russian language was mandatory at school. Since I wasn't interested in history, I focused on myself. At that time my texts, images and musical ideas were concentrated on local social issues rather than politics, which (I mean politics) I didn’t understand. I was already beyond the control of my parents and I tried to established new contacts. Homeless people and "big city life" have probably made the biggest impression on me. My outlook on life was being formed at the time when a fashion for punk rock was spreading around.

I wonder how Polish artists may protest, in accordance with the European trend, against capitalism which they have dreamed about for years. Nothing else but socialism, in the West known only theoretically (though cherished so much), led my country to ruin, and now this sick idea's trying to attack the whole Europe. Poland has saved Europe from the lagoon of communism a few times – these are historical facts. But after the second world war Poland for years has been a controlled buffer zone, where the West and East run intelligence operations or experiments in the field of economics, culture, media and religion. I feel more politically experienced, because unlike my fellow musicians from the West I live in two political systems - socialistic and capitalistic one. However, if a Western musician seriously sympathize with communism, he should - in the name of equality - forget about his copyrights and play concerts anonymously. It ought to be so - according to the idea :)

Despite the contractual "freedom of speech" and the travel opportunities, many Polish musicians still copy western trends. The pressure of the environment, fads and continual financial dependence – these are the main reasons why performed music is artificial and disingenuous. I've always had a distance to artists who make a living with their art. I think it's impossible to create outstanding (and successfully sold) works of art all life long. At the same time I understand that artists have to live and eat, so they must make friends with the authorities, which have the public money and indicate the right directions (also in the field of art) - favorable for them, convergent with their propagandistic line. For these reasons I decided to form a band and express my thoughts publicly. Actually, I rather wanted to scream than to play (like every person who feels entrapped does) and I didn't think about any experimental sounds.

 

 „Opętanie” - papier, tusz, tempera 100x70 – P. Łakomy 1986r.

"Possession" by P. Łakomy (1986). Paper, ink, distemper, size: 100x70.

 

Opętanie

Kiedy nastąpi ostatnia kłótnia?

Kiedy się wszystko wyjaśni?

Kiedy przestaną zaprzęgać do koni

i ogłupiać nas głaskaniem?

Jak mam budować? Gdy grunt pod nogami

Coraz bardziej się zapada!

Po co zadawać trudne pytania

kiedy nikt nie odpowiada?

                                                  (Karpiński 1986r.)

 

Possession

When will the last quarrel take place?

When will everything be clarified?

When will they stop harness us like horses

and fool us by stroking?

How shall I build, when the ground under my feet

caves in, more and more?!

Why shall I ask difficult questions,

when nobody answers them?

                                              (Karpiński 1986)

 

3. Czy byli inni muzycy pracujący w podobny sposób? Jakie były ogólne warunki dla nich, dla was wszystkich - i jakiego rodzaju komunikacja była między wami? Czy te kontakty wychodziły poza granice kraju? Jaką świadomość i jakie mieliście pojęcie o tym co się dzieje w głównym nurcie - w podziemiu - w muzyce w innych krajach? Jakie były kanały lub rodzaje komunikacji?

3. Were there other musicians working in a similar way? What were the general conditions for them, for you all - and what kind of communication was there between you? Did these contacts extend outside your own country? How aware – and how were you aware - of what was happening in the mainstream – and in the underground - in music in other countries? What were the channels of communication?

 

Znów kilka słów wstępu. W 1981r. w Polsce wybuchł Stan Wojenny. Polacy mieli już dość komunistycznej propagandy i destrukcyjnej gospodarki kontrolowanej przez ZSRR. Ludzie wyszli na ulice, do Polski miało wejść radzieckie wojsko. Komuniści szybko wstawili swoich ludzi do władz opozycji. Znów mogli kontrolować sytuację. Wprowadzono godzinę policyjną, zakaz opuszczania miejsca zamieszkania. Przestały działać uczelnie, szkoły, telefony, komunikacja.

 

In 1980 Poles had enough of communist propaganda and the economy controlled by the USSR. There were protests, strikes and finally the first free Trade Union "Solidarity" had to be legalized by the Supreme Court. Communists had to regain the control. In 1981 the "state of war" was declared in Poland. It was a strong blow in face of democracy. New illegal (even under the communistic law) authorities ordered internment of opposition activists and well-wishers, introduced a curfew and ban on leaving place of residence. Universities and schools were closed, telephones cut off, communication paralysed.

 

Punk band Sten Poznań 1979r.-  foto Paweł Ceglarek

Andrzej Karpiński in Piła (1981) -  photo: Mariusz Peno

 

W takiej sytuacji zostałem w domu z całą masą instrumentów i prymitywnym magnetofonem 4 śladowym. Postanowiłem eksperymentować, nagrywać i pisać teksty na aktualne tematy. Sytuacja zmuszała mnie do zainteresowania się polityką. Słuchałem co mówią ludzie na ulicy, porównywałem to do zakłamanych mediów. Chciałem to wszystko komuś zrelacjonować jak dziennikarz, jak reporter. Powstał więc pomysł założenia zespołu REPORTAŻ. Najważniejszy był czytelny przekaz, więc zmęczony poprzednim zespołem punk rockowym, usunąłem na wiele lat najbardziej hałaśliwy instrument - gitarę elektryczną. Najbardziej zależało mi na grupowym śpiewie, pianinie i perkusji. Następnym krokiem w kierunku wyciszania i czytelności przekazu były zredukowane czasami do jednego zdania teksty. Jako plastyk myślałem o wyglądzie sceny. Tutaj również chciałem wyeliminować zbędne przedmioty i kolory. Odtąd koncerty grupy REPORTAŻ odbywały się na pogrążonej w mroku scenie oświetlonej jedną żarówką. Niestety pomysł ten uniemożliwiał potem nagranie na video wielu koncertów z powodu braku niezbędnego oświetlenia. Z biegiem czasu rozszerzyłem scenografię o ręcznie malowane do tekstów ilustracje, eksponowane na sztalugach.

 

In such circumstances I was trapped at home with a bunch of instruments and a primitive 4-track tape recorder. I decided to experiment, to record pieces with texts about the current issues. The situation forced me to take an interest in politics. I listened to the voice of the people and compared it to hypocritical media information. And I wanted to report it all to someone – the way journalists and reporters do. Thus arose the idea of creating a band called REPORTAŻ. The clear message was the most important thing for me. I was tired of the punk rock noisy sound of my previous band, so I have banned the noisiest instrument - the electric guitar (for many years). Singing together, piano and the drums were the most important elements. The next step into silencing and improving legibility of the message was the text - sometimes reduced to one sentence only. As an artist I have also thought about the scenography, I decided to eliminate unnecessary elements and colors. REPORTAŻ concerts were held on the stage plunged in the darkness, lit by one source of light - a bulb. Unfortunately, this made video recording almost impossible, due to the lack of lighting. Later on I expanded concert scenography by using sets of hand-painted illustrations. They were related to the texts and placed on easels.

 

„Zmartwienie” - papier, tusz, tempera 100x70 – A. Karpiński 1985r.

”Worry” by A. Karpiński (1985). Paper, ink, distemper, size: 100x70.

 

Zespół Reportaż został utworzony w Poznańskim Liceum Sztuk Plastycznych przez troje przyjaciół z tej samej klasy; Marzena Kaczmarek, Piotr Łakomy i Andrzej Karpiński.

 

REPORTAŻ was formed in Poznań School of Arts by the three friends from the same class: Marzena Kaczmarek, Piotr Łakomy and Andrzej Karpiński.

 

Reportaż: A. Karpiński, P. Łakomy, M. Kaczmarek, Poznań 1982r.– foto A. Łakomy 

REPORTAŻ: A. Karpiński, P. Łakomy, M. Kaczmarek, Poznań (1982) – photo: A. Łakomy

 

Z uwagi na panującą atmosferę, charakterystyczną dla szkoły artystycznej, zespół od początku miał niekonwencjonalne podejście do muzyki i tekstów. Eksperymentowanie mieliśmy niejako we krwi. Ponadto w środowisku plastycznym mało ludzi potrafiło grać. Na początku używaliśmy perkusji, basu, śpiewu i miniaturowego keyboardu. Słabość do mini klawiatur mam do dzisiaj. Od początku denerwował mnie wszechogarniający ludzki fałsz. Ludzie coś myśleli, ale robili inaczej, i jeszcze w coś innego wierzyli. O tym właśnie chciałem „pokrzyczeć”. Jako plastyk zacząłem od logotypu zespołu. Wymyśliłem postać, która ma fałszywy cień. Gdybym miał kilka sekund na opis grupy Reportaż, pokazałbym tylko ten logotyp.

 

Given the atmosphere, characteristic for the art school, from the start our group had an unconventional approach to music and texts. One could say we had experimentation in our blood. We used drums, bass, mini-keyboard and our voices. I hated falsehood - people thought one way, but they were doing something opposite, moreover they believed in something else. I wanted to shout out about it. As a logo of our group I invented a man's silhouette with a "false" shadow. If I had only a few seconds for describing REPORTAŻ, I would just show our logo.

 

 „znak Reportażu” - A. Karpiński 1982r.

REPORTAŻ logo, by A. Karpiński (1982)

 

Jeśli chodzi o innych muzyków, działających w tamtym czasie w Poznaniu, to poza środowiskiem jazzowym, byli to przeważnie miłośnicy tradycyjnego rocka. Moim zespołem zainteresował się w 1983r. Henryk Palczewski z ARS2. Nagrania Reportażu wysyłał do nieznanych mi wtedy ludzi zza granicy. W zamian trafiała do mnie muzyka różnych zespołów eksperymentalnych, głównie z wytwórni Recommended Records. Z tej oferty największe wrażenie zrobiła na mnie pod względem formy artystycznej grupa Residents, a pod względem emocji i warsztatu muzycznego grupa Akasak Maboul. Wtedy zaczął się mój trwający do dzisiaj spacer muzyczny po okolicy, po ludziach, myślach i instrumentach.

 

Other musicians working at that time in Poznan, except for jazz scene, were mainly fond of traditional rock. In 1983 Henryk Palczewski of ARS2 became interested in REPORTAŻ. He was sending our recordings abroad. In exchange I could listen to the music of various experimental bands, mostly from Recommended Records. I was highly impressed (in terms of artistic form) by THE RESIDENTS, and (in terms of emotion and musical skills) by AKSAK MABOUL. This was the moment when I really began my musical walk, I have been crusing here and there, cooperating with different people, having many thoughts and using different instruments.

 

Człowiek  z nikąd

Wędruję od wioski do wioski
nie znają mnie , więc nie ufają
przychodzę od ludzi do ludzi
przynoszę cenne rzeczy - oni nie biorą
oni się obawiają
jak były więzień
po latach znów słowami
idę przez czas...

                                                  (Karpiński 2002r.)

 

A man from KnoW-where

I walk from one village to another

They know me not, trust me not

I go from one person to another

bringing valuables which they take not

They are afraid

Like ex-prisoners are

Years later with words

I walk through the time...

                                             (Karpiński 2002)

 

 

4. Jakie koncerty byliście w stanie zagrać i jak radziliście sobie z nagrywaniem? Jak te nagrania krążyły? Czy były krytyczne reakcje na waszą pracę – i w jakiej formie? Jaki rodzaj relacji/kontaktu mieliście ze słuchaczami? Oraz z oficjalnymi strukturami?

4. What kind of concerts were you able to do and how did you manage recording? How did those recordings circulate? Was there any critical reaction to your work - and what form did it take? What kind of communication did you have with your listeners? And with the official structures?

 

Od początku działania grupy Reportaż koncerty odbywały się rzadko. Każdy koncert był osobnym przedstawieniem na wybrany temat ilustrowany muzyką, scenografią i tekstami. Utkwił mi w pamięci koncert „Domator”, gdzie scenografię stanowiło umeblowane mieszkanie z telewizorem. Stał wieszak na ubrania, fotel bujany, a w nim „typowy mieszczuch”, czytający gazetę w pidżamie.  Natomiast w projekcie „Prosimy nie powtarzać” dosłownie całą scenę wykleiłem gazetą pt. „Rzeczywistość”, a nad zespołem, na szubienicy wisiała wielka, styropianowa papuga. Muzykę stanowiły krótkie, minimalistyczne kompozycje, czasami piosenki. Pojawiały się pierwsze improwizacje. Koncerty odbywały się w klubach studenckich, które wtedy prężnie działały. Najpierw występowaliśmy w Poznaniu, a znacznie później w innych polskich miastach. O wyjeździe za granicę nie było można nawet pomarzyć. Jako ciekawostkę podam, że na swój pierwszy koncert za granicę Reportaż wyjechał w 2004r.

 

Since the beginning REPORTAŻ has performed rarely. Every concert was devoted to a chosen topic. There were three important elements: music, scenography and texts. One performance has particularly stuck in my mind - it was called "Home-bird". A stage looked like an ordinary apartment – there was a TV set there, clothes hanger and rocking chair, in which a typical towner reads a newspaper in his pajamas. In our project "Do not repeat, please" the whole stage was literally wallpapered with a genuine student’s magazine called "Reality" ("Reality" which had nothing to do with reality – except for the title), and a large styrofoam parrot was hanging on the gallows over our heads. Music pieces were brief, minimalistic, only some of them you could call songs. The first improvisations appeared. Concerts were held in student clubs, which had quite rich artistic offer at that time. We performed in Poznan first, and much later in other Polish cities. We couldn't have even dreamt about playing abroad. It may sound perverse, but REPORTAŻ played the first concert abroad in 2004.

 

koncert „Prosimy nie Powtarzać”, Poznań 1985r. – foto Marzena Karpińska

"Do not repeat, please"; concert in Poznań (1985) – photo: Marzena Karpińska 

 

Samochód w tamtych czasach był luksusem, podróżowaliśmy pociągami. Z uwagi na dużą ilość sprzętu i scenografię przypominaliśmy bardziej grupę teatralną niż muzyczną. To często uniemożliwiało udział w festiwalach, gdzie liczyła się sprawność logistyczna i szybka przebudowa sceny. Skupiliśmy się więc na koncertach indywidualnych. Dzięki temu panował spokój, było więcej czasu na przygotowanie sceny. Jeśli chodzi o rejestrację koncertów to cały czas odbywała się wyłącznie na magnetofon kasetowy. Innych możliwości nie było. Ówczesne konsolety nie pozwalały na bezpośredni zapis materiału. Takie sprzęty były tylko w nielicznych, państwowych studiach nagrań. Trzeba było mieć jakieś znajomości. Mimo to, jeśli udało się zarejestrować koncert w przyzwoitej jakości dźwięku, to staraliśmy się materiał skopiować na kasety CC i rozpowszechniać w limitowanej ilości egzemplarzy. Tym zajmował się przyjaciel zespołu i ówczesny organizator koncertów Henryk Palczewski. Nagrania te były kopiowane i krążyły wśród naszych słuchaczy. Sporadycznie trafiały do państwowego radia, a nawet były wysyłane za granicę. Henryk, w latach 80-tych, wysyłał te nagrania w postaci kaset CC do Chrisa Cutlera, Guigou Cheneviera, Freda Fritha i może jeszcze do kilku muzyków zajmujących się popularyzacją rocka awangardowego. W ten sposób zespół był bardziej znany za granicą niż we własnym kraju. Reakcje w Polsce na nasze koncerty lub nagrania były skrajne. Od zarzutów, że nie umiemy grać i co to w ogóle jest, do pochlebnych komentarzy o muzyce ilustracyjnej z przekazem. Brak możliwości rejestracji muzyki w jakimkolwiek studio spowodował moje skupienie się na dobrym brzmieniu na koncercie. Nie wyobrażaliśmy sobie wtedy lepszej jakości dźwięku niż na scenie. Największym doświadczeniem dla zespołu Reportaż w roku 1984 była seria wspólnych koncertów w Polsce z duetem Skeleton Crew, oraz w 1987r. występ na festiwalu „Marchewka” w Warszawie, gdzie oprócz Reportażu występowała grupa Wooden Birds. Dla mnie był to pierwszy kontakt z doświadczonymi muzykami eksperymentalnymi. Mogłem zobaczyć na żywo ich pracę. Wtedy moje zamiłowanie do mini klawiatur i małej elektroniki jeszcze bardziej się utrwaliło. Niestety zaraziłem się specyficznymi strukturami rytmicznymi. Ponieważ nie znoszę naśladownictwa, musiało upłynąć kilka lat zanim się z tego uwolniłem.

 

A car was a luxury item those days, so we traveled by train. Because of our equipment and scenography we could be treated like a theater rather than a musical group. We often couldn't play at festivals and big events, where logistics efficiency and fast reconstruction of the scene is very important. We played individual concerts then (although not so often), having peace and more time to prepare the stage. All our performances were recorded on the cassette deck. There was no other option. At that time we couldn't plug the cassette deck directly into the mixing desk. This kind of equipment was avaliable only in a few major recording studios. "Good connections" were necessary to get into such studio. Still, if you had had live material of decent sound quality, you could have copied it. We were doing so. And we were able to distribute a limited number of audio cassettes (do you still recognize this format?) with our musical programs. Henryk Palczewski - our friend and concert organizer at that time - was taking care of that. These recordings were copied by our fans and passed on further. Occasionally they found their way to the state radio, and some tapes were sent abroad. In the ‘80s Henryk sent our recordings to Chris Cutler, Guigou Chenevier, Fred Frith and other musicians active on the avant-garde rock scene. There was a moment when we were better known abroad than in Poland. At home, reactions on our concerts or recording were ambivalent: on one side allegations that we can’t play (what kind of music is it, anyway?), and on the other side - the flattering comments on illustrative music "with the message".

Problems with registering music in a professional studio forced me to secure the best possible quality of the sound at our concerts. We couldn't have imagined a better sound quality than that which we had on the stage. One of the biggest REPORTAŻ experiences was Polish concert tour with SKELETON CREW (1984) and the performance at "Carrot Festival" in Warsaw (1987) along with DAVID THOMAS & THE WOODEN BIRDS, THE EX or KAMPEC DOLORES. It was my first personal contact with well known experimental rock musicians. I could observe how they performed. Then my great love for mini-keyboards and small electronic devices was even more solidified. Unfortunately, I was "infected" by specific rhythmic structures. Since I hate imitation, it took several years to get rid of this "infection" and be free again :)

 

festiwal ”Marchewka”, P. Paluch, P. Łakomy, C. Cutler, A. Karpiński, D. Thomas, A. Dąbrowski, Warszawa 1987r.– foto Mariusz Peno

CARROT Festival in Warsaw (1987); P. Paluch, P. Łakomy, C. Cutler, A. Karpiński, D. Thomas, A. Dąbrowski - photo: Mariusz Peno

 

W 1985r. otrzymaliśmy propozycję od Chrisa Cutlera umieszczenia trzech utworów na płycie kwartalnika Re Records Quarterly Vol. 1, nr 2. Dodatkowo, w towarzyszącym płycie drukowanym wydawnictwie, poświęcono całą stronę dla grupy Reportaż. Nie mieliśmy dostępu do żadnego studia, więc nagrań dokonaliśmy metodą amatorską, podczas jednej z prób. Nasza obecność na tej płycie, w towarzystwie znanych muzyków awangardy rockowej, wzbudziła w zainteresowanym środowisku w Polsce skrajne reakcje. Od szacunku, aż po zawiść. Skutki trwały wiele lat.

 

In 1985 Chris Cutler gave us a chance to include our songs in his label's sampler. Since we couldn't afford a professional studio, we recorded three songs at the regular rehearsal. They appeared in Recommended Records' Quarterly Vol. 1 No. 2, and one page of a special magazine added to this record was devoted to REPORTAŻ. Our songs were among pieces played by well known avant-garde rock musicians - such situation aroused extreme reactions in Poland... the eruption of esteem and envy. It has lasted for many years.

 

nagrania do Re Records Quarterly, P. Łakomy, A. Karpiński, J. Hałas, H. Palczewski, J. Siemienas, klub Nurt, Poznań 1985r. – foto Andrzej Grabowski

Rē Records Quarterly recording session (1985); P. Łakomy, A. Karpiński, J. Hałas, H. Palczewski, J. Siemienas; Student’s Club ”Nurt” in Poznań - photo: Andrzej Grabowski

 

Zainspirowany spotkaniem z Fredem Frithem i Tomem Corą w poprzednich latach rozpocząłem poszukiwania muzyków z wykształceniem muzycznym. Nastąpiła gruntowna zmiana składu zespołu i rozszerzenie instrumentarium. W zespole pojawił się fagot i pierwszy syntezator. Proste piosenki przekształciły się w rozbudowane kompozycje, a improwizacje nabrały jaskrawości i po prostu były ciekawsze. Aranżacją muzyki zajmował się Arek Dąbrowski. W tym czasie pracowaliśmy nad kilkoma projektami jednocześnie. Nastąpiły kolejne zmiany składu zespołu. W pewnym momencie dołączył wiolonczelista i było nas aż pięciu. W 1987r. Nagraliśmy pierwszą LP dla firmy Tonpress i był to udany materiał, również koncertowy. Strona A płyty zawierała utwory aranżowane, a a na stronie B umieściliśmy emocjonalną improwizację zarejestrowaną zaraz po nagraniu utworów aranżowanych (bez wychodzenia ze studia). Byliśmy pierwszy raz w prawdziwym studio nagrań. Wszystko odbywało się w nocy, do dzisiaj nie wiem kto to zorganizował i za ile. Grupa Reportaż miała wielu przyjaciół, może to  ktoś z nich.

 

Inspired by Fred Frith and Tom Cora, I started looking for musicians with musical education. There has been a fundamental change of the group's personnel and extension in the field of instrumentation. For the first time we used the synthesizer and bassoon. Simple songs have evolved into complex compositions, improvisation have become more vivid and definitely more interesting. Arek Dąbrowski was in charge of all arrangements. At that time we worked on a few projects simultaneously. There have been subsequent changes in band's line-up. For a short moment REPORTAŻ have become a quintet - with a cellist. In 1987 the state record label "Tonpress" published our first LP. It was quite good material - A side contained fully arranged songs, while on B side we placed one long improvisation, which was registered immediately after recording the songs. We worked at a real recording studio for the first time in our lifetime. Everything took place at night, and I still have no idea who organized that session and how much it costed.

 

Festiwal „Poza Kontrolą”, H. Palczewski, P. Paluch, A. Karpiński, P. Łakomy, A. Dąbrowski, Warszawa 1986r. – foto Mirosław Makowski

OUT OF CONTROL Festival in Warsaw (1986); H. Palczewski, P. Paluch, A. Karpiński, P. Łakomy, A. Dąbrowski – photo: Mirosław Makowski

 

Następną przygodą była współpraca z poznańskim kompozytorem muzyki do filmów Braci Quay - Lechem Jankowskim. Mój zespół został zatrudniony przez Lecha do wykonania i nagrania muzyki do filmu „Instytut Benjamenta”. Ten materiał tez udało się nagrać w studio. W 1987r. do Poznania przyjechali Bracia Quay. W poznańskim klubie „Pod Lipami” Reportaż zagrał dla nich i grona przyjaciół specjalny koncert z muzyką improwizowaną. W tym czasie w zespole pojawił się pierwszy postęp techniczny; syntezator Korg Poly-800, gitara basowa Ibanez, perkusja Amati i jeden talerz Paiste.  Potem już jako trio przygotowywaliśmy projekt „W górę rzeki”, który w 1989r. ukazał się na LP w Recommended Records.

 

The next adventure was our collaboration with Lech Jankowski, who composed music for Quay Brothers film. We were asked to perform and record music for "Institute Benjamenta" - the first feature-length Quay's film. We managed to record this material in the studio. In 1987 brothers Quay came to Poznan and REPORTAŻ played a special concert of improvised music in the Students' Club "Pod Lipami". It was also a time of our first technical progress, we had Korg Poly-800 synthesizer, Ibanez bass guitar, Amati drums and one Paiste cymbal. Later (as a trio) we prepared "Up the River" programme which was published as LP by Recommended Records (1989).

 

”W górę Rzeki”, A. Karpiński, P. Paluch, A. Dąbrowski, klub Nurt, Poznań 1988r. – foto Marzena Karpińska

UP THE RIVER concert (1988); A. Karpiński, P. Paluch, A. Dąbrowski; Student’s Club ”Nurt” in Poznań – photo: Marzena Karpińska

 

Było to na polską miarę bardzo duże osiągnięcie i prestiż, lecz prawie nikt tutaj tego nie doceniał. Reportaż nie był specjalnie lubiany przez media, środowiska festiwalowe, klubowe. Z wielkim trudem grupa była zapraszana na koncerty, a przecież to były czasy gdy nie chodziło o pieniądze… Panowała specyficzna zawiść, tworzyły się pierwsze hermetyczne środowiska artystyczne. Reportażu nie można było nigdzie zaklasyfikować. Graliśmy inaczej, mogliśmy liczyć tylko na siebie i na garstkę przyjaciół. W Polsce wyczuwalne były duże zmiany gospodarcze i polityczne, ale wtedy jeszcze ludzie nie wiedzieli, że nie każdy będzie mógł z nich skorzystać.

 

It was a very big achievement, prestigious - you could say, but in Poland hardly anyone appreciated it. REPORTAŻ wasn't particularly liked by the media, festival organizers and clubs' management. We have been rarely invited to play live, which was strange, because those were the days when lack of money wasn't a problem... Peculiar jealousy has created the first hermetic artistic circles. REPORTAŻ music was hard to classify. We played differently and we were different, so we could count on ourselves only and a few of our friends. Some of us have already felt that the time of big economical and political changes in Poland was coming. But people weren't aware that not everyone will be able to benefit of these changes.

 

Tu, kiedy jestem w środku

tu, kiedy jestem w środku siebie
widzę jak obrzydliwie wygląda sumienie
bulgocze krwista tkanka
dudni tętnienie żył
(wie Pani; on będzie żył)
skurcze... a potem kurcze rozkurcze
teraz już wiem skąd się biorą wymioty
męczy się moja pompa
pompa  sssssąco - tłłłłocząca
i wszystko to tak ciężko na miłość pracuje
tłoczy na radość i ssie na złość
jest bardzo ciasno i bardzo śmierdzi
gorąco, żrąco i ssąco - tłocząco
...tak wyglądają wyrzuty sumienia
więc jak tu marzyć o pójściu do nieba

                                                  (Karpiński 2003r.)

 

Here, when I'm inside

here, when I'm inside myself,

I can see how dirty my conscience is,

my bloody tissue's gurgling,

the throbbing veins are bonking,

(you know, madame, he will live)

systole... and then diastole, ole!

now I understand vomiting reaction

my pump is tired

ssssucking-and-pressssing pump

everything tries so hard to earn for love

pressing for joy and sucking for anger

there's not enough room and very smelly

it's hot, corrosive, sucking & pressing

...it reminds bad conscience,

so how can I dream about going to heaven?

                                                   (Karpiński 2003)

 


5. Po roku 1989 i wielkich wstrząsów politycznych, co się zmieniło dla Ciebie i innych muzyków, w waszej pozycji? Czy było łatwiej, tak samo, czy trudniej organizować koncerty i puszczać w obieg nagrania? Co było lepsze dla Ciebie, co zostało utracone, co tak naprawdę się nie zmieniło?

5. After 1989 and the great political upheavals, what changed for you and other musicians in your position? Was it easier, the same, less easy to find concerts and to make or circulate recordings? What improved for you, what was lost, what didn’t really change?

 

Jak pisałem na wstępie, w Polsce po 1989r. poza zmianami materialnymi niewiele się zmieniło. Prawdziwy wstrząs polityczny to mamy obecnie, po katastrofie smoleńskiej. Dowodem na rozmiar wstrząsu i powagę wydarzenia jest strach i milczenie elit, świata artystycznego. Kompletny brak rezonansu w kulturze, zawiodłem się na tych ludziach. O czym to świadczy? Przecież m. in. zginęła para prezydencka, generał NATO, prezes Narodowego Banku Polskiego, i inni. Ja też boję się napisać o tym piosenkę…

Po 1989r. nastąpiło otwarcie granic i pojawiła się możliwość wyjazdów za granicę. Polacy masowo skorzystali z tej możliwości. Powstawały pierwsze firmy, tworzył się kapitalizm. Równocześnie nastąpiła komercjalizacja kultury. Coraz mniej miejsca zostawiano sztuce zaangażowanej. Każdy myślał jak materialnie wykorzystać nową sytuację. Jednocześnie rozpoczęło się „usypianie narodu” i tworzenie na wzór europejski kolejnych Homo Videns.

Reportaż w dotychczasowej formie przestał istnieć i nastąpiło kilka lat przerwy. Nie wiem co robili w tym czasie inni członkowie Reportażu, ale tak się złożyło, że beze mnie zespół nie działał. To były „dłuuuugie wakacje”. Dla mnie to nie był dobry czas dla muzyki. Ludzie interesowali się innymi rzeczami. Samochody, kredyty, pierwsze supermarkety, itp. Pojawiła się moda na strony internetowe i dopiero teraz uzasadnioną naukę języków obcych. Jak inni, pojechałem do Niemiec zarabiać pieniądze, malowałem portrety olejne. Wróciłem z pomysłem na firmę reklamową, zorganizowałem życie prywatne. Z Niemiec przywiozłem kilka instrumentów elektronicznych, które wpłynęły na moją późniejszą muzykę. W 1999r. Polska przystąpiła do NATO, to zmieniło naszą sytuację polityczną. Postanowiłem reaktywować grupę Reportaż w ostatnim składzie. Jednak po trzech latach prób zostałem sam. Niestety to już nie było to, plan się nie udał. Niczego nie nagraliśmy, odbyło się zaledwie kilka prób. Byliśmy już innymi ludźmi, z rodzinami, z odrębnymi pomysłami na życie. W mojej głowie panował względny spokój. Nagle zawaliło się WTC i znów pojawiły się przemyślenia polityczne. Postanowiłem rozpocząć działalność solową. Dysponowałem odpowiednim sprzętem i studiem domowym. Powstały jednocześnie dwa projekty; „Muzyka do Tańca” i „Gulasz z Serc”. Płyty dotarły do „starych znajomych” z Londynu, Avignon i N. Yorku. Materiał zaprezentowałem podczas solowych koncertów na polskich festiwalach teatralnych i filmowych. Projekt „Gulasz z Serc” był właściwie połączeniem koncertu ze spektaklem teatralnym. Pomiędzy częściami muzycznymi, w odpowiednim przebraniu recytowałem teksty wcielając się w rolę moich bohaterów. Oczywiście wszystko przy świetle jednej żarówki. Ponieważ konsumpcjonizm zdominował całkowicie życie publiczne, moje teksty były protestem przeciwko takiemu stylowi życia.

 

Besides the improvement of the material situation, very little has changed in Poland since 1989. The true political shock we have now, after the plane crash near Smolensk. What proves that this shock is gigantic and the whole story is very serious? The fear, the silence of the elite and the lack of resonance in the world of art. I feel disappointed. What kind of testimony does it all bear? The presidential couple and high rank officials (generals of Polish army - one of them of very high rank in NATO structure, Polish National Bank president, politicians, senators…) died in a strange crash and… I am afraid to write a song about it, although the reason of my silence is different then theirs.

Since 1989 (when borders were opened) Poles have got the opportunity to travel abroad and they have massively benefited from this chance. Then the first private companies emerged, the capitalism was in the process of creation. At the same time the commercialization of our culture was in progress. Less and less space was left for the real art. Everyone has thought how to use the advantage of the new situation to gain money. Just about this time a process "lead the nation to sleep" has started - someone decided to transform us into the European Homo Videns.

REPORTAŻ ceased to exist. A few years break. I don't know exactly what the other band members were doing, but without me the band simply wasn't working. Very long vacations... It wasn't a good time for me and the music. People were interested in other things: cars, loans, the first supermarkets... Internet websites became fashionable and learning foreign languages suddenly has made sense. Following the footsteps of many others, I went to Germany to earn money. I painted oil portraits there. When I came back I had an idea to open an advertising agency. Furthermore I had to re-organize my private life.

In 1999 the political situation changed - Poland joined NATO. It was a good moment to restart our group's activity. I contacted musicians from the last line-up. Unfortunately, my plan has failed. Three years of trying and hoping... to reach the verdict: "you cannot step twice into the same stream". We have had only a few rehearsals, nothing was recorded. Why? We have changed ourselves. We had families, new priorities and completely different ideas for life. It was a pity, but I had peace in my heart. Then suddenly... the World Trade Centre tragedy has shocked the world, and again political thoughts appeared. I decided to play solo, using quite good equipment which I possessed (I have brought several new electronic instruments from Germany) and my home studio. I have worked on two projects simultaneously, "Muzyka do Tańca" ("Dancing Music") and "Gulasz z Serc" ("Goulash of Hearts"). Both records have reached "old friends" from London, Avignon, New York and Poland, of course. The material was presented in Poland during my solo concerts at theater and film festivals. Actually the "Goulash of Hearts" was a combination of the live concert and a kind of theatre show. I was putting the disguise on to recite texts and play the role of different characters which I wanted to portray in between the music pieces. Of course, there was a bulb on the stage - one source of light only. In my lyrics I protested against consumerism - the cult that touches increasingly wider circles of our society.

 

koncert „Gulasz z Serc”, Poznań 2003r. – foto Łukasz Cynalewski

GOULASH OF HEARTS concert (2003), Poznań – photo: Łukasz Cynalewski

 

W 2004r. Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Zostaliśmy w bardzo szybkim tempie wciągnięci w europejskie struktury biurokratyczne. Zaczęły tryskać strumienie unijnych dotacji przy jednoczesnym strumieniu unijnych składek. Coraz mniej ludzi rozumiało zasady zagmatwanej ekonomii, systemów kredytowych. Nagle można było coś budować lub coś mieć bez pieniędzy! Moim zdaniem Polska nie była jeszcze do tego przygotowana. Rozpocząłem współpracę z kontrabasistą elektronicznym i przygotowałem projekt „Pogady”. Była to głównie muzyka improwizowana, ale z określonymi brzmieniami i ramami czasowymi w poszczególnych częściach. Miała to być zabawa słowami z głęboko ukrytą treścią. Teksty były oparte o jeden przymiotnik pasujący do wielu rzeczowników. Wplatałem takie rzeczy między dźwięki. Scenografię stanowiły wycięte litery różnych rozmiarów zawieszone w różnych miejscach sceny. Jak zwykle wszystko przy świetle jednej żarówki. To był projekt na kilka koncertów. Świetnie się z Bogdanem bawiliśmy. Reportaż stał się duetem i taka formuła odpowiadała mi najbardziej.

 

In 2004 Poland joined the European Union. We were quickly haul into the European bureaucratic structures. The streams of EU subsidies began to flow, together with the streams of EU contributions. Fewer and fewer people understood the confusing economic principles and credit systems. Suddenly it was possible to build a house or buy goods having no money! Poland wasn't really prepared for such a revolution.

I started my cooperation with electronic bass player Bogdan Mizerski. Our project called "Pogady" was primarily improvised music, but some sections and their timing were specified. The texts were built with adjectives accompanied with many nouns, giving many interpretations. We played with words making phrases which had hidden contents. Main part of the scenography were small and big letters of the alphabet, which were hanged in different places of the stage. As usually the source of light was one bulb. We had great fun at the concerts. REPORTAŻ has become a duo and this formula appealed to me most.

 

festiwal filmowy „Era Nowe Horyzonty”, koncert „Pogady”, A. Karpiński, B. Mizerski, Cieszyn 2004r. – foto Mariusz Peno

POGADY concert at Film Festival ERA NEW HORIZONS (2004), Cieszyn – photo: Mariusz Peno

 

Szukałem możliwości wyjazdu za granicę. Na zamówienie producenta lakierów samochodowych przygotowałem projekt „Muzyka z Fabryki”. Zbudowałem specjalną perkusję z puszek po farbach i całość odpowiednio nagłośniłem. W tle brzmiał podkład z linii produkcyjnej wcześniej nagrany w fabryce. Projekt był prezentowany przez siedem dni podczas targów motoryzacyjnych we Frankfurcie n. Menem.

 

I was looking for opportunities to go abroad. At the request of car paint manufacturer I have prepared project called "Music from the factory". I have built a percussion set of empty paint cans (specially tuned). As a background I used prerecorded sound of a production line at the factory. The project was presented for seven days during the Motor Show in Frankfurt am Main.

 

projekt „Muzyka z Fabryki”, Frankfurt 2004r.

Music from the factory (2004), Frankfurt, Germany

 

W 2005r. na okres dwóch lat wybory w Polsce wygrali konserwatyści. Rozpoczęła się seria działań ograniczających wpływy komunistów. Niestety byliśmy jedynym krajem, w którym nie udało się przeprowadzić lustracji. Z tego powodu ciągle działa u nas ta sama grupa wpływów. Działo się tak wiele i tak szybko, że nie nadążałem wyciągać wniosków. Postanowiłem odpocząć od tekstów i zająć się przez jakiś czas muzyką improwizowaną.

Teraz stanowiłem duet Reportaż z pianistą. Oprócz perkusji grałem jednocześnie na mini klawiaturach, urządzeniach efektowych i manipulowałem miksem na żywo. Powstał projekt „Bezsensory”, który został wydany na CD o tym samym tytule. Chociaż były to ciekawe improwizacje wybrane z serii koncertów materiał nie przyniósł mi satysfakcji. Dla mnie brakowało w nim treści i celu, do którego zmierzamy. Nie jestem zwolennikiem muzyki o niczym.

 

In 2005 conservatives won the election in Poland and they formed the government (which lasted two years). A series of measures aimed at limiting influence of the communists were taken. Unfortunately, we were the only country which failed to carry out the vetting procedure after the change that took place in 1989. For this reason, the same "group that's holding the power" has still been ruling under cover. Many things happened and changes went on so fast, that it was really difficult to keep up to date and draw right conclusions. I decided to give up writing texts and focus on improvised music. REPORTAŻ has become a duo with the pianist. Along with the drums I played the keyboards and different effect devices, mixing live sound simultaneously. This project was called "Bezsensory". But I wasn’t satisfied with these improvisations. I missed the content and the purpose, which we were heading to. I am not an enthusiast of music about nothing.

 

koncert „Bezsensory”, A. Karpiński, W. Oleszak, Poznań 2005r. – foto Przemysław Pochylski

NONSENSORS concert in Poznań (2005); A. Karpiński and W. Oleszak – photo: Przemysław Pochylski

 

W Polsce promocją Reportażu zajął się Krzysztof Żukowski.  Doprowadził do spotkania z Guigou Chenevierem. W Avignonie powstał w 2005r. międzynarodowy projekt „Pogofonic”, pierwszy po wielu latach duet z gitarą elektryczną. Najpierw prezentowany w Polsce, a potem w 2007r. na festiwalu „Gare aux Oreilles” w Avignon. Mimo totalnych improwizacji dobrze czułem się w tym duecie, było dużo miejsca na teksty o polskich sprawach. Dodatkowo Nicolas swoim poczuciem humoru współtworzył atmosferę panującą w grupie w latach 80-tych. Reportaż zaczął funkcjonować tak samo intensywnie jak przed laty.

 

Thanks to the initiative of my friend, Krzysztof Żukowski, I was able to contact Guigou Chenevier. In 2005 an international project "Pogofonic" was launched in Avignon - my first in many years collaboration with an electric guitar player (Nicolas Chatenoud). The project was presented in Poland, and later at "Gare aux Oreilles" in Avignon (2007). Our music was totally improvised and I liked it a lot, it was plenty of room for texts on Polish affairs. Nicolas' sense of humor revived atmosphere of the REPOTRAGE of the ‘80s.

 

próba projektu „Pogofonic”, N. Chatenoud, A. Karpiński, Avignon 2005r. – foto Marzena Karpińska

POGOFONIC rehearsal (2005), N. Chatenoud / A. Karpiński, Avignon, France - photo: Marzena Karpińska

 

W 2008r. w USA wybory wygrał Hussein Obama, no i się zaczęło… W Polsce władzę utracili konserwatyści. Przywracano poprzednie struktury państwa, a Amerykanie nagle zrezygnowali z budowy na naszym terytorium i w Czechach tarczy antyrakietowej. Polskę z Ukrainą wybrano na gospodarza piłkarskiego Euro 2012. Zamieniliśmy się w wielki plac budowy, uruchomiono inwestycje. Jednocześnie dopiero teraz Polskę włączono do Układu z Schengen, co pozwalało na swobodne przekraczanie granicy bez kontroli paszportowej. Media poszły na całość, rozpoczął się proces dezinformacji społeczeństwa. Politycy przestali informować o prawdziwej sytuacji państwa. Powróciłem do zainteresowania polityką i pracującymi na jej rzecz mediami. Rozpocząłem pracę nad projektem „Operacja Media”. Wyobrażałem sobie, że będzie to koncert parateatralny. Kupiłem na aukcji wielką lampę do operacji medycznych i ustawiłem pod nią stół wypełniony urządzeniami elektronicznymi. Na scenie były włączone telewizory. Z boku sceny stała otoczona lasem mikrofonów ze zmyślonymi znakami stacji TV mównica taka, jak mają politycy. Po deklamacji tekstów wracałem do perkusji. Do projektu zaprosiłem Chrisa Cutlera, który od lat zajmował się improwizacją z wykorzystaniem perkusji przetwarzanej elektronicznie. Witek grał w kitlu lekarskim i całość zapowiadała się interesująco. Chris przyjechał do mnie kilka dni przed pierwszym koncertem. Pojechaliśmy do drukarni nagrać dźwięki maszyny drukującej. Omówiliśmy części projektu rozpoczęły się próby. Efekt końcowy był świetny, chociaż projekt przerósł moje oczekiwania. Dzisiaj wiem, że takie rzeczy wymagają dłuższego przygotowania. Znów się wiele nauczyłem. Koncert „Operacja Media” został zaprezentowany kilka razy w Polsce i w Pradze.

 

When conservatives lost power in Poland, the process of the old mechanisms restoration and the previous structures of ruling come back has begun. In 2008 Barack Hussein Obama won the election in the U.S. and the Americans suddenly opted out of the building missile shield on our (and Czech Republic's) territory. Poland and Ukraine were selected to host the Euro 2012 Football Cups. Our country was supposed to turn into a huge building site, many investments were launched. Just about that time, media went all the way and the process of public disinformation has begun. Politicians no longer informed about the true situation of the state. Politics regained my interest, but I had also another aim - the media, which clearly worked on behalf of the politicians in power. I have lounched a new project called "Operation Media", which I wished to be paratheatrical. I bought a great lamp for medical operations and put it over the table filled with the electronic devices. I placed TV-sets (turned on) on the stage. At the side of the stage there was a rostrum surrounded by a forest of microphones with imaginary logos of different TV stations. I was playing the drums and reciting the texts in the intervals. Chris Cutler, who had been busy with improvisation and electronically processed percussion for years, agreed to take part in the project. Witold Oleszak was supposed to play the keyboards dressed in a doctor's smock. It all looked very interesting. Chris came to my house a few days before the first concert. We went to the printing house together to record the sounds of the printing press at work. Later on we discussed the structure of the project and the rehearsals have begun. The final result was great, although the scale of the project exceeded my expectations. Today I know that such projects need much more time for preparation. I must admit I have learned a lot. "Operation Media" concert was presented several times in Poland and Czech Republic.

 

koncert „Operacja Media”, A. Karpiński, W. Oleszak, C. Cutler, Poznań 2008r. – foto Filip Karpiński

OPERATION MEDIA (2008): A. Karpiński, W. Oleszak, C. Cutler. Poznań. Photo: Filip Karpiński.

 

Reportaż został zaproszony przez grupę Faust i Jeana Herve Perona na festiwal do Hamburga z projektem „Emotikony i Piktogramy”. Był to projekt muzyki  improwizowanej, jednocześnie inspirowanej eksponowanymi w trakcie koncertu ilustracjami. Obrazy przedstawiały emotikony i kilka słów, do których staraliśmy się nawiązać. Znów wszystko w oświetleniu jednej żarówki.

W 2010r. nastąpiła kolejna zmiana składu zespołu. Do współpracy zaprosiłem dwoje śpiewaków operowych i rozpocząłem pracę nad projektem vocalno-perkusyjnym „Głos Wielkopolski”. Chcę wrócić do starych, niepublikowanych kompozycji Reportażu. Chcę dokończyć dawne, lecz wciąż aktualne pomysły. Chcę wrócić jeszcze dalej, w ogóle do źródeł. Chcę spróbować dawnej muzyki, za pomocą bębnów i ludzkiego głosu, prawie bez elektroniki! Ostatnio wszystko redukuję do granic możliwości, chociaż z długości niniejszej wypowiedzi to nie wynika. Obecnie, na próbach, gdy pojawia się jakikolwiek element muzyczny, zadaję sobie pytanie; czy to jest NIEZBĘDNE. Jeśli jest – eliminuję. Prace trwają.

Refleksją minionego czasu po 1989r. jest przeświadczenie, że przerwy w twórczości są dobre. Przerwy mają działanie oczyszczające, terapeutyczne, odświeżają wyobraźnię i generują nowe pomysły. Reportaż podczas dziewięcioletniej przerwy niczego nie utracił, bo akurat apogeum twórczości zbiegło się z wydaniem płyty „Up the River” w ReRe i prawdopodobnie następna płyta byłaby podobna.

Wiele rzeczy związanych z grupą dzisiaj wygląda inaczej, ale jedna się nie zmieniła. Reportaż nadal reaguje artystycznie na otaczającą rzeczywistość. Skanuje otoczenie, czeka na rozwój wydarzeń. Gdy nazbiera się dość „brudu”, grupa organizuje potrzebny koncert. Pamiętam, jak w 1982r. ktoś mnie zapytał jaka to muzyka, odpowiadałem „Muzyka Potrzebna”.

 

In 2009 came an invitation from FAUST and Jean-Herve Peron. REPORTAŻ took part in the music festival in Hamburg. Our improvised music project "Emoticons and pictographs" was inspired by displayed illustrations (emoticons) and specially chosen words. Again, in the light of one bulb on the stage. The following year there was another change of the band's personnel. I invited two opera singers to cooperate in the vocal/percussion project "The Voice of Wielkopolska" ("Głos Wielkopolski").

I wish to go back to the old, unreleased compositions of REPORTAŻ, and continue the old, but still fresh, ideas. I’d like to go back even further, to the sources – for instance the drums with a human voice only (and almost no electronics). Recently I try to reduce everything to the limits of possibility, although the length of this text isn't a good confirmation of this tendency. Currently, during the rehearsals I often ask myself the same question: is this particular element really necessary? If it isn't, I simply eliminate it. The work’s in progress…

Looking back to the time which has passed since 1989, I'm more and more convinced that some intervals in the work are good. They have purifying or even therapeutic impact, they refresh the imagination and help to generate new ideas. Nine years interval didn't do any harm to REPORTAŻ shape, we didn't lose anything, because we achieved the apogee of creativity at the time "Up the River" was released by Recommended Records. Our next album could probably be very similar.

Many things in REPORTAŻ has changed and look differently today, but one thing remains unchanged. The group still responds artistically on the surrounding reality. It scans the environment, waits for events development. When enough "dirt" is collected, a necessary reaction-concert is held on. I remember one concert in 1982, after the performance someone asked me what kind of music we played - my reply was: "needed music".

 

 

Ustawa w czterech ustępach

odczytam Państwu ustawę
ustawę w czterech ustępach
jak można rządzić krajem
jeśli co drugi, to niedołęga
-w ustępie pierwszym jest napisane:
biedni i bez układów
nie będą brani pod uwagę
-w drugim ustępie, na samym wstępie
o prawdy trzymaniu za zębami
o władzy przywilejach,
z których niemoralne jest korzystanie
a głupotą nie skorzystanie
ustęp trzeci... jest dla dzieci
natomiast w ustępie czwartym
jest cały sens zawarty
leży tu do obrzydzenia cała rzeczy kupa
od lewej nudna
a od prawej głupia
ja tutaj Nitschego nie sugeruję
przeciwnie...
wciąż ustępuję, wciąż ustępuję

                                                (Karpiński 2003r.)

 

Four Sections of one Act

I shall read you the Act

The Act in four Sections

How can you govern the country,

in which every second one is a wimp?

The first Section states as follows:

The poor ones, with no connections,

are not taken into considerations

Section Two, strongly warns you:

Shut your mouth - that's the rule

About the authority's privileges

Where immoral is… to use

But it's foolishness… not to use

Section Three is not for me,

But Section fourth at last

The whole point reveals.

A bunch of disgusting stuff

Some of them boring

Some very silly…

I am not suggesting it's a cinch

on the contrary,

I still give an inch, inch after inch...

                                            (Karpiński 2003)

 

 

 

6. Porównując lata 80., do dnia dzisiejszego, jak byś scharakteryzował główne różnice - dla Was, dla waszej pracy, i dla znaczenia muzyki, zarówno do odbiorców i środowiska?

6. Comparing the ‘80s to the present day, how would you characterise the main differences - for you, for your work, and for what music means, both to your audience and in your environment?

 

Sztuka na naszej planecie nie jest najważniejsza! Życie staram się traktować jako całość, bardziej jak kompozycję, niż improwizację. Na każdy etap życia człowieka przypada limitowany czas; na rodzinę, miłość, dom, edukację, sztukę, zdrowie, firmę, pieniądze, itd. Jeśli ktoś przekroczy limity czasu, poniesie konsekwencje. Każdy z zaniedbanych etapów będzie oddziaływał na inne negatywnie, jak „prawo naczyń połączonych”. Stąd mamy tak wielu nieszczęśliwych milionerów, głupich zakochanych, samotnych komików lub „chorych” artystów, itd.

Uważam, że artysta nie musi być artystą przez całe życie. Przecież może mieć „wakacje”. Żyjemy w Świecie wielu możliwości, wielu sposobów na przetrwanie. Sztuka eksperymentalna, lub np. fizyka kwantowa, a raczej ich zrozumienie, nie są niezbędne do życia dużej liczbie osób. Dlatego tak wielu twórców nauki lub sztuki realizuje swoje droższe projekty z pieniędzy podatników. I to rozumiem. Nie da się za własne pieniądze zatrudnić np. orkiestry symfonicznej, gdy zajdzie taka potrzeba. Ale dzisiaj niektórzy przesadzają. Doszło do tego, że nawet najmniejsze projekty artystyczne finansowane są przez podatników. To rozleniwia artystów, zanika u nich kultura pracy. Rozumiem, że twórczość artystyczna także jest pracą, ale jest także luksusem intelektualnym (podróżowanie, satysfakcja, poczucie własnej wartości). Wybitne dzieła, owszem,  wymagają wsparcia finansowego. Ale przypadkowi artyści powinni sobie od czasu do czasu zarobić pieniądze na swoje nieracjonalne działania!!!

Po latach wiem, że zespołom muzycznym powinna sprzyjać najpierw przyjaźń między muzykami, a dopiero potem ich talent. Wieloletnia znajomość, przenikanie charakterów, spodziewane reakcje, gwarantują sprawnie wykonywaną muzykę intuicyjną i improwizowaną. Gdy kończy się przyjaźń, kończy się muzyka!

Nie lubię muzyki wykonywanej przez muzyków znających się krótko, lub wręcz korespondencyjnie. To bezwartościowe, spotkać się na lotnisku, potem krótka próba dźwięku, brak informacji personalnych, biograficznych, przyzwyczajeń, nawyków, czy wręcz opinii światopoglądowych. Z tego nie może powstać nic wartościowego artystycznie, ewentualnie nowy temat dla National Geographic. W ten sposób powstają dźwięki nudne, a muzycy są niewiarygodni. A jeśli nawet przypadkowo powstanie coś ciekawego, to kto sfinansuje ich kolejne spotkania, koncerty, nagrania? Dzisiaj ludzie nie mają czasu na nic, więc mogą się skoncentrować na krótko. Nie ma kultury słuchania muzyki, tak jak oglądania filmu czy przeczytania książki. Dzisiaj większość ludzi słucha muzyki podczas sprzątania, jazdy samochodem lub podczas zmywania naczyń. I to w dodatku w skompresowanym formacie mp3. Nie kupują płyt, bo uważają, że wszystko da się ściągnąć z Internetu. Kiedyś dla mnie największym komplementem po koncercie była opinia słuchacza, że czuł się jak na filmie fabularnym. Dzisiaj słuchacze wchodzą w połowie koncertu i odbierają muzykę fragmentarycznie. Może należy wrócić do koncertów kameralnych, zamkniętych i organizować je jak spektakle teatralne.

Ostatnio panuje niezdrowa atmosfera w świecie eksperymentów dźwiękowych. Artyści utrzymujący się z muzyki wymyślają projekty tanie w realizacji, a nie takie jak by chcieli. Na przykład tanie są występy solo lub duety. Również temu uległem. Tanie jest używanie laptopów i małych urządzeń. Limit bagażu w samolocie zmusza do miniaturyzacji instrumentarium, a wykonawcy muszą latać, bo chcą koncertować na całym Świecie. Artysta „eksperymentalny” utrzymujący się z muzyki jest gotowy do kompromisów. Zaczyna interesować się publicznymi pieniędzmi, musi wypełniać druki urzędowe, zawiera strategiczne kontakty towarzyskie i „przyjaźnie”. Muzykowi eksperymentalnemu nie opłaca się krytykować władzy, więc eliminuje ze swojej twórczości treść i skupia się na aktualnie modnej i ogólnie akceptowalnej, bezpiecznej formie. A więc destrukcja, bałagan, w którym i tak nikt się nie zorientuje. Jeśli muzyk jednak musi wyrazić jakąś opinię, ucieka w stronę absurdu pod sloganem: „życie to zabawa”, lub prowokacji „Boga nie ma”. Taką postawę akceptuję u ludzi młodych, którzy są w trakcie rozwoju intelektualnego. Oni jeszcze uczą się pokory, dystansu, mogą popełniać błędy. Ale gdy dojrzały muzyk, znający muzykę sprzed 100 lat, nadal psuje młotkiem fortepian, jest dla mnie nieszczęśliwym człowiekiem. Chyba nie powinien mieć dzieci.

Gdzie zatem jest niezależność artystyczna? W dzisiejszym, agresywnie komercyjnym Świecie, muzyk eksperymentalny wydaje mi się najbardziej zależny od wszystkiego!!! Jak w takich warunkach można coś stworzyć? Wspominałem wcześniej, że znalazłem na to sposób - działalność reklamowa.  Odtąd, gdy tworzę muzykę, nie myślę o pieniądzach. To się sprawdza. Owszem, czasami nie jestem odpowiednio rozumiany przez „środowisko” i czuję, że nie pasuję do schematu.

Główne różnice pomiędzy tamtym czasem, a dniem dzisiejszym, polegają moim zdaniem na tym, że kiedyś była większa integracja między ludźmi, a kontestacje były twórcze. Kiedyś była większa aktywność społeczna, a dzisiaj dominuje egoizm. Kiedyś władza bała się ludzi, a dzisiaj nie. Społeczeństwo lat 80-tych było skonsolidowane, miało wspólnego i wyraźnie określonego wroga. Dzisiaj społeczeństwo jest rozproszone i nie potrafi wskazać celu, do którego zmierza. Przykro mi to stwierdzić, ale kiedyś elity intelektualne, naukowe i artystyczne były awangardą narodu. Dzisiaj są zastraszone końcem kariery lub niespłaconych kredytów. Za to najbardziej wiarygodnym, bo nie kontrolowanym przez władze środowiskiem wyrażającym prawdziwe nastroje społeczne, stają się moim zdaniem ruchy kibiców sportowych i… teksty inteligentnych wykonawców hip-hop! Cenię to, chociaż to nie jest mój świat muzyczny.

Lubię biografie artystów. Zauważyłem, że najwięcej destrukcji stosują twórcy lub politycy z trudnym dzieciństwem. Bardzo biedni lub bardzo bogaci, krótko mówiąc ludzie nieszczęśliwi… Po latach zrozumiałem, że sztuka bez poznania biografii autora, jest mniej wartościowa. Pochodzenie, rodzina, dzieciństwo, mają ogromny wpływ na to, co artysta przedstawia. Życiorys wpływa na światopogląd każdego człowieka, a jeśli pełni jakieś funkcje społeczne, nawet na politykę. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi. Dzisiaj o to dbam. Zanim zacznę z kimś współpracować, lubię poznać sferę prywatną. Jeśli pojawią się przeszkody, szukam dalej.

 

Art isn't really the most important thing on this planet! I try to treat life as a composition rather than an improvisation. At the certain stages of life there is a limited time for the family, love, education, art, health, business, etc. If someone exceeds the limit, destroying the balance, he will certainly have to bear the consequences. Each neglected phase will have a negative impact according to "the law of communicating vessels". Hence, we have so many unhappy millionaires, stupid lovers, lonely comedians, "sick" artists, etc.

An artist does not have to be an artist all life long. We can have a "vacation", can't we? The world we live in provides many possibilities, many ways to survive. For a large number of people the experimental art and quantum physics, or rather their understanding, isn't necessary for living. That's why so many scientists or artists use taxpayers' money to realize their expensive projects. I understand it. You cannot hire a symphony orchestra for your own money. But some people exaggerate. Nowadays even the smallest art projects get subsidies. It spoils artists, some of them lose the enthuziasm for work and self-improvement. An artistic creation is a hard work of course, but it’s also an intellectual luxury (traveling, self-esteem, satisfaction). Outstanding works may require financial support, but sometimes "casual" artists should earn money for realizing their irrational actions!

It took many years to get to the conclusion that friendship between musicians in a band lays the foundations for good music. That's the most important thing, even more important than talent. Years of friendship, infiltration of characters, expected reaction - they should be a guarantee of well performed intuitive and improvised music. When the friendship ends, the music ends! So I don't like music performed by musicians who shortly know themselves or who are just penfriends. Such music is mostly worthless. Meeting at the airport, a quick soundcheck, no personal interaction (lack of personal information, habits or worldviews knowledge) - nothing of any artistic value can come out of such cooperation... except for a new subject for National Geographic perhaps. This is the shortcut to boring sounds, played by musicians who are unreliable. Even if something interesting is accidentally created, who will finance the next meetings, concerts, recordings? People suffer from lack of time, so they are able to concentrate briefly on one thing. There is no "culture" of listening to the music, watching movies or reading books. Nowadays people listen to the music while cleaning, driving or washing dishes. Mostly using compressed mp3 format. They buy less and less CDs, because they believe everything can be downloaded from the Internet. The biggest compliment which I have heard was the opinion of a listener who said that during the concert he felt like watching a film at the movies. Nowadays listeners leave in the middle of the concert, they pick up music fragmentarily. Perhaps we should go back to the idea of closed chamber concerts? Why don’t we prepare them as theatre spectacles?

The atmosphere in the world of audio experiments is unhealthy. Artists who make music for living tend to choose cheap projects instead of the ones they would really like to realize. Since performing solo or in a duet is quite cheap, they choose to do it this way. I have also adopted this kind of thinking easily. Laptop and small devices? Why not? Weight limits for luggages in the airplanes have forced miniaturization of instrumentation. But musicians must fly, because they want to play around the world. The "experimental" artist, who makes music for living, is ready to compromise. He becomes interested in public money, but he must fill in official applications, keep strategic contacts and make new "friends". It does not pay to criticize the government, so the "experimental" artist eliminates this kind of content and focuses on subjects currently fashionable, generally acceptable and safe. Thus, destruction and disorder in which noone would figure out anything. If a musician has to express an opinion, he goes toward the absurd or provocation using slogans such as "life is everlasting fun" or "there is no God". Teenagers, who are in the process of intellectual development, can have this attitude. They can make this kind of mistakes. But when a mature musician, who knows so much about music, continues to destroy the piano with the hammer… he must be unhappy. It’s a pity.

And what about the artistic independence? In today's aggressive, commercial world, experimental musician seems to be dependent on nearly everything! How to create anything worthful in these conditions? I have mentioned before that I had found a way - my business in advertising. Now, when I make music, I don't focus on money. It works. Perhaps I'm not sometimes fully understood by the environment… and I often have a feeling that I don't fit into the scheme, but I don’t care.

In the '80s there was much stronger integration between people and contestations were creative. Social activity was more popular, while today selfishness dominates. Government was afraid of people then, today it isn't. Our society of the '80s was consolidated, we had the common, clearly identified enemy. Today's society is fragmented and cannot indicate the purpose which it is aiming to. People, who belonged to the intellectual, scientific and artistic elite (the avant-garde of the nation) in the past, are in fear today, trembling because of the possible end of their careers or problems with outstanding loans.  The examples of the most reliable groups, which express the true public sentiment, are football fans’ clubs - they still seem to be very independent (out of any authorities' control) - and... intelligent hip-hop artists with their heavyweight texts! I appreciate what they're doing, although it isn't my cup of tea.

I like artists' biographies. I have noticed that artists and politicians who draw on destruction had mostly difficult childhood. Poor or rich, they are simply unhappy people. Why do I mention that? I think that without knowing the author's biography his art's less valuable (getting to this conclusion has taken years). Ethnicity, family and childhood have all the great impact on artist's works. Life's experiences may have the affect on worldview of every man, may have even an influence on politics - if a person performs any social function. I haven't paid attention on that before. Now I do. I'd like to know as much as possible obout a person, whom I start working with. If the fundamental obstacles appear, I will look for someone else.

 

 

Orientacje na dotacje

oto rekwizyt tani, kiepski, powiedzcie sami
a to rekwizyt drogi, ma to samo znaczenie
(na pewno jego stłuczenie zrobi większe wrażenie)
pracowałem na niego dwa lata, stracę go ale zobaczcie jak lata
mój kumpel z fundacji miał rację, najważniejsze to są dotacje
bo piękny jest zawód artysty, taki szlachetny i czysty
może mi ktoś nie wierzyć ale sztuka się ludziom należy
od nich wprawdzie zależę, to oni mnie utrzymują
wieczorem zmawiam pacierze a ludzie płacą i jeszcze o mnie mówią
bo piękny jest zawód artysty, taki szlachetny i czysty
rekwizyty są tanie, na więcej nie dali sponsorzy.
na pewno sobie poradzę, napisałem o zapomogę
więc nie będę narzekał na władzę
już wiem, wyśmieję rolnika, że on nie chce mej sztuki
albo może górnika... ktoś musi wypełnić te luki!
a rekwizyty choć tanie na pewno sobie poradzę.
bo piękny jest zawód artysty, taki szlachetny i czysty
wszystko to jest za blisko, opowiem o eskimosach
to jest bezpieczny temat (...lub o biznesu hienachhhh)
stopień abstrakcji na tyle jest duży, że nikt tak szybko się nie znuży
a musi godzinę spektakl trwać kurwa mać
pieniądze z biletów starczyły i tak tyko na prąd
reklamę pokryły fundacje, a reszta... nie wiem skąd
dzieło mnie wyczerpało, przydałyby się wakacje
bodźce, jakiś dom, trzeba więc zwiększyć dotacje
no bo skąd brać to skąd?
i tak od gór aż po morze artyście każdy pomoże.

                                                                                   (Karpiński 2003r.)

 

Grab the grants!

here's a cheap prop, as you see this prop's lame

and this is an expensive prop, purpose is the same

(but if you break it, all will remember your name)

you've worked hard to get it,

break it, trying to forget it

my buddy's right when he feels

that grants are really big deals
artistic profession is beautiful -

so noble, pure and joyful!

you may not believe it, but art

serves the people right

in the evening I pray,

and I hope they’ll pay

their tongues may kill,

but I need their money for my bill

artistic profession is beautiful -

so noble, pure and joyful!

low budget, cheap props,

but I'll get into Top of the Pops

I’ll ask for subsidy,

won't complain 'bout authority

let's laugh off a farmer,

so he'll accept our art warmer

or let’s crab a schmuck,

I have to fill in the lack!

even cheap props will do

I can manage, I'm sure
artistic profession is beautiful -

so noble, pure and joyful!

it is much too close,

let's talk 'bout the Eskimos

safe topic? giraffe

than we'll drink from one carafe
 maybe an abstract howl?

noone will ever get our goal

every show should last

for an hour - it's a must!

money from ticket sales?

why always such low fares?

enough for electricity,

who'll pay the rest? fucking city?

so exhausted of citation

I'll go for vacation

let’s build a new house, or two

shall I get more subsidies from you?

I need it, you must help me -

everyone, from the mountainside to the sea!

                                                                                     (Karpiński 2003)

 

 

7. Co się stało i jak przebiegała praca od momentu Points East, możesz podać wyczerpującą biografię chronologiczną działalności muzycznej? I dla każdego, kto był w zespole, kiedy te nagrania zostały dokonane, jeśli to możliwe.

7. What happened and how has your work progressed since these Points East records were released and can you supply a complete chronological biography of your musical work? And for everyone else who was in the band when these recordings were made...

 

Już wcześniej pisałem, że przynależność Reportażu do ReRe miała wpływ na postrzeganie zespołu w Polsce i na dalsze jego losy. Zespół był także aktywny na wielu innych polach. Z grupą współpracowało wiele osób z kraju i zagranicy. Muzyka członków Reportażu znajduje się na dawnych kasetach CC, płytach LP i CD. Utwory zespołu były wykorzystywane w spektaklach teatralnych, słuchowiskach i audycjach radiowych, sporadycznie w filmach. Po 30 latach działalności, moja osoba, stała się jedynym kontynuatorem dawnego projektu. Konsekwentnie pracuję dalej, dobierając odpowiednich artystów do odpowiednich projektów. Chronologia aktywności grupy przedstawia się następująco:

 

I have already mentioned that our longplay issued by ReRe had a big impact on the perception of REPORTAŻ in Poland and our further activity in many other fields. We have cooperated with many artists in Poland and abroad. REPORTAŻ members' music was issued on LPs, CDs and audio cassettes (CC). Our compositions were used in theatre performances, radio-plays and occasionally in movies. I have made quite a long list, but it had to be long considering 30 years of activity. Today I am the only continuer of the original REPORTAŻ idea. I work consistently, picking up the right artists to my new projects. All details are outlined below:

 

Skład zespołu:

1. Andrzej Karpiński perkusja, mini klawiatury, mandolina, procesory efektowe, śpiew, teksty, rysunki, scenografia (1982- obecnie)

2. Piotr Łakomy gitara basowa, dzwonki, śpiew, rysunki (19821988)

3. Marzena Karpińska (Kaczmarek) instrumenty klawiszowe, śpiew, słowo czytane (19821983), (2010-obecnie)

4. Jacek Hałas fortepian, instrumenty klawiszowe, trąbka, mandolina (19831985)

5. Arnold Dąbrowski fortepian, instrumenty klawiszowe, lira korbowa, śpiew (19851990), (20002002)

6. Paweł Paluch fagot, surna, flet, ksylofon, (19851990), (20002002)

7. Witold Oleszak fortepian, instrumenty klawiszowe (2005-2010)

 

REPORTAŻ personnel:

1. Andrzej Karpinski - drums, mini keyboard, mandolin, effects processors, voice, texts, drawings, stage design, (1982-present)

2. Piotr Łakomy - bass guitar, bells, singing, drawings, (1982-1988)

3. Marzena Karpinska (Kaczmarek) - keyboards, singing, (1982-1983), (2010 - present)

4. Jacek Hałas - piano, keyboards, trumpet, mandolin, (1983-1985)

5. Arnold Dabrowski - piano, keyboards, hurdy gurdy, singing (1985-1990, 2000-2002)

6. Paweł Paluch - bassoon, surna, flute, xylophone, (1985-1990, 2000-2002)

7. Witold Oleszak - piano, keyboards, (2005-2010)

 

Gościnny udział w projektach:

1. Wojciech Woziński działania na scenie, (1983)

2. Andrzej Łakomy trąbka, (1983)

3. Krzysztof Fajfer wiolonczela, (1985)

4. Pascal Lefeuvre lira korbowa, (2004)

5. Jacek Hałas fortepian, akordeon, (2004)

6. Maciej Filipczuk skrzypce, (2004)

7. Michał Żak flety, (2004)

8. Bogdan Mizerski kontrabas, procesory efektowe (20042005)

9. Nicolas Chatenoud gitara, gitara basowa, (2005-2008)

10. Chris Cutler perkusja, procesory efektowe, (2008)

11. Roman Rauhut gitara (2008)

12. Maria Załanowska – śpiew sopran, mini klawiatury (tylko próby 2011)

13. Piotr Należyty - śpiew bas, mini klawiatury (tylko próby 2011)

 

Guest artists:

1. Wojciech Woziński - action on stage (1983)

2. Andrzej Łakomy - trumpet (1983)

3. Krzysztof Fajfer - cello (1985)

4. Pascal Lefeuvre - hurdy gurdy (2004)

5. Jacek Hałas - piano, accordion (2004)

6. Maciej Filipczuk - violin (2004)

7. Michał Zak - flutes (2004)

8. Bogdan Mizerski - double bass, effects processors (2004-2005)

9. Nicolas Chatenoud - guitar, bass guitar (2005-2008)

10. Chris Cutler - drums, effects processors (2008)

11. Roman Rauhut - guitar (2008)

12. Maria Załanowska – soprano singing, mini keyboard (only rehearsals 2011)

13. Piotr Należyty - bass singing, mini keyboard (only rehearsala2011)

 

 

Praca poza sceną:

1. Henryk Palczewski – organizacja koncertów, nagrań, marketing w kraju i za granicą (19821990), (2000- obecnie)

2. Cezary Ostrowski – organizacja koncertów i nagrań, tłumaczenie tekstów (19821984)

3. Krzysztof Żukowski - organizacja koncertów, marketing w kraju i za granicą, tłumaczenie tekstów (2005- obecnie)

 

Behind the scenes:

1. Henryk Palczewski - concerts and recordings organization, marketing at home and abroad (1982-1990, 2000-present)

2. Cezary Ostrowski - concerts and recordings organization, texts translation (1982-1984)

3. Krzysztof Żukowski  - concerts organization, marketing at home and abroad, texts translation (2005-present)

 

 

Lista projektów grupy Reportaż i ich skład osobowy:

1. Reportaż Karpiński, Łakomy, Kaczmarek, Hałas (1982)

2. Piedestał Karpiński, Łakomy, Kaczmarek, Hałas (1983)

3. Łosoś Karpiński, Łakomy, Hałas (1983)

4. Witraż Karpiński, Łakomy, Hałas (1983)

5. Domator Karpiński, Łakomy, Hałas (1983)

6. Muzyka Potrzebna Karpiński, Łakomy, Hałas (1984)

7. Prosimy Nie Powtarzać Karpiński, Łakomy, Hałas (1985)

8. W Oczekiwaniu Na To Samo Karpiński, Łakomy, Dąbrowski, Paluch (1985-1986)

9. Prawo Ciążenia Karpiński, Łakomy, Dąbrowski, Paluch (1986-1987)

10. W Górę Rzeki Karpiński, Dąbrowski, Paluch (1988-1989)

11. Przyśpieszony Karpiński, Dąbrowski (1989)

12. Muzyka do Tańca Karpiński (2002)

13. Gulasz z Serc Karpiński (2003-2004)

14. Reportaż z Fabryki Karpiński (2004)

15. Obuh Na Jednego Karpiński (2004)

16. Pogady – Karpiński, Mizerski (2004-2005)

17. Krzesło Eklektyczne Karpiński, Oleszak(2005-2006)

18. Bezsensory Karpiński, Oleszak (2006-2007)

19. Pogofonic Karpiński, Chatenoud (2005-2007)

20. Operacja Media Karpiński, Oleszak, Cutler (2008)

21. Emotikony i Piktogramy Karpiński, Oleszak (2009-2010)

22. Głos z Wielkopolski czyli Domowy Wyrób Kiełbas Karpiński, Karpińska (2011-obecnie)

 

REPORTAŻ projects:

1. Reportage (1982)

2. Pedestal (1983)

3. Salmon (1983)

4. Stained Glass (1983)

5. Home-Bird (1983)

6. Needed Music (1984)

7. Do Not Repeat, Please (1985)

8. In Anticipation Of The Same (1985-1986)

9. The Law Of Gravity (1986-1987)

10. Up the river (1988-1989)

11. Accelerated (1989)

12. Music for Dance (2002)

13. Goulash of Hearts (2003-2004)

14. Reportage from the Factory (2004)

15. Obuh Too Much (2004)

16. Pogady (2004-2005)

17. Eclectic Chair (2005-2006)

18. Nonsensors (2006-2007)

19. Pogofonic (2005-2007)

20. Operation Media (2008)

21. Emoticons and Pictographs (2009-2010)

22. Voice of Wielkopolska or Domestic Production of Sausages (2011-present)

 

 

Koncerty:

(1982) 21 grudnia, projekt Reportaż, klub Nurt, Poznań, 1 Festiwal Muzyki Nowofalowej

(1983) 7 stycznia, projekt Piedestał, klub Nurt, Poznań, 2 Festiwal Muzyki Nowofalowej

(1983) 21 lutego, projekt Łosoś, galeria AT, klub Dno, PWSSP, Poznań

(1983) 23 marca, projekt Łosoś, klub Stary Browar, Poznań, Konkurs Młodych Talentów

(1983) 4 czerwca, projekt Witraż 1, klub Od Nowa, Toruń, 3 Festiwal Muzyki Nowofalowej

(1983) 15 lipca, projekt Witraż 2, klub Rivera Remont, Warszawa, festiwal Hot Rock

(1983) 29 listopada, projekt Domator, klub Nurt, Poznań

(1984) 23 września, projekt Muzyka Potrzebna, klub Od Nowa, Toruń, (koncert z Skeleton Crew)

(1984) 24 września, projekt Muzyka Potrzebna, klub Riviera Remont, Warszawa, (koncert z Skeleton Crew)

(1985) 13 lutego, projekt Prosimy nie Powtarzać, klub Nurt, Poznań

(1985) 17 października, projekt W oczekiwaniu na to samo, klub Nurt, Poznań

(1985) 7 grudnia, projekt W oczekiwaniu na to samo, WDK, Piła, festiwal Rock Out

(1986) 18 stycznia, projekt W oczekiwaniu na to samo, klub Rivera Remont, Warszawa, festiwal Rock Front

(1986) 8 czerwca, projekt W oczekiwaniu na to samo, klub Pałacyk, Wrocław

(1986) 13 czerwca, projekt W oczekiwaniu na to samo, MDK, Chodzież, festiwal Święto Twojej Muzyki

(1986) 30 sierpnia, projekt W oczekiwaniu na to samo, klub Rivera Remont, Warszawa, festiwal Poza Kontrolą

(1986) 29 października, projekt Prawo Ciążenia, klub Nurt, Poznań

(1987) 2 stycznia, projekt Prawo Ciążenia, klub Rivera Remont, Warszawa, festiwal Kontrola 86

(1987) 3 stycznia, koncert improwizowany, klub Rivera Remont, Warszawa, festiwal Kontrola 86

(1987) 10 stycznia, projekt Prawo Ciążenia, klub Gwint, Białystok

(1987) 16 marca, projekt Prawo Ciążenia, klub Eskulap, Poznań

(1987) 27 marca, 1 koncert improwizowany, Hala Gwardii, Warszawa, festiwal awangardy Marchewka

(1987) 28 marca, 2 koncert improwizowany, Hala Gwardii, Warszawa, festiwal awangardy Marchewka

(1987) 9 maja, koncert improwizowany, teatr Dialog, Koszalin

(1987) 10 maja, koncert improwizowany, teatr Dialog, Koszalin

(1987) 16 października, koncert improwizowany, klub Pod Lipami, Poznań, (koncert z braćmi Quay)

(1987) 22 października, koncert improwizowany, klub Nurt, Poznań

(1987) 23 listopada, koncert improwizowany, klub Zaścianek, Kraków

(1988) 28 lutego, projekt W górę Rzeki, klub Rudy Kot, Gdańsk, festiwal Zlew Polski

(1988) 29 marca, projekt W górę Rzeki, klub Słońce, Poznań

(1988) 14 kwietnia, projekt W górę Rzeki, klub WDK, Piła

(1988) 24 kwietnia, projekt W górę Rzeki, klub Riviera Remont, Warszawa

(1989) 10 stycznia, projekt W górę Rzeki, klub Agora, Poznań

(1989) 23 stycznia, projekt W górę Rzeki, klub Eskulap, Poznań

(1989) 22 marca, projekt W górę Rzeki, klub Nurt, Poznań

(1989) 16 maja, projekt Przyśpieszony, klub Chatka Żaka, Lublin, Lubelski Festiwal Malowanek

(2003) 17 lutego, projekt Gulasz z Serc, galeria Audiosfery, ASP, Poznań

(2003) 11 kwietnia, projekt Gulasz z Serc, klub Piwnica 21, Poznań

(2003) 8 czerwca, projekt Gulasz z Serc, klub Czarny Spichrz, Włocławek

(2003) 14 czerwca, projekt Gulasz z Serc, klub CSW, Warszawa

(2003) 25 czerwca, projekt Gulasz z Serc, klub Blue Note, Poznań, Festiwal Teatralny Malta

(2003) 19 listopada, projekt Gulasz z Serc, klub Kisielice, Poznań

(2004) 1 kwietnia, projekt Pogady, klub Kisielice, Poznań

(2004) 4 kwietnia, projekt Pogady, klub Piwnica 21, Poznań

(2004) 17 kwietnia, projekt Gulasz z Serc, klub Chatka Żaka, Lublin, festiwal Zdaerzenia

(2004) 18 kwietnia, projekt Pogady, klub Chatka Żaka, Lublin, festiwal Zdaerzenia

(2004) 30 czerwca, projekt Pogady, klub Blue Note, Poznań, Festiwal Teatralny Malta

(2004) 1 lipca, projekt Pogady, scena plenerowa Poznań, Festiwal Teatralny Malta

(2004) 25 sierpnia, projekt Pogady, klub Pod Brunatnym Jeleniem, Cieszyn, festiwal Era Nowe Horyzonty

(2004) 14-19 września, projekt Muzyka z Fabryki, Frankfurt nad Menem, targi Automechanika 2004

(2004) 10 grudnia, koncert improwizowany, klub Blue Note, Poznań, Święto Liry Korbowej (koncert z Pascalem Lefeuvre i Lautari)

(2005) 2 stycznia, projekt Krzesło Eklektyczne, klub Stary Browar, Poznań

(2005) 23 grudnia, koncert improwizowany, klub Charyzma, Poznań

(2006) 24 stycznia, projekt Bezsensory, klub Charyzma, Poznań

(2006) 7 marca, projekt Bezsensory, klub Charyzma, Poznań

(2006) 25 kwietnia, projekt Bezsensory, klub Charyzma, Poznań

(2006) 3 czerwca, projekt Pogofonic, klub Stary Browar, Poznań, (koncert z Nicolasem Chatenoud)

(2006) 25 czerwca, projekt Bezsensory, klub Stary Browar, Poznań, (koncert przed Fredem Frithem)

(2006) 29 września, projekt Bezsensory, klub AOIA, Łódź, cykl Poza Horyzont

(2007) 23 lutego, projekt Pogofonic, klub Meskal, Poznań, (koncert z Nicolasem Chatenoud)

(2007) 24 lutego, projekt Pogofonic, klub AOIA, Łódź, cykl Poza Horyzont, (koncert z Nicolasem Chatenoud)

(2007) 25 lutego, projekt Pogofonic, galeria CSW, Warszawa, (koncert z Nicolasem Chatenoud)

(2007) 19 marca, projekt Bezsensory, klub Park, Piła

(2007) 30 czerwca, projekt Pogofonic, klub La Gare, Avignon/Coustellet, festiwal Gare Aux Oreilles, (koncert z Nicolasem Chatenoud)

(2008) 5 kwietnia, projekt Emotikony i Piktogramy, klub Meskal, Poznań

(2008) 11 kwietnia, projekt Emotikony i Piktogramy, klub Firlej, Wrocław, festiwal Energia Dźwięku

(2008) 12 września, projekt Operacja Media, dziedziniec CK Zamek, Poznań, cykl Muzyka plus Teatr (koncert z Chrisem Cutlerem)

(2008) 21 listopada, projekt Operacja Media, Wrocław, Industrial Festival (koncert z Romanem Rauhutem)

(2008) 25 listopada, projekt Operacja Media, Archa Theatre, Praga, festiwal Alternativa (koncert z Chrisem Cutlerem)

(2010) 02 lipca, projekt Emotikony i Piktogramy, Schiphorst, Awantgarde Festival

 

 

Dyskografia:

Kasety magnetofonowe CC:

(1983) Witraż CC live, ARS2 01

(1983) Domator CC live, ARS2 02

(1984) Muzyka Potrzebna CC live, ARS2 03

(1985) Prosimy nie Powtarzać CC live, Anti Music Der Landsch, ARS2 04

(1985) Sensationnelle Nr.3, Nr.4 CC, kompilacja, live, Illusion Production PO22, Lion sur Mer, Francja

(1985) Transient Sonic Stimulants Volume 1 & 2 CC, kompilacja, ZIDSICK XXXII/XXXX, Louisville, USA

(1986) W oczekiwaniu na to samo CC live, ARS2 05

(1987) Insane music for insane people Vol.8 CC, kompilacja, Insane Music, Trazegnies, Belgia

(1987) Muzyka CC, ARS2 07

(1987) Muzika CC, ADN TAPES, Mediolan, Włochy

(1988) W górę rzeki CC, ARS2 08

(1988) Polish Road Org C.08 (W górę rzeki) CC, kompilacja, A.P.E.A.C. Organic Tapes, Grenoble, Francja

 

Płyty gramofonowe LP:

(1985) Re Records Quarterly Volume 1 Nr. 2, LP, kompilacja, Recommended Records XI 85, Londyn, Anglia

(1987) Reportaż (oryginalny tytuł nieprzyjęty przez ZAiKS: Wybór) LP, Tonpress SX-T 129

(1989) Up the River LP, Recommended Records PE 05, Londyn, Anglia

 

Płyty kompaktowe CD:

(2003) Gulasz z serc CD (wydanie własne)

(2003) Muzyka do Tańca CD (wydanie własne)

(2005) Bezsensory Nonsensors CD ARS2

(2012) The Points East Box (Historic numbered art edition book and box) 12xCD, kompilacja, ReR Megacorp, Londyn, Anglia

 

Discography:

CC tapes:

(1983) Stained Glass (live), issued: ARS2 01

(1983) Domesticated (live), issued: ARS2 02

(1984) Needed Music (live), issued: ARS2 03

(1985) Do Not Repeat, Please (live), issued: Anti Music Der Landsch, ARS2 04

(1985) Sensationnelle No.3 & No.4 (live, compilation), issued: Illusion Productions, Lion sur Mer, France

(1985) Transient Sonic Stimulants Volume 1 & 2 (compilation), issued: ZIDSICK XXXII / XXXX, Louisville, USA

(1986) In anticipation of the same (live), issued: ARS2 05

(1987) Insane music for insane people Vol.8 (compilation), issued: Insane Music, Trazegnies, Belgium

(1987) Music, issued: ARS2 07

(1987) Muzika, issued: ADN TAPES, Milan, Italy

(1988) Up the River, issued: ARS2 08

(1988) Polish Road Org C.08 (compilation), issued: APEAC Organic Tapes, Grenoble, France

 

Longplays (LPs):

(1985) Re Records Quarterly Volume 1 no. 2 (compilation), November 1985, Recommended Records, London, England

(1987) REPORTAŻ (Selection - original title denied by ZAiKS), Tonpress SX-T 129, Poland

(1989) Up The River, Recommended Records (PE 05), London, England

 

CDs:

(2003) Goulash of Hearts, issued: self release

(2003) Dancing Music, issued: self release

(2005) Nonsensors, issued: ARS2

(2012) The Points East Box, 1 of 12 CDs (art edition - book and box), RER Megacorp, London, England

 

 

Prezentacje radiowe:

(1983) 23 marca, Studenckie Radio Winogrady, Cezary Ostrowski, Poznań

(1984) 12 marca, K.X.C.I.91.7FM, Sheila Key, Tucson, USA

(1984) 2 czerwca, W.M.U.H., Joe Schmidt, Allentown, USA

(1984) 7 czerwca, K.G.N.U., David Lichtenberg, Boulder, USA

(1984) 14 października, Studenckie Radio Winogrady, Dariusz Klincewicz, Poznań

(1985) 4 marca, RADIO N.YORK, Fred Frith, Nowy Jork, USA

(1985) 17 października, RADIO MONDEVILLE, Sylwia Mortineau, Mondeville, Francja

(1986) 2 lutego, LA VOIX DU LEZARD, J. B. Vaxelaire, Paryż, Francja

(1987) 25 stycznia, Trójka, Polskie Radio, audycja o festiwalu Marchewka'87, Grzegorz Brzozowicz, Warszawa

(1987) 28 stycznia, Trójka, Polskie Radio, audycja o festiwalu Kontrola 86/87, Grzegorz Brzozowicz, Warszawa

(1987) 9 marca, K.Z.S.C. 88,1 FM, University of California, fragment koncertu Domator, Sheila Key, Santa Cruz, USA

(1987) 22/29 marca Trójka, Polskie Radio, audycje przed i po festiwalu Marchewka'87, Warszawa

(1987) 14 października Trójka, Polskie Radio, audycja Rock po polsku; Piotr Nagłowski, Warszawa

(1988) 25 stycznia, Trójka, Polskie Radio, Rock po polsku, Maciej Chmiel i Grzegorz Brzozowicz, Warszawa

(1988) 25 marca, Radio Merkury, Poznań

(1988) 13 sierpnia, Trójka, Polskie Radio, nowości Tonpressu, Piotr Majewski, Warszawa

(1988) 17 września, Trójka, Polskie Radio, nowości płytowe, Warszawa

(1989) 24 kwietnia, 15:05, Trójka, Polskie Radio, audycja DemoTop, Rock po polsku, utwór Sen na 2 miejscu listy słuchaczy, Warszawa

(1989) 28 kwietnia godz. 15:10, Rozgłośnia Harcerska PR 2 Polskie Radio, kompozycja Zmartwienie, Warszawa

(1989) 8 maja, 15:05, Trójka, Polskie Radio, audycja DemoTop, Rock po polsku, utwór Sen na 3 miejscu listy słuchaczy, Warszawa

(1989) 22 maja, 15:05, Trójka, Polskie Radio, audycja DemoTop, Rock po polsku, utwór Sen na 6 miejscu listy słuchaczy, Warszawa

(1992) 16 grudnia, RMI FM, Krzysztof Frąckowiak, Poznań

(2000) 29 maja Radio Merkury, Piosenka ładnie napisana, Maria Blimel, Wanda Wasilewska, Poznań

(2003) 24 czerwca Radio Merkury, Gulasz z Serc, Festwal Teatralny Malta, klub BlueNote, Maria Blimel, Wanda Wasilewska, Poznań

(2003) 12 maja Radio Merkury, relacja z koncertu Gulasz z Serc, klub Piwnica 21, Maria Blimel, Wanda Wasilewska, Poznań

(2003) 10 kwietnia Radio Merkury, o koncercie Gulasz z Serc, klub Piwnica21, Maria Blimel, Poznań

(2004) 2 kwietnia Radio Merkury, o koncercie Pogady, klub Piwnica21, Wanda Wasilewska, Poznań

(2004) 1 lipca, g. 18.00, Radio BIS, Reportaż na Malcie, Warszawa

(2006) 24 stycznia, Radio Merkury, o koncercie Bezsensory, klub Charyzma, Przemysław Terlecki, Poznań

 

Muzyka do słuchowisk i reportaży radiowych:

(1987) 18 stycznia, Trójka, Polskie Radio, słuchowisko Biesiada u hrabiny Kotłubaj wg W. Gombrowicza, Waldemar Modestowicz, Warszawa

(1987) 18 stycznia, Radio Merkury, słuchowisko Biesiada u hrabiny Kotłubaj wg W. Gombrowicza, reżyseria Waldemar Modestowicz, Poznań

(1987) 14 czerwca Radio Merkury, słuchowisko Wyimaginowana Podróż Reportażu, reżyseria Waldemar Modestowicz, Poznań

(1987) 26 lipca Trójka, Polskie Radio, słuchowisko Wyimaginowana Podróż Reportażu, reżyseria Waldemar Modestowicz, Warszawa

(2004) 27 sierpnia Radio Merkury, słuchowisko Bez Kontraktu (Docta), reżyseria Maria Blimel, Wanda Wasilewska, Poznań

 

Prezentacje telewizyjne:

(1989) 10 stycznia 20:00, Non Stop Kolor, Pr. 2 TVP, Wojciech Mann, płyta Reportażu Wybór, Tonpress, Nowości Płytowe, Warszawa

(2003) 10 kwietnia TVP3, Teleskop, o koncercie Gulasz z Serc, w klubie Piwnica21, Dariusz Klincewicz, Poznań

(2003) 24 czerwca TVP3, Teleskop, o koncercie Gulasz z Serc w ramach festiwalu Malta, w klubie BlueNote, Dariusz Klincewicz, Poznań

(2004) 1 kwietnia, TVP3, Teleskop, o koncercie Pogady, w klubie Kisielice i Piwnica21, Przemysław Cięgotura, Poznań

(2004) 1 lipca, TVP3, Teleskop, o koncercie Pogady w ramach festiwalu Malta, D.Demianowska, A. Swarowska, Poznań

(2006) 23 stycznia, TVP3, Teleskop, o koncercie Bezsensory, w klubie Charyzma, Dariusz Klincewicz, Poznań

(2006) 2 czerwca, TVP3, Teleskop, o koncercie Pogofonic, e klubie Stary Browar, Mikołaj Żuławski, Poznań

(2007) 20 marca, TVP3, Teleskop, o koncercie Bezsensory, w klubie Park w Pile, Dariusz Klincewicz, Marcin Formela, Poznań

(2008) 11 września, TVP3, Teleskop, o koncercie Operacja Media, w CK Zamek w Poznaniu, Agnieszka Nawrocka, Dariusz Wasilewski, Poznań

(2008) 24 września, TV Biznes, Style i Biznes, o koncercie Operacja Media, w CK Zamek w Poznaniu, Katarzyna Krawczyk, Wojciech Bubnowicz, Poznań

 

Muzyka dla telewizji:

(1991) ZDF, film dokumentalny o Polsce, Niemcy, wykorzystano utwór „Titanic”

(2001) TVP Polonia, TVP Kultura, film dokumentalny o Jacku Hałasie Tu Jest Wszystko, D. Gajewski, z cyklu Centrum czyli pogranicze

Music for TV productions:

(1991) song "Titanic" used in the documentary about Poland, ZDF, Germany

(2001) the documentary about Jacek Hałas "Everything's Here" (episode from the series "Centre, which means borderline"), dir.: D. Gajewski, TV Polonia / TVP Culture

 

 

Muzyka dla teatru:

(1989) 20 czerwca, premiera, Teatr Nowy, Pocałunek Kobiety Pająka”, Manuel Puig, reżyseria Waldemar Modestowicz, Poznań

(2002) 23/24 listopada, premiera, Polski Teatr Tańca, Atelier Polskiego Teatru Tańca, Gra I. Czas, choreografia Iwona Pasińska, scenografia Izabella Gustowska, Poznań

Music for the theatre:

(1989) "The Kiss of the Spider Woman" by Manuel Puig, directed by Waldemar Modestowicz, Theatre "Nowy", Poznań (premiere: 20 June)

(2002) "Game I. Time", choreography by Iwona Pasińska, scenography by Izabella Gustowska, Polish Dance Theatre, Atelier Polish Dance Theatre, Poznań (premiere: 23/24 November)

 

 

Muzyka do filmu:

(1990), sesja nagraniowa muzyki Lecha Jankowskiego do filmu Braci Quay Instytut Benjamenta

Music for films:

(1990) recording session of Lech Jankowski's music for the film "Institute Benjamenta", directed by Brothers Quay

 

„Zamęt” - papier, tusz, tempera 100x70 – A. Karpiński 1986r.

MUDDLE by A. Karpiński (1986). Paper, ink, distemper, size:  100x70.

 

Zamęt

Nikt nie słyszy

mojego wołania

w tej dzikiej puszczy

zamętu, rozkoszy

a przecież jestem

wśród ludzi, co mają

te same powody

by żądać pokoju

tak samo spragnieni,

a jednak nie słyszą

mojego wołania

o pomoc, o spokój

i nie wiem czy mam jeszcze

walczyć z potworem

co dawno trzyma mnie

w garści parszywej

a potem wymyśla

wciąż nowe i lepsze

do zagłuszania

mojego skomlenia

Świat się na zmianę:

zieleni, czerwieni

podając sposoby samozniszczenia

wszyscy zajęci pogonią za modą

nie pozwalają

śmietnikom stać pustym

a przecież ten smród

na prawdę jest niczym

w stosunku

do naszych wnętrzności...

                                                                                   (Karpiński 1986r.) 

 

MUDDLE

no one hears

my crying

in this wild forest

of muddle and bliss

after all I am

among people, who have

the same reasons

to demand peace,

they are also thirsty,

but they can't hear

my crying

for help, for peace

and I don't know whether

I still should fight the monster

which has been holding me

in his dirty hand so long

and still makes up

new and better ways

for jamming my whining

the world becomes by turns:

greenish or reddish

disclosing the ways to self-destruction

all preoccupied with chasing fashion

do not allow the garbage baskets

to remain empty

but this smell

is really nothing

compared with

our guts...

                                                                                 (Karpiński 1986r.) 

 

 

 

8. Patrząc wstecz, jakie są Twoje uczucia odnośnie lat 80-tych teraz? Jak oceniasz obecną sytuację i jaką przewidujesz przyszłość?

8. Looking back, how do you feel about the ‘80s now? And how do you assess the present situation and anticipate the future?

 

Posłużę się moim ulubionym cytatem S.J.Leca: „najtrudniej brnąć do przodu, kiedy już inni stamtąd wracają”. Mój kraj podąża ścieżkami krajów Europy Zachodniej. Wszystko co już tam było przychodzi do nas z wieloletnim opóźnieniem. Dobre rzeczy razem ze złymi. Nasze korzyści ciągle zależą od polityki. Polska umacnia się gdy uprawia swoją politykę. Gdy narzucają ją nam sąsiedzi, stoimy w miejscu a nawet tracimy. I tak od lat na zmianę. Moim marzeniem jest, aby nie popełniać błędów innych krajów i żeby nie iść tam, skąd inni wracają. Piszę o tych rzeczach, bo są ściśle związane ze sztuką i mają wpływ na jakość życia również artystów. Wspomnienie lat 80-tych zawsze będzie subiektywne, ponieważ byłem młodszy i miałem inny system wartości. Wiem, że moje pokolenie dużo straciło nie mogąc podróżować i nie ucząc się języków. Mieliśmy i nadal mamy dużo do nadrobienia w krótkim czasie. Na szczęście Polacy są bardzo ambitni i pracowici. Jesteśmy doświadczeni historycznie. Z tak zwanego kryzysu większość się śmieje, bo kryzys w Polsce trwa od 1939r. To kwestia przyzwyczajenia. Już wcześniej pisałem, że główna różnica w porównaniu do lat 80-tych tkwi w zmianach materialnych. Od momentu dostępu polskich muzyków do porządnego sprzętu muzycznego, nastąpił gwałtowny wzrost ilości zespołów i studiów nagrań. Zmieniły się też programy nauczania. Uczelnie artystyczne stały się otwarte na potrzeby rynku. W szkołach plastycznych dołączono przedmioty związane z reklamą i grafikę komputerową, a w szkołach muzycznych otwarto się na inne gatunki muzyczne. Dzisiaj mury tych szkół opuszcza co roku bardzo dużo sprawnych technicznie pianistów, basistów, perkusistów, itp. Ludzie są coraz sprawniejsi warsztatowo i oby mieli o czym grać. Najważniejsze, aby mieli SWOJE pomysły i potrafili stworzyć „swój świat”. Nie chciałbym, aby w szkołach muzycznych powstało np. dwadzieścia klonów Univers Zero. Obecnie najbardziej w muzyce przeszkadzają mi jednolite brzmienia przetworników gitarowych, a szczególnie samplery. Te niektóre sample są rzeczywiście niesamowite, ale muzycznie są niebezpieczne w rękach nieodpowiednich ludzi. To taki „Photoshop” dla każdego. Moi znajomi fotograficy też narzekają na rozwój fotografii cyfrowej. Wszyscy się w pewien sposób męczymy. W ostatnich latach wiele dźwięków przetwarzałem przez różne Digitchy, Zoomy i inne Bossy. Podłączałem do nich różne instrumenty, mikrofony, a nawet cały zespół. Mogłem pedałem zmienić na żywo brzmienie całego zespołu, lub całość zapętlić. Gdy usłyszałem swoje brzmienie u innych użytkowników podobnych efektów, znudziło mnie to. Producenci chyba montują ten sam procesor do różnych pudełek. Ja lubię duże różnice. W latach 80-tych marzyłem o niedostępnych urządzeniach do produkcji muzyki. Teraz odnoszę wrażenie, że nie chcę ich wszystkich testować. Szkoda czasu, wracam do muzyki bez elektronicznych protez. Współczesną elektronikę będę stosować najwyżej do rejestracji dźwięku, ale przy tworzeniu chcę od niej odpocząć. Wróciłem do nagłośnienia perkusji dwoma mikrofonami. Wiem, że to stary sposób, ale dzisiaj znów brzmi rewolucyjnie. Ostatnio testowałem overhead na elastycznym, ruchomym statywie. W trakcie gry zmieniam położenie, kąt i odległość mikrofonu. Znów pokochałem proste rozwiązania. Im mniej kabli i przycisków, tym więcej muszę wydobyć z siebie. Dźwięk jest ŻYWY, ludzki i teraz to mi bardzo odpowiada. Lubię zmiany, natomiast nie lubię zbyt długo grać tego samego. Wiem, że można nad jedną koncepcją pracować całe życie, ale ile w tym czasie jest do stracenia? Z zasady prawdopodobieństwa wynika, że małpa uderzająca w maszynę do pisania też kiedyś napisze coś ciekawego. Jeśli nie, to czy powinna nad tym dłużej popracować? Jako plastyk posługujący się aerografem od dawna myślałem nad stworzeniem muzyki pneumatycznej. Malowałbym nagłośnionym aerografem na żywo improwizowane wzory na pionowo wyeksponowanych, różnie nastrojonych bębnach. Podwójny dźwięk; syk powietrza i rezonans naciągu perkusyjnego! Przy okazji psiknąłbym powietrzem od czasu do czasu w jakiś flet lub inny instrument dęty. Niektóre dźwięki zapisałbym w loop station, lub innym urządzeniu przetwarzającym za 100 dolarów. Po przemyśleniu pomysłu stwierdziłem, że zrobię to tylko wtedy, gdy miną emocje związane z aktualnym projektem :Głos z Wielkopolski”.

Jeszcze jedna refleksja dotycząca lat 80-tych; gdybym wtedy miał dzisiejszą wiedzę i doświadczenie wielu rzeczy bym nie napisał i nie zagrał. W wielu miejscach bym nie był, wielu ludzi nie chciałbym znać. Jednych z powodów politycznych, innych z pragmatycznych. Nie wszystko było trafione. Wiele czasu i pieniędzy mogłem inaczej rozplanować. Ale cóż, taka jest cena niewiedzy, braku doświadczenia, cena muzyki eksperymentalnej. Na szczęście wiele innych rzeczy udało się zrealizować w pełni i optymistycznie patrzę w przyszłość.

Obecnie koncertuję coraz mniej, bo coraz więcej rozumiem W muzyce eksperymentalnej, tak jak w zdrowym społeczeństwie, brakuje klasy średniej. Środowiska artystów współczesnych są manipulowane i wykorzystywane przez polityków. Chodzi o osłabianie nastrojów narodowych, gdyż wzmacniają lud i potem trudniej się rządzi. Muzyka abstrakcyjna i bez treści jest idealna do takich celów. Ludzie mają się bawić, nie dyskutować, mają być słabi, rozproszeni, niezorganizowani i najlepiej bez wiedzy. Ma być wszystko zgodne z zasadami wojny (The Art of War) Sun Tzu. Wiem, że tematem wypowiedzi miała być muzyka eksperymentalna, ale ona nie może istnieć w izolacji od życia codziennego. Jeśli relacje społeczne są chore, to muzyka też będzie cierpieć. Wiem, że wystarczy garstka ludzi do dużych zmian. Wiem, że kilkuset osobowe grupy wpływowych ludzi walczą między sobą o wizję świata. Aby im nie przeszkadzać, stworzyli dla ludności czasochłonne systemy pozornej aktywności; marzenia, kariery, kredyty. Pozornej wolności; wybory, media, grupy dyskusyjne. Pozornej duchowości, pozornej dobroci, różne LiveAid, ekologię, itp.  I wiem, że Garstka myślących, nie przekona garstki chciwych. Dlatego w imię tej chciwości tak bardzo spada jakość życia planety i ciągle mamy wrażenie, że „kiedyś było lepiej”. Warto zadać sobie za myślą S.J.Leca pytanie:  czy jeżeli ludożerca je nożem i widelcem, czy to jest postęp?”

 

I will quote my favorite proverb by Stanisław Jerzy Lec: "The most difficult is to wade forward, while others have already come back from there". Poland follows the example of West European countries. Everything they have worked out finds its way to us with a shorter or longer delay. The good things come together with the bad ones. Our benefits still depend on the policy. Poland is strengthened when it carries on its own policy. When we are forced to do things against our will, we usually lose. I really wish Poland wouldn't make the mistakes, which some countries have already done, and wouldn't go in the direction, which the others are backing away from. I write about these things, because they're closely related to the art and they have an impact on the quality of artists’ lifes (as well as the lives of the others).

The memory of the '80s will always be subjective - I was young and my system of values was different. I know that the general loss of my generation, bereft of traveling abroad and learning languages, is gigantic. That's why we had and still have a lot to catch up (in no time). Fortunately, the Poles are very ambitious and hardworking. We are also experienced historically. Most of us laughs at the so-called crisis, because the permanent crisis has been present in our country since 1939. It's a matter of a habit. I have written that the main difference between the old times and the present situation relies on the financial (material) changes. Since Polish musicians have the access to a decent musical equipment, there has been a rapid increase of bands and recording studios quantity. The education system has also changed. Art schools have become opened to the needs of the market. Nowadays, advertising and computer graphics are taught in the Schools of Arts, and music schools are opened to other genres of music. Each year many technically efficient pianists, bass players, drummers (etc) finish education in these schools. People are getting more advanced, and hopefully they will have something to say through their music. The main thing is to have your own ideas and be able to create "your own world". I wouldn't really like to hear about twenty clones of UNIVERS ZERO called into existence in our music schools.

What bothers me the most in today's music is the unified sound of guitar pickups and samplers. There are some awesome samples, but sampling can also be dangerous. It's a kind of "Photoshop" for everyone. My friends "photo:graphics" complain about the development of digital "photo:graphy". Everyone,s tormented in some way. In recent years I have often processed sound through different Digitech, Zoom or Boss equipments. I used them to connect various instruments, microphones and the even whole band. With one pedal I could change the live sound or loop the chosen section. When I hear the similar effects in music of the others, it really bores me. And you start thinking that producers sell the same processor in different wrappings.

I like big differences. In the '80s I dreamed about an inaccessible equipment and facilities for music production. Now I have realised that I don't want to test every piece of new equipment. It's a waste of time. I wish to go back to playing music without electronic prosthesis. Naturally I shall use modern electronics to record the sound, but I want to forget about electronic devices in the process of creation. I have returned to recording the drums by two microphones only. I know it's the old way, but today it seems to be revolutionary again. Recently I have tested one overhead on a flexible, moveable tripod. I was changing its position, angle and the distance to the microphone while playing. I love the simple solutions (again!). The less wires and buttons, the more I can offer myself. The sound is alive, "humane", and that suits my book. I like changes, so I won't play the same thing too long. I know one can work on perfecting one concept all life long, but there's too much to lose in the meantime. In principle, there's a chance that a monkey, which casually strikes a typewriter, will write something interesting. If it doesn't, should the monkey work on it longer? As an airbrush artist, for a long time I have thought about creating "pneumatic music". I might paint with an airbrush on the vertically hanged especially tuned drums. Dual sound could be heard: the hiss of air and the resonance of the drum heads! From time to time I might also blow the air into a flute or other wind-instrument. Some sounds I could record on a loop processor or other cheap processing device. Perhaps I may go back to this idea when all the emotions connected with the current project "The Voice from Wielkopolska" finally disperse.

Another reflection on the '80s... If I had had today's knowledge and experience, I wouldn't have written and played many things, I wouldn't have visited many places, and many people I wouldn't have met (for political or pragmatic reasons) - in some cases I wouldn't regret it at all. Not everything was good enough. Much time and money could have been spent in a different way. That's the price of ignorance, lack of experience - the price of experimental music. Thanks God, many other things I have managed to carry out fully and I can look to the future with optimism.

I play less and less concerts, since I understand more and more... In the field of experimental music, like in all imperfect (or sick) societies, there's no middle class. Contemporary artists’ circles are manipulated and used by politicians. The aim is simple - the weakening of patriotic sentiment, that unite people (giving them too much strength), which makes ruling them more difficult. The abstract music, deprived of content, is ideal for such purposes. People should smile and have fun, they don't need to discuss serious matters. They ought to be weak, scattered, disorganized and - that's the most important - without any knowledge (which means: stupid). Everything should be consistent with the military strategies and tactics of Sun Tzu, which is nicelly called "The Art of War". I know that it was supposed to be the text about the experimental music, but this music cannot exist in isolation to everyday’s life. If social relations are bad, the music will suffer as well. To make a breakthrough and start big changes, just a handful of people’s enough. I know that the groups of different interests fight between themselves in order to establish their visions of the world. As a protection from disturbing, they have created time-consuming system of apparent activity for the population: "American dream", careers, credits. Apparent freedom: elections, media, discussion groups. Apparent spirituality and apparent kindness: various Live-Aid concerts, ecology, etc. And I know that a handful of hard-headed people cannot convince a handful of greedy ones. Therefore, in the name of greed, the quality of life on the planet declines in such a high speed, and we still have the impression that "it used to be better". So let's try to answer the question asked by Stanisław Jerzy Lec: "When a cannibal eats with a knife and a fork, can we call it a progress?". How do you think?

 

 

Muzyka ograniczona

muzyka ma bardzo dużo ograniczeń...
słuchacz może skupić się na niej
maksimum jedną godzinę
nie może trwać więc osiem godzin
bo wielu nie ma tyle czasu co ja
a ludzie mają wiele spraw do załatwienia
muzyka ma wiele ograniczeń...
nie może trwać też pięć minut
bo kto przyjechałby taki kawał na tak krótko?
dźwięki nie mogą następować po sobie co dwie minuty
lub dwadzieścia razy na sekundę
pauzy nie mogą być dłuższe niż jedna minuta
bo ludzie mogliby podczas pauzy iść do domu
muzyka ma wiele ograniczeń...
ps. (psss)
pauzy nie mogą być krótsze od sekundy
bo nikt ich nie zauważy
muzyka ma wiele ograniczeń...

                                                                                   (Karpiński 2005r.)  

 

Music with boundaries

Music has many restrictions…

The listener can focus on it for one hour maximum,

therefore a musical piece can’t last 8 hours -

many people don’t have as much time as I do,

and people have many things to take care of.

Music has many restrictions…

It cannot last just 5 minutes, because

nobody would come to watch such a short performance.

The sounds cannot be played with 2 minute intervals

nor 20 times per second.

The intervals cannot last longer than 1 minute, because

people (by mistake) may leave and go back home.

Music has many restrictions...

                                                                               (Karpiński 2005)  




To jest oficjalna strona Andrzeja Karpińskiego działającego pod nazwą Reportaż. Wykorzystywanie, bez zgody autora, zamieszczonych tutaj, chronionych prawnie tekstów, ilustracji, zdjęć i dźwięków będzie przestępstwem! All rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored in a terieval system or transmitted in any form, or by any means, electronic, photocopying or otherwise, without the prior written permission of the Publishers; Karpiński - Reportaz. C`est un site officiel d`André Karpiński existant sous le nom du Reportaż.Ulilisation,sans autorisation de l`auteur,des textes,illustrations,photos,sons,est illégale. Das ist die offizielle Internetseite von Andrzej Karpiński und Reportaż – Gruppe. Die Verbreitung von den hier veröffentlichten rechtlich geschützten Bildern, Graphiken, Illustrationen, Photos, Texten oder Klängen ohne Genehmigung des Autors ist untersagt. karpina@reportaz.com

 

 

 

stronę utworzono / created / Site créé le die / Seite wurde gegründet am: 17.12.2001, ostatnia aktualizacja / last modified / modifié le / die letzte Aktualisierung gab es am: 25.01.2014, Contact e-mail:  karpina@reportaz.com

 

 

 

 

 

CURRENT EVENTS:

 

 

 

25.11.2008 

koncert REPORTAŻ "OPERACJA MEDIA"

(Karpiński, Oleszak, Cutler)

festiwal ALTERNATIVA

Archa Theatre - Praga

 

 

 

 

 DISTRIBUTIONS

AND LABELS:

 

 

BEZSENSORY CD
2006
Karpiński / Oleszak
Cuneiform Records Recommended Records ARS2
Serpent


 MUZYKA DO TAŃCA CD
2003
Karpiński
 
Cuneiform Records Serpent

Multikulti
Recommended Records
 
ARS2 


  

GULASZ Z SERC CD
2003
Karpiński
  

 Cuneiform Records Recommended Records ARS2
 
Serpent
  Multikulti

  

UP THE RIVER vinyl LP
1989
Dąbrowski / Karpiński / Paluch

 Recommended Records

  

WYBÓR vinyl LP
1987
Dąbrowski / Karpiński /
Łakomy / Paluch
Tonpress 
ARS2

 

  

RE RECORDS QUARTERLY
Vol.1 No.2  vinyl LP
1988
 Hałas / Karpiński / Łakomy

Recommended Records

 

 

 

 

 

 

 DISTRIBUTIONS

AND LABELS:

 

 

BEZSENSORY CD
2006
Karpiński / Oleszak
Cuneiform Records Recommended Records ARS2
Serpent


 MUZYKA DO TAŃCA CD
2003
Karpiński
 
Cuneiform Records Serpent

Multikulti
Recommended Records
 
ARS2 


  

GULASZ Z SERC CD
2003
Karpiński
  

 Cuneiform Records Recommended Records ARS2
 
Serpent
  Multikulti

  

UP THE RIVER vinyl LP
1989
Dąbrowski / Karpiński / Paluch

 Recommended Records

  

WYBÓR vinyl LP
1987
Dąbrowski / Karpiński /
Łakomy / Paluch
Tonpress 
ARS2

 

  

RE RECORDS QUARTERLY
Vol.1 No.2  vinyl LP
1988
 Hałas / Karpiński / Łakomy

Recommended Records

 

 

 

 

 

 

 DISTRIBUTIONS

AND LABELS:

 

 

BEZSENSORY CD
2006
Karpiński / Oleszak
Cuneiform Records Recommended Records ARS2
Serpent


 MUZYKA DO TAŃCA CD
2003
Karpiński
 
Cuneiform Records Serpent

Multikulti
Recommended Records
 
ARS2 


  

GULASZ Z SERC CD
2003
Karpiński
  

 Cuneiform Records Recommended Records ARS2
 
Serpent
  Multikulti

  

UP THE RIVER vinyl LP
1989
Dąbrowski / Karpiński / Paluch

 Recommended Records

  

WYBÓR vinyl LP
1987
Dąbrowski / Karpiński /
Łakomy / Paluch
Tonpress 
ARS2

 

  

RE RECORDS QUARTERLY
Vol.1 No.2  vinyl LP
1988
 Hałas / Karpiński / Łakomy

Recommended Records